Media rządowe przekraczają kolejne granice. Obóz niepodległościowy musi mocno zareagować. Milczenie rozzuchwala, milczenie doprowadzi do porażki

Fot. wPolityce.pl/Gił
Fot. wPolityce.pl/Gił

Do ciszy wyborczej zostało 16 dni. Największe rządowe media oliwią maszynerię kłamstwa. Zaczęły klasycznie, manipulacyjnym atakiem na Antoniego Macierewicza w stylu trzydniówki wzmożenia moralnego. Czyli mówiąc wprost: uruchamiając brutalną, agresywną, histeryczną nagonkę. Nastrój grozy narastał z godziny na godzinę. „To najważniejsze wydarzenie dnia” - oznajmiała wczoraj podekscytowana prezenterka TVP Info, a jeszcze młodsza reporterka ogłaszała z anteny, że „Antoni Macierewicz słynie z radykalnych wypowiedzi”. Pewnie nawet nie wie biedaczyna, że Antoni Macierewicz owszem, słynie, ale z odwagi, patriotyzmu i niezłomności.

Sytuacja w mediach codziennie uświadamia nam, jak fałszywe jest przedstawianie Polski jako „normalnego zachodniego kraju”. To sytuacja nie do wyobrażenia w prawdziwych demokracjach. Największe media nawet nie udają, że nie są arbitrem, ale propagandowym przedłużeniem obozu władzy, tej szeroko rozumianej, z partią bankierów i postkomunistami włącznie. Dokonania telewizji publicznej przekraczają nawet jej osiągnięcia z kampanii prezydenckiej. Wydawcy i reporterzy stali się sztabowcami partii władzy. Zasłona dymna rozwinięta przez prezesa Daszczyńskiego - te wszystkie pogadanki o obiektywizmie i standardach - może tylko zasmucać. Że tak bardzo słowa mogą rozmijać się z czynami.

Dobrze, że uderzyli teraz, 16 dni przed ciszą wyborczą. Obóz niepodległościowy jeszcze może zareagować. A zareagować trzeba. Taktyka udawania, że jest normalnie, przyniesie porażkę.

Bo owszem, w przypadku kampanii Andrzeja Dudy udało się wygrać pomimo wrogości mediów. Ale tam sytuacja była jasna: albo świetny Duda, albo beznadziejny Komorowski. W wyborach parlamentarnych manipulatorzy mają większe pole manewru. Nie muszą bronić władzy, mogą zwalczać opozycję, promując „nowe” byty polityczne i „nowych” polityków obozu władzy. Tak jak Polskie Radio, które najważniejsze serwisy w ciągu dnia o godz. 8 rozpoczyna… informacją o planie podróży Barbary Nowackiej. Albo jak Radio Zet, które na jedynkach umieszcza każdą chyba wypowiedź Ryszarda Petru,

Zareagować trzeba. Jak? To pytanie nie do mnie, ale jest sporo przestrzeni. Od interwencji prezydenta (dwóch członków Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji reprezentuje formalnie jego urząd), po działania obywatelskie, społeczne, różne formy protestu, także z udziałem stowarzyszeń dziennikarskich i innych organizacji. Obóz niepodległościowy ma i zasoby, i struktury, by podnieść problem. Podnieść głośno i wyraźnie. Bo jeżeli media są elementem przemocy w stopniu tak bardzo przypominającym systemy opresyjne, to jedynym wyjściem jest doprowadzenie do delegitymizacji przekazu tychże mediów.

Reakcja potrzebna jest także z myślą o przyszłości. Wiele wskazuje, że wiosną może nas czekać kampanijna dogrywka. Senat będzie niemal na pewno w rękach PiS. Koalicja „wszyscy przeciwko Kaczyńskiemu” wcześniej czy później wpadnie w kłopoty. Wówczas nowa kampania nie może toczyć się na starych warunkach. Przedefiniowywanie sytuacji, by było wiarygodne i skuteczne, trzeba rozpocząć już dziś.

Gdy kłamią, trzeba nazywać kłamstwo po imieniu. Gdy manipulują, trzeba mówić, że to manipulacja. Milczenie tylko rozzuchwala.

Autor

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...