TVP 1 wyemitowała film „5 dni wojny” traktujący o najeździe Rosjan na Gruzję. Film, jak film, takie sobie hollywodzkie kino z wieloma efektami specjalnymi. Ale należy publiczną pochwalić za czas, kiedy ten film ma swoją premierę. To niesłychanie bardzo ważne teraz, kiedy wojska rosyjskie stoją u granic Ukrainy.

Film działa na wyobraźnię. Sceny, w których okrutni Rosjanie bezwzględnie rozprawiają się z Osetyńcami przyprawiały o dreszcz i każą całkiem poważnie patrzeć na „separatystów” na wschodniej Ukrainie. Bo to scenariusze bliźniacze, ale o tym od dawna wspominają już wszyscy poza zwolennikami Putina.

Na końcu fabularnego filmu była wstawka dokumentalna. Przemówienie Lecha Kaczyńskiego sprzed pałacu prezydenckiego w Tbilisi. Polski Prezydent poleciał tam z innymi przywódcami państw bałtyckich i to realnie zatrzymało Armię Czerwoną przed rozjechaniem całego kraju czołgami. Te słowa znów - szczególnie teraz - zabrzmiały wstrząsająco.

Telewizję Polską za emisję tego filmu należy zdecydowanie pochwalić. Ale też odesłać do komentarzy na portalach społecznościowych. Wiele z nich ironicznie podkreślało, że ktoś chyba w TVP nie dopatrzył, że na końcu jest przemówienie Lecha Kaczyńskiego i tylko dlatego film się ukazał. Widząc jak na co dzień w telewizji publicznej pamięć o śp. Prezydencie jest zadeptywana, należy się nad tym co najmniej zastanowić. Taki brak zaufania widzów z czegoś przecież wynika.

Marcin Wikło