Chciałem przekazać używaną odzież ubogim. W opiece społecznej powiedzieli, że wezmą, ale mam okazać dowód zakupu

—mówi pan Konrad.

Mężczyzna ładne rzeczy po swoim dziecku chciał oddać do domu dziecka.

Niektóre synek ubrał tylko raz. Torba ciuszków się uzbierała. Wyprane i wyprasowane chciałem przekazać ubogim

-opowiadał pan Konrad w rozmowie z „Gazetą Pomorską”.

I w domu dziecka i w ośrodku pomocy społecznej usłyszał, że pracownicy chętnie wzięliby rzeczy dla swoich podopiecznych, ale nie mogą, bo są kary za przyjmowanie czegokolwiek bez dowodu zakupu.

Niektóre ciuszki mają rok, nie przechowujemy tak długo paragonów po rzeczach

—komentuje pan Konrad.

Według obowiązujących przepisów placówka przyjęłaby dary, ale tylko wtedy gdyby razem z nimi otrzymała poświadczenie zakupu. Wszystko z obawy, by nie usłyszeć zarzutu, że rzeczy pochodzą np. z kradzieży. Następna kwestia dotycząca używanych ubrań przed „dopuszczeniem ich do ponownego użytku”, to pranie w specjalnych płynach dezynfekujących.

Ze względów higieniczno-sanitarnych nie przyjmujemy takich rzeczy

—mówi Natalia Lejbman, wicedyrektor Bydgoskiego Zespołu Placówek Opiekuńczo-Wychowawczych.

Gdyby placówka przyjmowała rzeczy z darów musiałaby mieć specjalistyczną pralnię. A jeżeli nie ma, trzeba skorzystać z usługi pralni zewnętrznej i potem, w razie wizyty inspektora z sanepidu, okazać paragon.

—informuje „Gazeta Pomorska”.

Możemy sprawdzić, czy placówki posiadają rachunki wydane przez pralnie. Jeżeli paragonu nie okażą, możemy nałożyć nawet 1500 złotych kary

—tłumaczy Renata Zborowska-Dobosz, rzecznik Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Bydgoszczy.

Absurdalne przepisy wynikają z obowiązującej ustawy z 2008 roku o zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych.

I tak absurdalne przepisy ograniczają dobroczynność.

ann/pomorska.pl