Tak TVP próbuje ratować Tuska w sprawie paliwa po 5,19 złSzczyt bezczelności w TVP w likwidacji. Tak próbują ratować Tuska ws. paliwa po 5,19 zł

Maszyna propagandowa rządu Tuska uruchomiła kolejną linię obrony premiera. W permanentnie likwidowanej telewizji publicznej padły karkołomne tłumaczenia, które mają zdjąć z niego odpowiedzialność za słynną deklarację o benzynie po 5,19 zł. Według tej narracji słowa lidera KO z kampanii wyborczej obowiązywały... tylko w chwili ich wypowiadania.
W programie nazwanym przekornie „Wykrywacz Kłamstw” TVP Info w likwidacji widzowie mogli zobaczyć popis ekwilibrystyki słownej. Prowadzący przekonywał, że słynna deklaracja Donalda Tuska z kampanii wyborczej o cenie 5,19 za paliwo nie była nie tylko twardym zobowiązaniem, ale nawet nie była obietnicą. Według serwowanej w TVP narracji, stwierdzenie o stawce 5,19 zł za litr nie było też częścią oficjalnego programu KO. Miało być jedynie oceną ówczesnej sytuacji bieżącej.
Nie była to obietnica wyborcza, nie był to nawet jeden ze stu konkretów Koalicji Obywatelskiej. Swoją drogą wiele z tych stu konkretów, z tych stu obietnic Koalicji Obywatelskiej nie zostało spełnionych. No to fakt
- padło w programie TVP Info w likwidacji.
W programie padła też kategoryczna teza:
Kłamstwem jest jednak twierdzenie, że Donald Tusk podczas kampanii trzy lata temu zapowiadał, że po jego ewentualnym wyborczym zwycięstwie litr benzyny, litr paliwa będzie kosztował 5 złotych i 19 groszy.
Użytkownik Pan_komentator na platformie X nie pozostawił na tych manipulacjach suchej nitki. „Przecież to jest robienie z ludzi idiotów” - skomentował i trudno się z nim nie zgodzić.
Nowa doktryna obozu władzy: obietnica tylko na moment jej składania
Nowa linia obrony Tuska wpisuje się w standardy jego formacji. Wcześniej szef rządu popisał się kuriozalną matematyką wyborczą. Podczas wystąpienia w 2025 roku stwierdził:
„Moja partia dostała 31 proc., więc zrobiłem 1/3 z tego, co obiecałem. Chyba uczciwy rachunek”
- oświadczył Donald Tusk.
Teraz obóz Donalda Tuska wprowadza drugą zasadę: obietnice obowiązują tylko w chwili ich składania. Tymczasem w czerwcu 2022 roku Tusk udzielił wywiadu portalowi naTemat.pl. Pytany wprost o cenę paliwa po objęciu teki premiera, rzucił bez wahania: „5,19 zł”. Przekonywał także, że „wystarczy jedna prosta decyzja, a benzyna byłaby po 5 zł”. Gdy jednak przyszło do rządzenia, Polacy zderzyli się z wysokimi cenami na stacjach.
W grudniu 2025 roku premier pozwalał sobie na kpiny z kierowców. Opublikował wówczas zdjęcie z pojedynczej stacji benzynowej z ceną 5,18 zł i dopiskiem „Czy mogę być winny grosika?”. Średnia cena rynkowa w kraju była jednak o kilkadziesiąt groszy wyższa.
Fakty i liczby bezlitosne dla ekipy Tuska
Dane rynkowe podważają tłumaczenia o niesprzyjających realiach. W czerwcu 2022 roku, gdy padała deklaracja o stawce 5,19 zł, baryłka ropy kosztowała średnio aż 122,71 dolara. W tym samym czasie litr benzyny bezołowiowej 95 na polskich stacjach dobijał do 7,92 zł, według danych Komisji Europejskiej.
Dziś surowiec jest wyraźnie tańszy. Na początku października 2026 roku, jak wskazują dane rynkowe, baryłka ropy Brent kosztowała 100,32 dolara według poniedziałkowego zamknięcia sesji. Mimo to benzyny w obiecywanej cenie na polskich stacjach wciąż nie ma.
Analizują ceny ropy dziś i w 2022 roku oraz wahania kursu dolara i przykładając do nich logikę Tuska, powinniśmy dziś mieć cenę na stacjach wynoszącą około... 3,50 zł za litr benzyny 95. Ale o tym w programie "Wykrywacz kłamstw" zapewne nie usłyszymy.
Źr. wPolityce.pl



