Duma Tuska i Kluzik-Rostkowskiej, czyli rządowy elementarz, zagościł na szkolnych ławach pierwszoklasistów we wrześniu bieżącego roku. Mając w pamięci szalone tempo towarzyszące powstawaniu tegoż dzieła edukacyjnego i liczne błędy w „prototypie”, sceptyczni specjaliści nadal uważnie śledzą losy podręcznika i patrzą autorom na ręce.

Niezrażona tym jednak minister Kluzik-Rostkowska wciąż chwali osiągnięcia resortu, dotrzymywanie terminów i prezentuje w blasku fleszy kolejne gotowe części „Naszego Elementarza”. Tylko czy na pewno gotowe? Okazuje się, że pomimo iż dzieci korzystają z rządowej książki już prawie od dwóch miesięcy, ta nadal nie jest skończona.

Ośrodek Rozwoju Edukacji poszukuje wykonawcy/wykonawców do stworzenia obudowy muzycznej do podręcznika „Nasz elementarz” do I kl. szkoły podstawowej

— takie ogłoszenie od lipca można napotkać na stronie bip.gov.pl, a ostatnie ukazało się… 2 października br.

Zatem wychodzi na to, że podręcznik wcale nie jest taki gotowy, jakby chciała nam to przekazać odpowiedzialna za niego minister edukacji. A przecież obiecywała i przed kamerami prezentowała „pełnowartościową”, zintegrowaną, pierwszą w Polsce rządową książkę do edukacji. Być może, według ministry, muzyka nie jest zbyt istotną sprawą i dzieci mogą się bez niej obyć. Być może postawiła na inne wrażenia artystyczne - kolory, grafikę… Tak czy inaczej, elementarz nadal nie ma obudowy muzycznej. A jej brak ministerstwo skwitowało zapewnieniem, że ostatecznie piosenki dla pierwszaków pojawią się w tym miesiącu.

Pierwsze utwory zostaną zaprezentowane w październiku br.

— czytamy na portalu „Edukacja wczesnoszkolna”.

Paradoksalnie, zupełnie inny termin widnieje w treści samego ogłoszenia ORE

Wykonawca zobowiązuje się do wykonania przedmiotu zamówienia od dnia zawarcia umowy do dnia 30 listopada 2014r.

— piszą ogłoszeniodawcy z agendy MEN.

W ten sposób dowiadujemy się, że są przynajmniej dwa terminy określające powstanie obudowy muzycznej do „gotowego” elementarza. A to chyba oznacza, że ktoś, delikatnie mówiąc, próbuje nam mydlić oczy. Zresztą nie po raz pierwszy.

A jakie wymagania ORE stawia wykonawcy obudowy muzycznej do podręcznika?

Wykonawca wykaże się doświadczeniem w tworzeniu piosenek dla dzieci. Doświadczenie to udokumentuje dostarczając wraz z ofertą 2 autorskie nagrania piosenek tego typu

— czytamy w ogłoszeniu.

I tak w Polsce zostaje się ministerialnym specjalistą od edukacji. Niemożliwe? A jednak. Autor, który odpowie na ofertę ORE i wykaże, że stworzył dwie melodie do rymowanek, jednocześnie jest zobowiązany umową do napisania opracowania dla nauczycieli.

Wykonawca opracuje przewodnik skierowany do nauczycieli edukacji wczesnoszkolnej zawierający wskazówki metodyczne oraz przykłady zabaw i ćwiczeń z wykorzystaniem piosenek z przedmiotu zamówienia. Przewodnik będzie zawierał praktyczne wskazówki dotyczące wprowadzania piosenki w kl. I oraz pomysły na poznawanie muzyki dostosowane do wieku i możliwości percepcyjnych uczniów I kl. szkoły podstawowej. Utwory, koncepcje zabaw oraz przewodnik muszą być (…) zgodne z założeniami podstawy programowej edukacji wczesnoszkolnej

— pisze ORE w ofercie.

Pomimo że wymagania ORE nieco zmalały w porównaniu z pierwszym ogłoszeniem z lipca, a suma wynagrodzenia za obudowę muzyczną do rządowej książki znacznie wzrosła, bo z 44 tyś. zł skoczyła do 49 tyś. zł., to zdaje się, że oferta nie cieszy się dużym zainteresowaniem. Czyżby nikt nie miał ambicji zostać rządowym fachowcem? A do tego okazuje się, że MEN, wmawiając zainteresowanym, że w październiku zademonstruje muzyczne dzieła z podręcznika, znów kłamie jak z nut. Mam nadzieję, że jak już znajdzie się chętny autor, to napisze jedną piosenkę specjalnie dla resortu, o tym, że nieładnie jest kłamać.

Optymizm Joanny Kluzik-Rostkowskie jednak nie opuszcza. Cały czas wierzy, że zdąży przygotować elementarz. Czasem można odnieść wrażenie, że wrzesień zakradł się do niej niepostrzeżenie. Nie jestem nawet pewna, czy zauważyła, że on już się skończył. Dlaczego? Bo agenda jej ministerstwa- ORE, wciąż ma nadzieję przywitać tegorocznych pierwszoklasistów piosenką.

1 (jedna) piosenka (3 zwrotki + refren) na powitanie klasowe oraz 1 piosenka (3 zwrotki + refren) na pożegnanie klasowe-

— czytamy w ogłoszeniu ORE z października.

Cóż, wciąż istnieje cień szansy, że zdążą z piosenką na pożegnanie roku szkolnego. Wówczas minister edukacji znów z dumą zaprezentuje „gotowy elementarz”. Póki co, mamy październik, a obudowa muzyczna, zamiast w podręczniku, jest w powijakach. A chętnych na uwieńczenie edukacyjnego dzieła Kluzik-Rostkowskiej wciąż brakuje. Może gdyby muzycy zajęli się oprawą muzyczną, a specjaliści wczesnoszkolni przewodnikiem dla nauczycieli, to dzieci miałyby szansę na poznanie kilku zabawnych piosenek. A tak ministra śpiewa przed kamerami, a dzieci muszą zadowolić się jej obietnicą, że może jeszcze kiedyś pośpiewają.