Kopernikański przewrót w życiu Malejonka

W nowym wydaniu miesięcznika „Fronda” redaktor naczelny pisma, Grzegorz Górny rozmawia z Darkiem „Maleo” Malejonkiem.

Twórca projektów „Panny morowe”, „Panny wyklete” i „Panny wygnane”, lider zespołu Maleo Reggae Rockers i muzyk formacji 2Tm2,3 opowiada o wierze, nadziei, o duchowej walce i przemianach, jakich doświadczył.

Człowiek zawsze poszukuje sensu. Szuka np. odpowiedzi na pytanie, co jest przyczyną zła, skąd się bierze tyle niesprawiedliwości na świecie. Ja nadal jestem antysystemowym rebeliantem, tylko teraz inaczej definiuję system. Kiedyś myślałem, że zło pochodzi z zewnątrz, że – oczywiście, mocno upraszczając – wystarczy zmienić instytucje, zabrać bogatym, rozdać biednym, a wszystko będzie dobrze

— mówi o swej drodze do wiary Malejonek.

Zmiana, to skutek drogi duchowej, jaką przeszedłem. Odkryłem bowiem, że zło nie przychodzi do człowieka z zewnątrz. Tajemnica zła tkwi w grzechu pierworodnym. Wiem, że brzmi to niemodnie, anachronicznie, ale taka jest prawda.

„Maleo” wraca jeszcze kilkakrotnie do swej przeszłości, do czasów, gdy nie wierzył, buntował się, szukał. Dziś odważnie opowiada o tych poszukiwaniach, które zakończyły się prawdziwym „przewrotem kopernikańskim” w życiu muzyka.

Ludzie ograniczeni przez swe niemożności, nie mając życia w sobie, tkwią w lęku, a największy jest w nich strach przed śmiercią. Boją się śmierci nawet w takim sensie, że nie chcą tracić swego życia dla drugiej osoby. Dlatego za wszelką cenę szukają dla siebie zabezpieczeń tu i teraz. Ja też byłem taki – do momentu, kiedy odkryłem, że Bóg mnie kocha. Wtedy doświadczyłem, że mogę być wolnym człowiekiem, że nie muszę czerpać swojego życia z tego świata, ale z Boga, który mnie stworzył, jest ze mną i się mną stale opiekuje. Kiedy to odkryłem, to był prawdziwy przewrót kopernikański w moim życiu.

Jak doszło do tego przewrotu, dlaczego nie można obrażać się na wszystkich szewców, gdy człowiek kupi złe buty i co „Maleo” zobaczył na Majdanie – odpowiedzi na te pytania w obszernym wywiadzie Grzegorza Górnego.

A skąd wzięła się „Inka” wytatuowana na przedramieniu Darka Malejonka?

Największe wrażenie zrobiła na mnie „Inka”, 16-letnia dziewczyna, która nie załamała się w trakcie tortur, podczas których pękali potężni faceci

— opowiada Malejonek.

Z celi śmierci wysłała gryps do bliskich z prośbą: „Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się, jak trzeba”. Mam nadzieję, że kiedyś zostanie beatyfikowana. Z relacji księdza, który spowiadał ją przed egzekucją, wiadomo, że wybaczyła swoim oprawcom. Wytatuowałem sobie jej podobiznę na ręku, żeby była dla mnie drogowskazem, bym w chwili próby zachował się, jak trzeba.

Wywiad Grzegorza Górnego z Darkiem Malejonkiem w nowym wydaniu miesięcznika „Fronda”, dostępnym w kioskach od 30 stycznia w cenie 9,90 zł.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Autor

Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych