Film niemieckiego reżysera Uwe Bolla, „Citizen Vigilante” (Obywatel Strażnik) cieszy się coraz większą popularnością. W USA jest on już w ścisłej czołówce najlepiej sprzedających się produkcji. Krytycy kręcą nosem na jakość realizacji, ale widzowie nie zwracają na to uwagi. Cieszą się, że ktoś zrobił film o sprawach, o których wcześniej nie wolno było mówić. Zresztą pod tym względem nic się nie zmieniło. Film w ojczyźnie reżysera jest zakazany. Stąd „efekt Streisand” i jeszcze większa widownia.
Efekt Streisand
W 2003 r. amerykańska supergwiazda Barbara Streisand pozwała fotografa i właścicieli strony internetowej, domagając się usunięcia zdjęcia przedstawiającego jej dom w Kalifornii. Przed wniesieniem pozwu fotografia była praktycznie nieznana i obejrzano ją zaledwie kilka razy. Dopiero nagłośnienie sprawy przez sam pozew sprawiło, że zdjęcie zobaczyły setki tysięcy, a później miliony osób.
Podobny efekt osiągnięto w Niemczech zakazując na swój sposób emisji filmu. Oficjalny powód to drastyczne sceny przemocy, które mogłyby zachęcić do naśladownictwa. W rzeczywistości jednak najpewniej chodziło o rozpowszechnianie niepoprawnych politycznie treści.
Stąd niemiecka komisja FSK (Freiwillige Selbstkontrolle der Filmwirtschaft - Dobrowolna Samokontrola Przemysłu Filmowego), czyli instytucja odpowiedzialna za klasyfikację wiekową filmów w Niemczech, odmówiła filmowi przyznania klasyfikacji wiekowej. A to było równoznaczne z zakazem dystrybucji kinowej w kraju. Uwe Boll oskarżył władze o cenzurę, a sprawa natychmiast stała się tematem międzynarodowych mediów.
O czym jest „Citizen Vigilante”?
Film opowiada o prowadzącym podwójne życie bogatym Amerykaninie, byłym żołnierzu.
Objeżdża on i sprawdza w Europie swe nieruchomości, ale jako samozwańczy sędzia osądza dokonujących przestępstwa imigrantów. Wymierza im karę i jako kat ją wykonuje.
Pod jego sąd trafiają też sami sędziowie, którzy ofiarom imigrantów odmawiają elementarnej sprawiedliwości.
„Trzeba być bardzo odważnym człowiekiem”
Po ocenzurowaniu w oficjalnej dystrybucji kinowej film zaczął żyć własnym życiem w sieci. Szczególnie, gdy Elon Musk opublikował link do filmu na platformie X. Choć krytycy z miejsca ocenili film jako mierne dzieło pod względem formalnym, widzom to nie przeszkadzało, ponieważ wreszcie ktoś w prosty sposób przedstawił problem, którego bezpiecznie było nie poruszać w oficjalnym przekazie.
Na platformie filmweb.pl film ma średnią ponad 7,2 na 10. Przeważają wysokie pojedyncze oceny 8-10 punktów. Ale są też oceny najniższe (1-3).
Wśród najwyższych ocen, pierwsze z brzegu opinie są wręcz entuzjastyczne.
—W epoce obecnej tyranii i nienawiści wobec Europejczyków nagrać coś takiego trzeba być bardzo odważnym człowiekiem
—Jak lewaki pieją i banują film to znaczy, że musi być ważny i przedstawiać świat taki jakim jest.
— Super film. Każdy powinien obejrzeć. Od najmłodszych do najstarszych. Z prawej i lewej.
Użytkownik, który dał 5 na 10 gwiazdek napisał z kolei:
To nie jest arcydzieło filmowe. Mnóstwo nielogiczności, niedociągnięć. Ale to film mega na czasie, film odzwierciedlający to, co wielu ludzi uważa, że należałoby zrobić i to zaraz.
Krytycy swoje, widzowie swoje
Z kolei na platformie „Rotten Tomatoes”, amerykańskiej stronie internetowej agregującej recenzje filmów, rozdźwięk między krytykami a publicznością jest jeszcze większy.
Krytycy jednogłośnie odrzucili film, jako mało ambitne kino. Publiczność wręcz przeciwnie - 95 proc. pozytywnych ocen przy ponad 1000 ocen użytkowników.
Nie wiadomo, ilu widzów dotąd obejrzało obraz Uwe Bolla. Po uwidocznieniu przez Elona Muska adresu filmu liczba wyświetleń, w zależności od pomiaru, urosła nawet do 15 milionów.
Czytaj także
C/X/filmweb/Rotten Tomatoes
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/kultura/763764-rekord-zakazanego-filmu-o-co-chodzi-z-antyimigrancka-produkcja
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.