W całej mojej pracy dziennikarskiej, w tym jako szef tvn24.pl, kierowałem się standardami klasycznego dziennikarstwa informacyjnego

— mówi portalowi wPolityce.pl Kuba Sufin, nowy szef Ośrodka Mediów Interaktywnych TVP.

wPolityce.pl: Nominowanie cię na szefa Ośrodka Mediów Interaktywnych TVP wywołało kontrowersje w części środowisk prawicowych. A to ze względu na twoją uprzednią pracę w TVN.

Kuba Sufin: Kierowałem portalem tvn24.pl, który był oczywiście częścią TVN, ale autonomiczną. I w mojej opinii było to źródło obiektywnej informacji.

Jerzy Targalski skrytykował władze TVP za twoją nominację, bo rzekomo „portal TVN24 tuszował zamach smoleński. Był elementem kampanii w sprawie smoleńskiej, kampanii w interesie Rosji”.

Poprosiłbym o konkrety. W sprawie smoleńskiej, tak jak i w innych, zawsze staraliśmy się zachować standardy dziennikarstwa typu BBC. Podkreślam raz jeszcze, że ja odpowiadam nie za całą ówczesną produkcję TVN, a jedynie za podległy mi informacyjny portal internetowy.

Przekaz Tvn24.pl istotnie różnił się od przekazu reszty stacji. To przecież wy jako pierwsi podaliście np. relację technika pokładowego z polskiego jaka 40, Remigiusza Musia, który – wbrew oficjalnej wersji zdarzeń – powiedział, że rosyjscy kontrolerzy pozwolili tupolewowi zejść nie na 100, tylko na 50 metrów….

I to był nasz wielki dziennikarski sukces, to my dotarliśmy do Musia i skłoniliśmy go do mówienia. Byliśmy źródłem tej informacji dla wszystkich innych mediów.

Tak jak wcześniej to my pierwsi zdobyliśmy i podaliśmy informację o tym, jak to zaraz po katastrofie Rosjanie w panice wymieniali na Siewiernym zepsute reflektory.

Ale Targalski atakuje was za informację o rzekomej kłótni między generałem Błasikiem a kapitanem Protasiukiem…

Konkretnie za zamieszczony na portalu materiał filmowy, będący produkcją nie naszą, tylko głównej – telewizyjnej – części TVN24. Byliśmy częścią wielkiej struktury i ważne materiały produkcji stacji były na naszym portalu zamieszczane automatycznie. Ale poza tym filmem cała późniejsza nasza własna, portalowa produkcja na ten temat obiektywnie przedstawiała rzeczywistość – czyli narastające wątpliwości wokół realności rzekomej kłótni, która w końcu okazała się być kompletną fikcją. Nie ukrywaliśmy tego, przedstawialiśmy to jasno i otwarcie.

To trochę żenujące przekonywać, że nie jestem wielbłądem. Ale skoro ktoś zarzuca mi, jak rozumiem, bycie dziennikarzem platformerskim czy antypisowskim, to chciałbym przypomnieć, że my jako jedyne polskie medium nie po publikacji „Rzeczpospolitej”, tylko równocześnie z nią, na podstawie własnych źródeł, poinformowaliśmy o aferze hazardowej.

No to ja przypomnę jeszcze, że w 2008 roku, kiedy „Rzeczpospolita” miała opinię czołowego pisma pisowskiego i antyplatformerskiego, dostałeś jako twórca tvn24.pl przyznawaną wtedy przez ten dziennik nagrodę Fikusa. Chciałbyś coś jeszcze powiedzieć Czytelnikom naszego portalu? Bo rozumiesz, że w tych spośród nich, którzy cię nie znają, sam dźwięk skrótu „TVN” budzi, mówiąc eufemistycznie, nieufność?

Mogę tylko jeszcze raz powiedzieć: w całej mojej pracy dziennikarskiej, w tym jako szef tvn24.pl, kierowałem się standardami klasycznego dziennikarstwa informacyjnego. I nikt nie jest w stanie przywołać żadnej podjętej przeze mnie decyzji, sprzecznej z tymi standardami.

Rozmawiał Piotr Skwieciński