Człowiek często patrzy na zwierzę z wyższością. Stawia się na piedestale, wierząc, iż odgrywa większą rolę we wszechświecie niż każde inne stworzenie.

Och jakże bardzo się myli. Ta buńczuczna wiara we własną doskonałość przyćmiewa wielką prawdę o stworzeniach najmniejszych, z pogardą traktowanych, od których niejednokrotnie zależy ludzki los, a nawet los całego świata.

Gołębie, subtelne ptaki okolicznych gołębników, ciekawskie i odważne osobniki miejskich rynków, uciążliwi lokatorzy domowych balkonów. Dziś mało kto pamięta, jak wielką rolę odegrały w czasie pierwszej i drugiej wojny światowej. Ile poświecenia wymagał każdy lot i każda wiadomość przenoszona pod strapionymi, ostrzeliwanymi skrzydłami. To dzięki nim przeżyło wielu ludzi i batalionów. To dzięki takim lotom być może wygrano niejedną bitwę o wolność narodów.

W pamięci wielu pokoleń zapisał się gołąb o imieniu „Prześmiewca”, który wykonał w czasie I wojny światowej aż 52 misje, nim został ranny. Jednak to Cher Ami (fr. „Drogi Przyjaciel”) bezwarunkowo podbił serca żołnierzy i całego świata. Wyhodowany w Wielkiej Brytanii, dołączył do grupy 600 gołębi wykorzystywanych przez armię Stanów Zjednoczonych na terenie Francji. Wykonał 12 lotów, każdy pod ostrzałem wroga. Tym ostatnim zasłużył sobie na Francuski Krzyż Wojenny „Croix de Guerre” i nieodwołalne miejsce w historii świata.

Według historyków jego chwała zaczęła się 3 X 1918 r., kiedy to jeden z batalionów 77 Amerykańskiej Dywizji Piechoty, dowodzonej przez mjr. Charlesa Whittleseya, został otoczony przez Niemców w okolicy Verdun. Brak sprawnej radiostacji uniemożliwiał żołnierzom łączność z dowództwem i przekazanie informacji o swoim położeniu, przez co już następnego dnia ostrzeliwała go własna artyleria. Żołnierze ginęli. Charles Whittlesey wysłał do dowództwa trzy gołębie z prośbą o pomoc. Wszystkie zestrzelono. Pozostał ostatni, zwany Cher Ami. W kapsule meldunkowej umocowanej do nogi gołębia włożono rozpaczliwy meldunek następującej treści:

Jesteśmy wzdłuż drogi równoległej do 276,4. Nasza własna artyleria stawia zapory bezpośrednio na nas. Na miłość boską, przestańcie!

Cher Ami wyruszył w drogę pod czujnym okiem wroga. Ostrzeliwany, został poważnie ranny. Spadł na ziemie. Mimo to nie poddał się, a poderwał do lotu i dotarł do dowództwa z przesyłką. Odległość 25 mil pokonał w zaledwie 25 minut. Stracił oko, a jedna noga wisiała na ścięgnach. Klatka piersiowa była postrzelona śrutem. Tak wielkie poświęcenie, jego ogromna siła walki, chęć przetrwania i dotarcia do celu sprawiło, iż udało się uratować 194 żołnierzy z batalionu Charlesa Whittleseya.

Cher Ami dzięki opiece wykwalifikowanych ludzi przeżył, choć stracił nogę. Wkrótce przewieziono go do Ameryki, gdzie został odznaczony z najwyższymi honorami. We Francji żegnał go osobiście dowódca Armii Stanów Zjednoczonych gen. John J. Pershing. Pisała o nim niejedna gazeta, mówiły wszystkie dzieci, podziwiali żołnierze. Po zakończeniu żywota 13 VI 1919 r. został spreparowany i trafił do National Museum of American History w Waszyngtonie, by pozostać na zawsze w pamięci wszystkich ludzi świata.

*I mimo, iż w herbach państw, czy miast widnieją silne orły oraz lwy, to jednak gołębie uhonorowano szczególne za zasługi względem ludzi i świata. Zaledwie w czasie II wojny światowej aż 34 z nich odznaczono Medalem Dickina, przyznawanym w Wielkiej Brytanii dla zwierząt w służbie wojskowej.

Co ciekawe, nawet dziś tajne służby wywiadowcze, takie jak brytyjski MI5 czy pakistański ISI, ciągle sprawdzają korzyści tego niezwykłego, osobliwego ptasiego serwisu. Jak pokazuje historia, zalety gołębia doceniano znacznie wcześniej. Dowodzą tego wykopaliska sprzed ponad 5 tys. lat przed naszą erą. Co więcej, gołębniki były również niezbędnym wyposażeniem sułtańskich zabudowań na terenie Iraku i dzisiejszej Syrii już w XII wieku. Ich system nawigacji nieustannie zadziwia naukowców. Czas, w jakim przemierzają swój dystans, zachwyca. Wiernie wracają do swego domu, do stada.

Myślę, że warto od dziś spojrzeć na te ptaki życzliwym okiem. Ze sporą dozą szacunku. Z wdzięcznością. W ich skrzydłach spoczywał los naszych pokoleń, naszych dziadków i ich o wolności sny.

Jednocześnie zapraszam do książkowej i filmowej lektury z wątkiem Cher Ami.

Finding the Lost Battalion- Beyond the rumors, myths and legends of America’s famous WWI Epic by Robert J. Laplander

Flying Home/ „Racing Hearts” w roli głównej Jamie Dornan, odkrywający tajemnicę swojego dziadka, związanego z gołębiami podczas wojny.

Cher Ami! Animacja z 2008 roku.