Na łamach „Super Expressu” ciekawe podsumowanie afery wokół nieudanej próby wstawienia przez ministra skarbu Igora Ostachowicza, głównego propagandysty Donalda Tuska, do zarządu jednej z największych spółek publicznych.
Zdaniem naczelnego SE Sławomira Jastrzębowskiego, sprawa była dla wszystkich jasna, prosta i oczywista.
Fakt, że były doradca Tuska, niejaki Igor Ostachowicz został kilka dni temu wsadzony wyłącznie dzięki politycznym koneksjom na stołek za 200 tysięcy złotych miesięcznie, był nieprawdopodobnym skandalem. Wściekła opinia publiczna dosłownie zawyła, i zawyła groźnie. Gniew ludu słychać było w zasadzie na wszystkich portalach, w gazetach i stacjach telewizyjnych. Tego prawdziwego gniewu prawdziwi decydenci po prostu się przestraszyli.
W ocenie redaktora Jastrzębowskiego Ostachowicz zrobił Platformie szkody nieodwracalne, ale dymisją je minimalizuje.
Swoją drogą ten rzekomo znakomity ekspert od PR we własnej sprawie pokazał, że żadnym ekspertem nie jest, bo jeśli chciał mieć to stanowisko, to powinien dać sobie kilka miesięcy na awanse wewnątrz firmy, a nie od razu, bez krzty cierpliwości rzucać się na gigantyczną pensję członka zarządu
— podkreśla publicysta. I puentuje, że najbardziej szokująca była w aferze postawa niektórych dziennikarzy i publicystów, którzy zawzięcie bronili ministra skarbu i Ostachowicza. Jastrzębowski wraca więc do tytułu swojego felietonu, zatytułowanego „Kundelki, najmimordy oraz zwykłe kreatury”:
Nie znając jeszcze ostatecznego rozstrzygnięcia, czyli ścięcia Ostachowicza, dzień wcześniej zajadle, wbrew logice i przyzwoitości bronili tej kandydatury i tej pensji. Bronili, bo może sami doją Skarb Państwa, może należą do Grupy Dzielącej Kasę przez duże K, a może po prostu mają naturę kundli? Może. Wśród wybitnych obrońców Ostachowicza najgłośniej i chyba najgłupiej wrzeszczał tak zwany pluszak premiera, znany z telewizji blondynek dziennikarstwa polskiego. Na swoim portalu zalatującym parówkami został jednak przez komentujących z imienia i nazwiska ludzi totalnie wyśmiany, wyszydzony i wbity w ziemię za obronę owego łajdactwa. Ciekawe, czemu maskotka Tuska całym swoim serduszkiem broniła skompromitowanej sprawy. For money?
Jak widać ponownie wraca pytanie czy media prorządowe przetrwałyby kwartał bez sowitych dotacji i prenumerat rządowych?
gim, źródło: Super Express
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/media/215646-jastrzebowski-ciekawe-czemu-maskotka-tuska-calym-swoim-serduszkiem-bronila-skompromitowanej-sprawy-for-money
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.