Głosiciele utopijnych wizji, które doprowadziły Europę na skraj przepaści, nie wyciągnęli żadnych sensownych wniosków z krwawych zamachów organizowanych przez islamistów. Cudowne dziecko polskiej lewicy, czyli Sławomir Sierakowski, oraz zwalczający za młodu polskie podziemie niepodległościowe, a obecnie udający szacownego naukowca, mjr Zbigniew Bauman przekonują wręcz, że do terroryzmu należy się przyzwyczaić!

A już myśleliśmy, że Julii Pitery, która po zamachach w Brukseli mówiła, że nie ma co wpadać w panikę, bo zawsze były zamachy, nikt nie przebije. A jednak!

Czytaj więcej: Kukiz zszokowany komentarzem Pitery na temat zamachów w Brukseli: Bełkot! „To co ta kobieta wygaduje… Brak mi słów”

Czy zamachy w Brukseli są dowodem na słabość Zachodu i rosnącą siłę islamskiego terroryzmu? Czy też należy się do nich po prostu przyzwyczaić, bo stały się nieodłączną częścią ponowoczesnego krajobrazu i w gruncie rzeczy jest w nich więcej z telewizyjnego horroru niż masowego zagrożenia?

– dopytywał Sławomir Sierakowski w wywiadzie, który ukazał się na Wirtualnej Polsce.

Wypadałoby się przyzwyczaić

– orzekł mjr Bauman, który w latach 1945-1953 jako agent Informacji Wojskowej w Korpusie Bezpieczeństwa Wewnętrznego tropił oraz wydawał na tortury i okrutną śmierć niezłomnych żołnierzy AK, NSZ czy WiN.

Czytaj więcej: Kim naprawdę jest Zygmunt Bauman? Przeczytaj tajny dokument bezpieki i tłumaczenia socjologa dla brytyjskiej prasy

Swoją opinię uzasadniał w następujący sposób:

Szeroko odnotowane zjawisko zwane w angielszczyźnie „copycat” [naśladowca, imitator - przyp. red.] i w tym przypadku zadziała. Silnik napędzający kopiowanie zachowań wygasa w miarę, gdy reakcje na dany typ poczynań przenoszą się z obszaru wypadków nadzwyczajnych do dziedziny rutyny. Tracą po drodze swą moc szokowania i budzą reakcje coraz mniej intensywne, a więc i efekty coraz mniej zyskowne.

Dalej jest jeszcze lepiej. Czyżby Bauman naprawdę uważał, że brak adekwatnej reakcji ze strony Europejczyków skłoni islamistów do zmiany postępowania?

Przyzwyczajenie” opłaca się podwójnie. Uspokaja nerwy, a więc umniejsza panikę, na której domowi demagodzy mogą łatwo zbić kapitał polityczny. A także - w rezultacie - zmniejsza prawdopodobieństwo, że islamski terroryzm w jego obecnej postaci na długo w tym świecie pozostanie „nieodłączną częścią ponowoczesnego krajobrazu”

– dowodził Bauman.

Ale bełkot! Takiego stężenia absurdu dawno nie widzieliśmy. Strach pomyśleć, do czego panowie Sierakowski i Bauman oraz środowisko, które reprezentują, kazaliby – gdyby tylko mogli - nam się jeszcze przyzwyczaić!

bzm/wp.pl