Ten materiał mogły przygotować tylko dwa wielkie nazwiska stacji z Wiertniczej. Zapewne toczył się jakiś spór w redakcji „Faktów” – czy pogrzeb generała lepiej opisze widzom Katarzyna Kolenda-Zaleska czy Jakub Sobieniowski. Postawiono na tego drugiego. I chyba się nie zawiedziono.

Nie było mowy o zadumie

— rozpoczął jak należy pracownik TVN pokazując protestujących przeciw chowaniu Jaruzelskiego na Powązkach i natychmiast wsparł się hagiograficzną przemową Aleksandra Kwaśniewskiego:

Żegnamy Wojciecha Jaruzelskiego, jednego z najwybitniejszych polityków Polski drugiej połowy XX wieku (…) Nic mu nie zostało oszczędzone, stracony dom rodzinny, Syberia i katorżnicza praca, front, krew i łzy, polityczna odpowiedzialność i ryzyko, porażki, niewdzięczność, ataki, procesy, choroby i cierpienia. I nawet dziś te krzyki wydobywające się z serc, które nie mają w nich miłosierdzia, a często tylko Boga na ustach.

Wyjątkowa długa wypowiedź ex-ministra sportu zwolniła samego redaktora od wymieniania zasług i wzruszających elementów biografii dyktatora. Wobec takiej laurki Sobieniowski mógł sobie nawet pozwolić na stwierdzenie, że Kwaśniewska mowa była „konfrontacyjna” (chodziło o „Baczność! Walka o dobre imię Wojciecha Jaruzelskiego trwa!”). Ale zrobił to tylko po to, by na drugiej, równoważnej szali położyć okrzyki „morderca” rozlegające się na Cmentarzu Powązkowskim z ust osób trzymających portrety ofiar stanu wojennego.

Wykrzykiwanie ich na cmentarzu musi budzić wątpliwości

— zawyrokował podwładny Durczoka, by po chwili oburzyć się na krzyczących „hańba”: przed katedrą polową.

To nie była dyskusja

— uciął i pokusił się o ciekawą paralelę:

Polityczne organizacje tropiące spisek w Smoleńsku, na Powązkach tropiły zdrajców Polski. Za takich uznały wszystkich obecnych na pogrzebie.

Drugie zdanie jest tradycyjną dla TVN manipulacją, której nie ma sensu analizować, ale nad pierwszym warto się chwilę zatrzymać.

Sobieniowski chciał oczywiście wyolbrzymić swoje wyobrażenie o oszołomstwie protestujących, ale wyszło mu coś, na co, zdaje się, ani on ani jego przełożeni nie zwrócili uwagi. Mniejsza z tym, że samo doszukiwanie się smoleńskiej histerii, gdzie tylko się da, jest w wykonaniu czołowych propagandystów świata mediów nieco zabawne. Najciekawszy jest sens tego zdania. Jeśli bowiem uznać Jaruzelskiego za zdrajcę – a nie sposób w ten sposób nie myśleć o człowieku, który przez dekady wykonywał rozkazy wrogiego państwa i dla własnych korzyści wyprowadził wojsko przeciw swojemu narodowi – z logiki Sobieniowskiego wychodzi, że spisek w Smoleńsku jest jak najbardziej uzasadniony. Chyba nie o to mu chodziło…

Dziarskiemu redaktorowi nie przeszło przez gardło, by odpowiednimi słowami nazwać zachowanie Goebbelsa stanu wojennego. Rzucił jedynie:

Za prowokację można uznać to – Jerzego Urbana kreślącego na Powązkach znak krzyża.

Na koniec mieliśmy jeszcze łagodnego prezydenta Komorowskiego móówiącego w czasie mszy…:

Szacunek dla majestatu śmierci nie powinien podlegać ograniczeniom, redukcji, z powodu ocen politycznych

…łzawą informację, że od lat przyjaciele prosili o modlitwę w intencji dyktatora. Również ten passus…:

Jego zbliżenie i w końcu powrót do kościoła w ostatnich dniach życia do dzisiaj były rodzinną tajemnicą.

…oraz wytrych o dyskusyjności:

Reszta jego biografii jest lepiej znana i co najmniej dyskusyjna

wypowiedziany na obrazku serdecznie witających się Kiszczaku i Urbanie. Tym ostatnim, dodajmy, przybyłym na wózku inwalidzkim, z którego cudownie powstał (co tak bardzo nie dziwi w kontekście niedzielnego wieczoru wyborczego TREP-a, na którym komunistyczny rzecznik był w świetnej formie).

Fot. wPolityce.pl / Fakty
Fot. wPolityce.pl / Fakty

Całość spuentował Bronisław Komorowski:

Niech mu polska ziemią lekką będzie.

Czego widzowie „Faktów” dowiedzieli się z tego materiału? Że pochowano jakąś ważną osobistość budzącą społeczne dyskusje. Że zmarł człowiek, któremu w dobrym tonie jest oddawać hołd przez najwyższe władze państwowe. Że miał on trudną biografię, a jakaś dzika swołocz nie jest w stanie nawet uszanować jego pochówku.

Rozmycie pojęć, nazywanie kontrowersyjnością bądź dyskusyjnością ewidentnego łamania podstawowych norm, zamykanie oczu na potrzebę sprawiedliwości. Tolerowanie zbrodniarzy, którzy na pogrzeb kumpla od brania narodu za twarz są w stanie cudownie ozdrowieć i przybyć z daczy na cmentarz; dla sądu są jednak ciężko chorzy. Oto sposób informowania milionów Polaków o chwilach, w których III RP pokazuje swoją prawdziwą twarz.

mt