Wojna jest faktem. Wojna Azjatów z resztkami tego, co kiedyś zwano Europą. Azjaci swoim zwyczajem pierwszy atak przeprowadzają przy użyciu agentury wpływu, która niszczy morale, rozwadnia oczywiste prawdy, wartości i napuszcza wody do akwarium niebezpiecznych złudzeń.

— pisze Witold Gadowski w najnowszym wydaniu tygodnika „wSieci”, wskazując, że Polska stała się swoistym poligonem dla putinowskiej wojny nowego typu.

W takiej wojnie dużo większe znaczenie mają naloty medialnych sztukasów bombardujących propagandą niż ruchy liniowych dywizji wojska. Największe polskie media są opanowane przez całą strukturę rosyjskiej agentury wpływu, która jedyną zaporę spotyka w momencie, gdy niemiecka agentura wpływu otrzymuje z Berlina instrukcje przeciwstawne do tych, które płyną z Moskwy

— podkreśla publicysta, dodając, że zgodnie z regułami gry, po ofensywie agentury wpływu nastąpi kolejny etap - dywersji.

Putin już szykuje nam wydarzenia z zakresu „społecznej destabilizacji państwa”

— uważa Gadowski i wskazuje na możliwe scenariusze:

Ktoś przeprowadzi zamach, ktoś inny zorganizuje operację zastraszenia jakiegoś dużego miasta. Czekają nas próby przeprowadzenia następnych katastrof lotniczych i zamachów na wysokich reprezentantów państwa. To już nie będzie delikatne i wybiórcze działanie „seryjnego samobójcy”, to będą siermiężne i mało wyrafinowane zamachy. Oczywiście za każdym z nich będą stać – znane z ekstremizmów – grupy: nacjonaliści, „prawdziwi Polacy”, na pewno pokuszą się także o skierowanie podejrzeń o jakieś rozruchy w stronę PiS. Jeśli ktoś w najbliższym czasie zacznie wzywać do rozruchów społecznych, z dużym prawdopodobieństwem będziemy mogli orzec, że do kieszeni leje mu się strumień rubelków

— przestrzega Witold Gadowski.

Cały felieton na łamach najnowszego wydania tygodnika „wSieci” także w formie e-wydania.

kim