Wstyd roku. W piśmie wydawanym przez niemiecki kapitał, Lis i spółka sięgają do dziedzictwa nazistowskich ustaw norymberskich

Fot. wPolityce.pl
Fot. wPolityce.pl

Na zdjęciu: także w tygodniu w którym ukazał się nasz artykuł „Nagonka na Kościół. Czy zatrzymają się dopiero, gdy zaczną ginąć księża. Prawie jak Goebbels”, w piśmie Lisa pokazano na okładce Abp Józefa Michalika zmontowanego w pozie poniżającej…


Proces, jaki Tomasz Lis wytoczył tygodnikowi „w Sieci” za powyższą okładkę i towarzyszący mu zestaw tekstów, jeszcze trwa i pewnie potrwa. Wyrok sądu trudno przewidzieć, ale mam wrażenie, że oto na naszych oczach sam Lis dopisuje do sprawy znaczącą puentę. Pewnie już Państwo wiedzą, bo huczy o tym cały Internet, ale w najnowszym wydaniu swojego pisma, wraz ze swoim głównym reporterem i wraz z niemieckim wydawnictwem, nasz pieszczoch systemu władzy i autorytet dziennikarski wyciąga żydowskie korzenie rodziny żony Andrzeja Dudy. Czytamy:

W 1994 r. Duda ożenił się z jego córką Agatą. Julian Kornhauser, z pochodzenia Żyd, w jednym ze swoich wierszy rozliczał się z Polakami biorącymi udział w pogromie kieleckim, za co przez prawicowców został okrzyknięty polakożercą.

Sensacja to żadna, bo znana i zasłużona dla Polski krakowska rodzina Kornhauserów nigdzie się przecież nie ukrywa, a jej dzieje były wielokrotnie opisywane. Dlatego wyciągnięcie tego w kampanii wyborczej, w okładkowym (wyborczym) tekście trudno uznać za przypadkowe.

Po co zatem Lis i spółka sięgają w piśmie wydawanym przez niemieckie wydawnictwo do dziedzictwa nazistowskich ustaw norymberskich? Po co sprawdzają napletki dziadków? Cel tej operacji wydaje się dość jasny i żałosny: w przekonaniu Lisa Polacy to antysemici, więc kandydata Dudę po tej wiadomości odrzucą. Nasuwają się tu trzy wnioski:

1. Platforma i związani z nią dziennikarze postrzegają kandydaturę Andrzeja Dudy jako naprawdę groźną. Tylko tym da się wytłumaczyć sięgnięcie po bombę atomową jaką jest karta antysemityzmu.

2. Lis jest najwyraźniej przekonany, jak inni gwiazdorzy telewizyjni, że reguły są dla maluczkich. Że oni są od ich nauczana, ale nie musza ich przestrzegać. Ciekaw jestem czy niemiecki (sic!) wydawca pisma Lisa uważa podobnie i dla kasy robionej w Polsce i oraz dla utrzymania nad Wisłą bezwolnej władzy, przymknie na to oko.

3. Śmieszna i nieprawdziwa jest wizja antysemityzmu, który rozstrzyga wybory. To od dawna (i na szczęście) nie działa. Widać naiwne uleganie własne propagandzie i czuć prymitywną straszliwie wizję polskości ograniczonej do rasowych ram.

Przygotowując się do procesu jaki wytoczył nam Lis, jeszcze raz i jeszcze bardziej precyzyjnie przeanalizowaliśmy wszystkie cechy nazistowskiej propagandy. Jej główne cechy to odczłowieczanie przeciwnika (pokazywanie go jako ohydnego, wstrętnego, mającego cechy insektów), przypisywanie wyłącznie niskich i wstrętnych pobudek, świadome budzenie nienawiści na tle rasowym, narodowym religijnym. Tak w piśmie Lisa przedstawiano księży i Kościół.

Czyżby po księżach przyszła kolej na „Żydów”, których mężowie, zięciowie i dzieci zapisali się do niewłaściwej partii? W kraju na terenie którego niemieccy zbrodniarze spalili, zamordowali, zamęczyli kilka milionów Żydów, to bardzo niebezpieczne praktyki.


Polecam Państwu tygodnik „w Sieci”, który konsekwentnie i zdecydowanie walczy z wszelkimi formami pogardy na tle rasowym i religijnym:

Autor

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...