Nagie dziecko w toalecie i kupa (nie tylko) śmiechu

Fot. freeimages.com
Fot. freeimages.com

Ostatnio na facebookowej stronie babyonline.pl, serwisu poświęconego rodzicielstwu, opublikowano fotografię nagiego dziecka, które zasnęło w nietypowej pozycji podczas korzystania z toalety. Administrator strony uznał to zdjęcie za „zabawne”, opatrzył podpisem

Zbyt cicho w domu? Zajrzyjcie do łazienki :)

i upublicznił ku uciesze fanów „jednego z najbogatszych w fachowe materiały serwisów parentingowych w polskim internecie”.

Nie pierwszy raz osobom, które chcą doradzać rodzicom, zabrakło wrażliwości, empatii i zdolności przewidywania konsekwencji upubliczniania dziecięcej nagości i intymności.

Wizerunki dzieci nagich, załatwiających potrzeby fizjologiczne i znajdujących się w innych niewątpliwie intymnych sytuacjach od lat pojawiają się w telewizyjnych programach teoretycznie poradnikowych (od „Superniani”, poprzez „Świat według dziecka”, po „Mały nie-poradnik”). Nic więc dziwnego, że w internecie wizerunków takich – zamieszczanych przez samych rodziców – jest jeszcze więcej. Wspomniana powyżej fotografia dziecka śpiącego na klozecie to nie jedyne zdjęcie tego rodzaju, jakie zostało wykonane i wystawione przez rodziców na widok publiczny dla „rozrywki” (a przy okazji – udowodnienia, że traktują oni swoje dziecko jak zabawkę, z której może śmiać się cały świat).

Motyw dziecka zasypiającego podczas korzystania z toalety jest dość popularny wśród osób o tym specyficznym, czasem okrutnym „poczuciu humoru”, które zamieszczają w internecie nie tylko fotografie, ale również filmy ukazujące dzieci śpiące lub przysypiające na nocnikach albo w toalecie. Na internetowych stronach ze „śmiesznymi” zdjęciami można znaleźć również wizerunki dzieci sfotografowanych nie „na”, lecz „w” klozecie – roześmiane i płaczące, kilkuletnie i kilkumiesięczne dzieci siedzące w muszli klozetowej. Nie wiem, co trzeba mieć w głowie, by włożyć niemowlę do klozetu, zrobić i rozpowszechnić zdjęcie.

Trudno mi również zrozumieć, czym kierują się rodzice upubliczniający wizerunki… odchodów swoich dzieci. Ponoć „kupa własnego dziecka nie śmierdzi” i bez wątpienia pierwsza kupka w nocniku to dla rodziców wielkie wydarzenie, ale w jakim celu fotografować ją i rozpowszechniać? Autor jednego z blogów opublikował fotografię swego syna stojącego obok pełnego nocnika i napisał:

Ta kupa była jedyna w swoim rodzaju. To była pierwsza kupa zrobiona przez mojego synka na nocniku. I dlatego zdecydowanie warta była uwiecznienia.

Oprócz tej „jedynej w swoim rodzaju” kupy na zdjęciu widać małego chłopca bez ubrania i jego również „warte uwiecznienia” (i upublicznienia) genitalia. Jak poczuje się to dziecko, jeśli po latach odnajdzie na blogu ojca fotografię swojej „pierwszej kupki” i nagiego ciała? Jak zareagują jego rówieśnicy, jeśli i oni natrafią w sieci na to zdjęcie? Jak poczują się wszystkie te dzieci, które dziś „bawią” internautów, gdy za jakiś czas odkryją, że rodzice zrobili z nich publiczne pośmiewisko? Czy będzie im do śmiechu?

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...