Są wszędzie, na parapetach, balkonach, chodnikach i w śmietnikach. Gołębie w Częstochowie jak ptaki u Hitchcocka

fot. FreeImages
fot. FreeImages

Mieszkańcy Częstochowy nie mogą sobie z nimi dać rady.

To prawdziwa inwazja. Są wszędzie, na parapetach, balkonach, chodnikach i w śmietnikach. Złośliwe ptaszyska niczego się nie boją, rozzuchwaliły się do tego stopnia, że giną pod kołami samochodów. Zostawiają po sobie odchody, cały weekend myłem swój balkon -

skarży się na gołębie w rozmowie z Dziennikiem Zachodnim pan Artur, mieszkaniec jednego z bloków przy Armii Krajowej.

Inni mieszkańcy miasta potwierdzają, że tej wiosny gołębi jest znacznie więcej niż w ubiegłych latach. Gołębie dzielą. Większości ptaki przeszkadzają, ale część mieszkańców gołębie lubi i niestety dokarmia.

Przez dokarmianie gołębie tracą instynkt, stają się leniwe i osiedlają się w pobliżu bloków.

Ograniczenie populacji gołębi w miastach jest bardzo trudne. W Wenecji próbowano dodawać im do pokarmów środki antykoncepcyjne , ale to nic nie dało. Gołąb, w przeciwieństwie do innych gatunków ptaków, nie ma okresowego okresu lęgowego, może się rozmnażać przez cały rok. Ponadto, odmiennie od innych gatunków, zakłada gniazda niemal wszędzie -

przyznaje Marta Pacyk z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Ochrony Ptaków.

Władze miasta zdają sobie sprawę z problemu jaki stanowią gołębie, które przenoszą różne choroby i pasożyty, ale na razie nie mają sposobu na to jak go rozwiązać. Kilka lat temu próbowano wprowadzić zakaz dokarmiania ptaków. Niestety taki zakaz dotknąłby także inne gatunki, czyli wróble, kawki czy sikorki.

To głównie ludzie odpowiadają za obecność gołębi w miastach. Przez dokarmianie ptaki te już nie potrafią żyć w innych środowisku niż w miejskim.

ann/dziennikzachodni.pl

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...