Felieton ukazał się na portalu SDP

Niemcy nie mają prawa pouczać polskich mediów

Nie wypada się cieszyć z porażek innych, ale tym razem jest inaczej. Skandal medialny, jaki kilka dni temu miał miejsce w Niemczech, pozwala odetchnąć z ulgą, że ataki na polskie media przez niemiecką stronę tracą jakąkolwiek wartość. I bez tego Niemcy nie mieliby racji. To akurat doskonale wiemy. Ale teraz nie musimy się już nawet tłumaczyć, że nie jesteśmy wielbłądem.

Proszę wziąć pod uwagę, że mówię wyłącznie o porażce niemieckich mediów. Bo naturalne, że nie tylko bardzo przykro jest wszystkim z powodu brutalnych napaści na kobiety w Hamburgu i Kolonii, ale współczucie dla ofiar miesza się z prawdziwym bólem i niepokojem. Wśród napastowanych seksualnie i terroryzowanych w celach rabunkowych kobiet przez mężczyzn „o wyglądzie wskazującym na pochodzenie z krajów arabskich lub Afryki Północnej”, mogłyby być nasze żony, siostry, krewne lub znajome, które wybrały się na Sylwestra do Niemiec. To w dzisiejszych czasach już nic niezwykłego, szczególnie dla młodych ludzi, bawić się w sąsiednim kraju. Bandyckie grupy, używając przemocy, pozostawiły na psychice osaczonych i napastowanych oraz obrabowywanych kobiet traumę do końca ich życia. Tego już nie da się cofnąć ani zamazać w psychice ofiar.

Można mieć pretensje do niemieckiej policji, że nie potrafiła od razu przerwać tych barbarzyńskich, nieznanych do tej pory w Europie strasznych incydentów ludzkiej dziczy. Nie wiemy, czy z braku właściwych umiejętności w szeregach policji, czy z dużej przewagi liczebnej napastników nad policjantami, czy wreszcie jak zarzucił szef niemieckiego MSW, z powodu opieszałości funkcjonariuszy. To wszystko można jakoś racjonalnie zrozumieć. Co nie znaczy usprawiedliwiać bądź całkowicie zdejmować odpowiedzialność z policji.

Co innego jest w tej sprawie oburzającego. Jednocześnie wkłada obecnej władzy skuteczne narzędzie obrony zmian w polskich mediach, przed oskarżeniami płynącymi z Zachodu, w tym głównie z Niemiec właśnie.

Wobec wprowadzonej w życie noweli ustawy medialnej, śmiesznie brzmią zarzuty o kneblowaniu polskich mediów. O psuciu demokracji przez polskie media, zmuszane do ograniczeń przez rządzącą partię.

Zachodni autorzy tych oskarżeń, a więc liderzy Unii Europejskiej, szefowie międzynarodowych organizacji dziennikarskich, a już na pewno niemieckich, po tym, do czego doprowadzili własne media, nie mają żadnego prawa do pouczania Polski, w jaki sposób ma być zbudowany ład medialny w naszym kraju. Niemieckie media skompromitowały się, ukrywając przez kilka dni nieludzkie w swym okrucieństwie zachowanie przybyszów z krajów arabskich i afrykańskich. Nic ich nie usprawiedliwia. Jeśli robiły to pod naciskiem władz, którym przyświecała idea nie zrażanie swoich obywateli oraz innych krajów europejskich do przyjmowania uchodźców, to jest to poważne polityczne oszustwo. Jeśli zaś niemieckie media harmonijnie współpracowały z władzami w fałszowaniu rzeczywistości, to świadczy o ich skrajnym upadku na dno.

Więc przestańcie mówić o kneblowaniu, o braku wolności słowa w Polsce.