Protesty przeciwko odstrzałowi dzików, sprzedaży żywych karpi czy teraz obywatelska inicjatywa ustawodawcza mająca na calu zmianę prawa łowieckiego. Maja Ostaszewska znana z wieloletniej działalności na rzecz praw zwierząt wzięła udział w kampanii marki Gino Rossi, która jest kojarzona z produktami wytwarzanymi ze skóry. Wywołało to falę zarzutów o jej hipokryzję. Aktorka usiłowała bronić się na Intagramie przed zarzutami, pisząc, że torebki, które reklamuje na zdjęciach nie są ze skóry zwierzęcej tak jak ich 70 proc. Internauci zwrócili jednak uwagę, że włożyła buty wykonane ze… skóry.
Maja Ostaszewska po wzięciu udziału w kampanii marki Gino Rossi zamieściła zdjęcia na Instagramie, co wywołało lawinę komentarzy pod jej postem.
Na zarzut, że „przecież to są produkty ze skóry…..” aktorka zaczęła się bronić i napisała, że:
Torebki na zdjęciach nie są ze skóry zwierzęcej. 70 proc. nie jest. Marka ma liczne certyfikaty i należy do najwyżej stawianych polskich marek w działaniach ograniczających emisję gazów cieplarnianych.
Ostaszewska założyła… skórzane buty
Potem inna z internautek szybko zwróciła uwagę na buty. Oazuje się, że miała ona rację, bowiem buty wykonane są ze skóry, a konkretnie z wysokogatunkowej naturalnej skóry licowej. Do tego krytycy zwrócili uwagę, że Ostaszewska jako ambasadorka firmuje całą markę, nie tylko wybrane modele.
Maja Ostaszewska moim zdaniem powinna reklamować McDonald’s. Wedle moich wyliczeń, 70 procent sprzedawanych tam rzeczy - wliczając kawki, lody, napoje i ciasteczka - nie jest pochodzenia mięsnego
— podkreślił Krzysztof Stanowski z kanału Zero.
Fani nie kryją, że są zawiedzeni taką postawą.
Jestem głęboko poruszony i zawiedziony postawą Mai Ostaszewskiej. Maja jest jedną z najbardziej znanych aktywistek prozwierzęcych w Polsce. Jest ambasadorką fundacji prozwierzęcych (np. Viva!, Otwarte Klatki). Deklaruje wegetarianizm/weganizm. Walczy o zakaz hodowli zwierząt na futra i ograniczenie cierpienia zwierząt hodowlanych. Ile trzeba zapłacić, by nagle powyższe wartości przestały mieć znaczenie?
— zapytał Maciej Kawecki i w obszernym wpisie dodał „hipokryzja”.
Pośrednio do sprawy odniósł się również pisarz Jakub Żulczyk, który choć nie wypowiedział się wprost o Ostaszewskiej, to z jego wpisu można wprost zrozumieć do czego się odnosi.
Nie rozumiem niektórych polskich celebrytów. Pomijając już etyczny aspekt, nie reklamowałbym nigdy alkoholu, czy na przykład apek do obstawiania zakładów dlatego, że od lat prowadzę podcast o wychodzeniu z nałogu i zwyczajnie wyszedłbym na idiotę, a wartość marketingowa mojego wizerunku byłaby w takich przypadkach ujemna. To, że niektórzy nie widzą sprzeczności w reklamowaniu wina i szampana i opowiadaniu w mediach o dzieciństwie dda, działaniu w fundacjach na rzecz zwierząt i reklamowaniu skórzanych torebek i kamaszy jest dla mnie zadziwiający. Czy w otoczeniu takich osób nie ma jednego rozumnego speca od wizerunku, agenta, managera który podszepnąłby - tego może akurat nie rób? Jest tyle produktów, które możesz reklamować? Ta kasa nie jest tego warta?
— wskazał Jakub Żulczyk.
Instagram/X/tt
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/lifestyle/760338-maja-ostaszewska-w-ogniu-krytyki-co-takiego-zrobila-aktorka
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.