To skandal! Rodzice są wściekli i nie ma co im się dziwić. 5- latki to naprawdę małe dzieci. Żeby zdążyły do szkoły na 6.30, muszą wstawać o godzinę wcześniej. Rodziców najpierw zmuszono do posłania maluchów do szkoły, teraz zmusza się ich do zrywania dzieci o tak wczesnej porze!

To nie jest kiepski żart. 5-latki z zerówki w Szkole Podstawowej nr 8 w Stargardzie zaczynają lekcje już o 6.30! - informuje Serwis Głosu Szczecińskiego.

To przesada!

—denerwują się rodzice i tuż po uroczystym rozpoczęciu roku szkolnego stwierdzili, że napiszą petycję do dyrekcji i będą interweniować.

Jak usłyszałam, że tak wcześnie maluchy mają wstawać, to miałam łzy w oczach. Będziemy musieli zrywać dzieci z łóżek co najmniej o godzinie 5.30, by zdążyły na rozpoczęcie lekcji

—mówi portalowi gs24.pl jedna z mam.

Rodzice podkreślają też, że część uczniów zerówki dojeżdża do szkoły z pobliskich miejscowości.

Autobus mają kilka minut po godzinie szóstej. Ja jestem po prostu wściekła na takie ustawienie planu lekcji dla klasy mojego dziecka. Mam nadzieję, że dyrekcja weźmie pod uwagę nasze potrzeby, liczy się przecież nie tylko interes szkoły

—mówi inna z mam.

Trzeba jeszcze zauważyć, że to są pięciolatki. Zmuszono nas, by takie maluchy już chodziły do zerówek. A teraz zmusza się nas do budzenia ich o świcie

—dodają wyprowadzeni z równowagi rodzice.

Tak to jest gdy na siłę wyrzuca się zerówki z przedszkoli. W Stargardzie trzy grupy zerowe w SP 8 mają do dyspozycji dwie sale lekcyjne. Ustalono, że uczniowie będą przychodzić na zmiany. Nie ma innego wyjścia.

Rodzice są wściekli, a dyrekcja Szkoły Podstawowej nr 8 jest zaskoczona ich oburzeniem.

Zawsze jesteśmy otwarci na ich sugestie. Zrobimy zebranie i porozmawiamy z nimi. Ustalona godzina 6.30 nie jest porą rozpoczęcia zajęć lecz schodzenia się dzieci. Rodzice, którzy pracują od godz. 7 prosili nas o taką możliwość

— zapewnia Izabela Korycka-Drzewiecka, zastępca dyrektora Szkoły Podstawowej nr 8 w Stargardzie.

Dyrekcja prosi jednak rodziców o zrozumienie sytuacji. Szkoła musi tak się zorganizować, by wszystkich uczniów pomieścić. A to okazuje się dużym problemem. Gdyby zajęcia zaczynały się później dzieci kończyłyby zajęcia dopiero o 17.30.

Mamy sytuację, że zwiększyła się liczba oddziałów po wprowadzeniu obowiązku szkolnego dla sześciolatków. Trzeba się przemęczyć. Szkoły mają określoną liczbę sal i muszą jakoś pomieścić dzieci

—tłumaczy Bronisław Stefanowicz dyrektor wydziału edukacji urzędu miejskiego w Stargardzie.

Sorry, ale taki był kaprys MEN!

ann/gs24.pl