Ministerstwo Zdrowia (MZ) wydało oficjalny komunikat, który wstrząsnął rynkiem usług upiększających. Resort jednoznacznie stwierdził, że uprawnienia do wykonywania zabiegów medycyny estetyczno-naprawczej mają wyłącznie lekarze. Zgodnie z nowymi wytycznymi, takich uprawnień nie posiadają pracownicy innych zawodów medycznych, kosmetolodzy ani kosmetyczki, nawet jeśli odbyli specjalistyczne szkolenia. Sprawa wywołuje kontrowersje i obawy.
Tylko lekarze specjaliści
Resort zdrowia poinformował, że zgodnie z obowiązującymi przepisami uprawnienia do wykonywania procedur medycyny estetyczno-naprawczej mają wyłącznie lekarze specjaliści dermatologii i wenerologii oraz chirurgii plastycznej. MZ zaznaczyło, że takie uprawnienia mają także inni lekarze i lekarze dentyści z prawem do wykonywania zawodu na czas nieokreślony, jeśli odbyli dodatkowe szkolenia i uzyskali certyfikaty z wykonywania procedur medycyny estetyczno-naprawczej.
MZ zaznaczyło, że uprawnień do wykonywania procedur medycyny estetyczno-naprawczej nie mają pracownicy innych zawodów medycznych, kosmetolodzy, kosmetyczki i inne osoby pomimo, iż posiadają certyfikaty odbytych szkoleń z zakresu jakiejkolwiek procedury medycyny estetycznej.
Ministerstwo podkreśliło, że posiadanie certyfikatów przez niemedyków nie daje im prawa do wykonywania tych procedur, a same zabiegi nie mogą być przedmiotem szkolenia dla osób spoza środowiska lekarskiego. Jak zaznaczono w komunikacie:
„Do ich wykonywania oraz leczenia powikłań niezbędna jest wiedza i uprawnienia lekarskie”.
Szeroka lista zabiegów
Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego (CMKP) opublikowało „Minimalny standard przeprowadzania certyfikacji”, w którym wymieniono długą listę procedur zastrzeżonych dla lekarzy. W katalogu tym znalazły się m.in.:
• zabiegi z użyciem toksyny botulinowej oraz kwasu hialuronowego (wolumetria, modelowanie),
• mezoterapia z użyciem aminokwasów, witamin, kolagenu i osocza bogatopłytkowego,
• użycie laserów wysokoenergetycznych, ultradźwięków (HI-FU), krioterapii oraz plazmy,
• peelingi medyczne średniogłębokie i głębokie, elektrochirurgia oraz karboksyterapia,
• wszelkie iniekcje lekowe (np. hialuronidaza), nici medyczne, skleroterapia oraz lipotransfer.
Są jednak wyjątki
MZ doprecyzowało jednak, że powyższe restrykcje nie obejmują mezoterapii mikroigłowej oraz zabiegów na urządzeniach dopuszczonych do użytku przez osoby niebędące lekarzami.
Rada Lekarska: To krok w stronę bezpieczeństwa
Wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej, Klaudiusz Komor, ocenił decyzję resortu jako „pierwszy krok” do ukrócenia wykonywania inwazyjnych procedur przez osoby nieuprawnione.
„Zabiegi z zakresu medycyny estetycznej mogą być wykonywane wyłącznie przez lekarzy i lekarzy dentystów, gdyż mają charakter inwazyjny i odbywają się z naruszeniem ciągłości skóry”
— podkreślił Komor. Przyznał, że lepiej byłoby, aby procedury medycyny estetycznej, które może wykonywać wyłącznie lekarz, były wskazane w rozporządzeniu, jednak nie udało się tego osiągnąć przez kilka ostatnich lat. Według niego pacjenci powoli zaczynają sobie zdawać sprawę z tego, że pewne procedury oferowane przez kosmetyczki i kosmetologów nie powinny być przez nich wykonywane. Jego zdaniem komunikat MZ będzie dodatkowym wskazaniem dla sądów, które rozstrzygają sprawy powikłań po zabiegach medycyny estetycznej wykonywanych przez osoby nieuprawnione.
Zdaniem Komora, choć komunikat nie jest twardym przepisem prawa, stanowi jasną wytyczną dla sądów rozstrzygających sprawy o powikłania po zabiegach u kosmetologów. Samorząd lekarski od lat zabiegał o takie uregulowanie rynku, argumentując to troską o pacjentów, którzy coraz częściej zauważają ryzyko związane z korzystaniem z usług osób bez wykształcenia medycznego.
Wątpliwości prawników
Nie wszyscy jednak zgadzają się z tak szerokim ujęciem monopolu lekarskiego. Oskar Luty, adwokat i specjalista prawa medycznego, uważa, że katalog procedur zaproponowany przez MZ jest zbyt szeroki. Jego zdaniem włączenie do niego m.in. lamp LED czy peelingów, które są powszechnie stosowane w kosmetologii, a nawet w warunkach domowych, jest trudne do obrony na gruncie obowiązujących ustaw.
Prawnik zauważył, że komunikat nie jest źródłem powszechnie obowiązującego prawa, lecz „rozbudowanym poglądem resortu”.
„Sąd powszechny czy administracyjny nie może być związany takim komunikatem resortu zdrowia”
– zaznaczył Luty, dodając jednak, że dokument ten będzie istotnym elementem argumentacji w sprawach cywilnych i karnych. Według eksperta docelowym rozwiązaniem powinna być ustawa, która w procesie legislacyjnym uwzględni interesy wszystkich grup społecznych i zawodowych.
Piotr Misiorowski, prawnik z Kancelarii Doradczej Rafał Janiszewski w rozmowie z Medonetem przyznaje, że „komunikat Ministra Zdrowia dotyczący wykonywania procedur medycyny estetyczno-naprawczej, mimo odwołań do licznych przepisów, nie rozwiązuje realnych problemów rynku i budzi poważne wątpliwości co do spójności przyjętej wykładni”.
W istocie mamy do czynienia z próbą uregulowania wielomiliardowej branży nie ustawą, lecz komunikatem administracyjnym, opartym na rozszerzającej interpretacji pojęcia „świadczenia zdrowotnego”
— zauważa.
Minister Zdrowia uznaje wybrane zabiegi estetyczne za świadczenia zdrowotne w rozumieniu ustawy o działalności leczniczej, ponieważ mają one służyć „poprawie zdrowia”, rozumianej także jako poprawa dobrostanu psychicznego i społecznego. Problem polega na tym, że przy tak szerokiej wykładni definicja ta traci jakiekolwiek granice. Dokładnie te same kryteria spełniają bowiem czynności, które państwo od lat traktuje jako niemedyczne, jak choćby wykonywanie tatuaży. Tatuaż nie wynika z procesu leczenia, nie służy ratowaniu ani przywracaniu zdrowia, a mimo to bywa wykonywany z powodów psychologicznych i realnie wpływa na samopoczucie oraz dobrostan osoby, która się na niego decyduje. Państwo nigdy jednak nie uznało, że tatuatorzy udzielają świadczeń zdrowotnych, ani że prowadzą działalność leczniczą. Pokazuje to, że pojęcie „świadczenia zdrowotnego” jest w komunikacie używane selektywnie i instrumentalnie — tłumaczy.
Co z branżą beauty?
W ocenie Misiorowskiego, „nie sposób pominąć również kontekstu gospodarczego”.
Branża estetyczna to ogromny rynek, którego lekarze nie są w stanie obsłużyć ani kadrowo, ani organizacyjnie. Jednocześnie część środowiska lekarskiego sprzeciwia się dopuszczeniu innych zawodów do wykonywania zabiegów, nie proponując żadnego realnego modelu alternatywnego. Efektem jest szara strefa i brak jasnych reguł odpowiedzialności
— podkreśla mec. Misiorowski.
Co z kosmetologami?
Wyższa Szkoła Inżynierii i Zdrowia w Warszawie, kształcąca kadry m.in. na kierunku kosmetologia, wydała oficjalne stanowisko w związku z komunikatem resortu.
Komunikat Ministra Zdrowia nie zmienia sytuacji kosmetologów w Polsce i nie wprowadza nowych norm prawnych. Jest wyjaśnieniem obowiązujących przepisów. Studia na kierunku kosmetologia nigdy nie stanowiły podstawy do udzielania świadczeń zdrowotnych ani wykonywania procedur z zakresu medycyny estetycznej w rozumieniu przepisów prawa medycznego. Tym samym komunikat Ministra Zdrowia nie odebrał kosmetologom żadnych kompetencji, ponieważ kompetencje te nie były tożsame z kompetencjami zawodów medycznych
– pisze dr n chem. Sebastian Grzyb, rektor Wyższej Szkoły Inżynierii i Zdrowia w Warszawie przedstawiając oficjalne stanowisko interpretacyjne uczelni.
CMKP określa standardy certyfikacji
Jak przekazała PAP rzeczniczka CMKP Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska, dokument określa minimalne wymagania dotyczące przeprowadzania certyfikacji umiejętności z zakresu medycyny estetyczno-naprawczej. Wymogi te muszą spełniać jednostki posiadające akredytację dyrektora CMKP, które mogą nadawać certyfikaty.
Podkreśliła również, że o taką akredytację mogą ubiegać się wyłącznie towarzystwa naukowe związane z tematyką certyfikacji, instytuty badawcze, okręgowe izby lekarskie oraz Naczelna Izba Lekarska.
Podsumowanie
Ministerstwo Zdrowia wydało komunikat, w którym informuje, że zabiegi medycyny estetycznej, takie jak botoks, kwas hialuronowy czy mezoterapia iniekcyjna, mogą wykonywać wyłącznie lekarze z odpowiednimi kwalifikacjami – dermatolodzy, chirurdzy plastyczni lub inni z certyfikatami. Kosmetyczki i niemedycy tracą możliwość świadczenia takich usług, nawet po szkoleniach. Wyjątkiem są mezoterapia mikroigłowa i zabiegi na niektórych urządzeniach. Samorząd lekarski chwali tę decyzję z uwagi na bezpieczeństwo pacjentów. Prawnicy krytykują szeroki katalog zabiegów i brak wiążącej ustawy. Z kolei kosmetolodzy i kosmetyczki już liczą zbliżające się straty. Być może zmiany te wpłyną na zwiększenie bezpieczeństwa zdrowotnego klientów usług medycyny estetycznej.
PAP/mall
Wszystkie najnowsze artykuły znajdziesz na wPolityce.pl/najnowsze. Nie przegap!
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/lifestyle/752409-tych-zabiegow-nie-zrobisz-u-kosmetyczki-przelomowa-wiadomosc
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.