W poniedziałek 13 kwietnia Telewizja Polska wyemitowała sztukę teatralną pt. „Prałat” będącą obrzydliwym atakiem na osobę ks. prałata Henryka Jankowskiego, z rozbudowanymi agresywnymi akcentami antykościelnymi.
O kompromitującej wartości artystycznej tego dzieła można powiedzieć tylko to, że dorównało ogólnemu poziomowi „TVP w likwidacji”, widocznemu po zamachu na tę instytucję 13 grudnia 2023 r. Ale mimo że mało kto z tego powodu ogląda dziś Teatr Telewizji, to nie można przejść do porządku dziennego nad chuligaństwem artystycznym dokonywanym za publiczne pieniądze, na zasłużonym człowieku, który od 16 lat nie żyje, więc nie może się już sam bronić. Nie można też nie zaprotestować przeciw kompletnemu pominięciu w scenariuszu tej sztuki okoliczności rehabilitujących osobę ks. Jankowskiego, które zaistniały już po roku 2018-2019 kiedy to „Gazeta Wyborcza” go zaatakowała. Paszkwil „Prałat” został bowiem oparty tylko i wyłącznie na tamtym, nie zweryfikowanym później materiale „Gazety”.
Ksiądz Henryk Jankowski był kapelanem strajkujących stoczniowców, przyjacielem „Solidarności”, opiekunem więźniów politycznych i osób represjonowanych w stanie wojennym, a wcześniej - dzielnym budowniczym kościoła św. Brygidy, któego mury długo czekały na powstanie z ruin. Kiedy komuniści po masakrze robotników w 1970 roku, aby złagodzić nastroje społeczeństwa, zgodzili się na odbudowę św. Brygidy, Kuria Gdańska zadanie to powierzyła młodemu, energicznemu księdzu, który do tego dzieła zmobilizował parafian i stoczniowców. To właśnie dla nich potem, w Sierpniu 1980, w Stoczni Gdańskiej odprawił pierwszą Mszę Świętą, a za nim z posługą dla strajkujących na terenie całego Trójmiasta poszli również inni księża…
Po wprowadzeniu stanu wojennego ks. Jankowski był nieocenionym organizatorem wsparcia - prawnego, materialnego, a także duchowego - dla aresztowanych i ich rodzin. To w jego kościele każdego 13. dnia miesiąca odprawiano Mszę, podczas której wygłaszał kazania przepełnione patriotyzmem, a także niezgodą na rządy bezprawia. Tutaj też znajdowała wsparcie działalność podziemnej „Solidarności”. W pewnym okresie jego plebania stała się również obowiązkowym miejscem odwiedzin dla polityków przybywających do nas z wolnego świata - premier Wielkiej Brytanii Margaret Thatcher, prezydent Stanów Zjednoczonych Ronald Reagan, królowa Holandii Beatrix, prezydent Francji czy Niemiec… Z kolei w pierwszych „chudych” latach III RP proboszcz św. Brygidy stał się organizatorem szeregu inicjatyw społecznych i charytatywnych, zarówno w Gdańsku, jak i w swoim rodzinnym Starogardzie Gdańskim, kierowanych do różnych potrzebujących środowisk.
Niektórzy z nas, autorów tego listu, osobiście uczestniczyli w wydarzeniach związanych z historią św. Brygidy oraz działalnością jej pierwszego powojennego proboszcza. My to pamiętamy, więc świadczymy… Ksiądz Henryk Jankowski doprowadził nas gdańskich ludzi „Solidarności”, jako kapłan i człowiek czynu, do Okrągłego Stołu i wyborów 4 czerwca 1989. Kiedy więc Rada Miasta kilka lat później wszystkim sygnatariuszom Porozumień Gdańskich nadała Tytuły Honorowych Obywateli Gdańska, do tej listy dołączyła także osobę ks. Jankowskiego. Potem, 31 sierpnia 2012, dwa lata po jego śmierci, na skwerku niedaleko Bazyliki, gdańszczanie postawili mu pomnik, który powstał ze składek publicznych.
„Imię Księdza zostało zbrukane pomówieniami o pedofilię”
8 lat temu imię Księdza zostało zbrukane pomówieniami o pedofilię, których ostatecznie do tej pory nie udowodniono, ale i publicznie nie odwołano. Na podstawie brutalnych i mało wiarygodnych oskarżeń medialnych formułowanych przez świadków, którzy jednak przed Sądem Okręgowym (na rozprawie z powództwa rodziny Jankowskich w marcu 2023) ich nie potwierdzili - pozbawiono wcześniej księdza Henryka m.in. honorowego obywatelstwa Miasta. Odebrano mu cześć, a jako nieżyjącemu - prawa do obrony. W Gdańsku pojawiła się też bojówka, składająca się z warszawskich mętów, która - przed kamerami TVN i przy milczącej zgodzie władz, usunęła jego pomnik. Na wspomnianej rozprawie nakazano „Gazecie Wyborczej” usunąć z internetu określone fragmenty reportażu oraz przeprosić za nie. Z zawartych w nim zarzutów pozostał tylko jeden - stawiany przez rzekomo poszkodowaną - ponad 50 lat temu! - kobietę. Pani ta w międzyczasie zmarła, ale wcześniej wystąpiła do Kurii Metropolitalnej w Gdańsku o zadośćuczynienie, z czego jednak się wycofała… Dlaczego? I dlaczego przypomniała sobie i wywołała całą awanturę po tylu latach!? Dziś ona nie żyje, nie ma też żadnych świadków ewentualnego przestępstwa, ale nadal co jakiś czas ponawiane są ataki na cześć ks. Henryka, czego ostatnim dowodem ów telewizyjny spektakl.
Z jednej strony są zatem niejasne i nie do udowodnienia oskarżenia - z drugiej osoba wybitnego człowieka, o olbrzymich zasługach, która pozostaje w stanie pomówienia. Domniemanie niewinności to zasada prawna, zgodnie z którą każdego oskarżonego uważa się za niewinnego, dopóki jej wina nie zostanie udowodniona i stwierdzona prawomocnym wyrokiem sądu. A w sprawie ks. Jankowskiego, mimo medialnej hucpy i oskarżeń, nie zapadł do tej pory żaden prawomocny wyrok! Ostatnia rozprawa została odroczona, gdyż jedna z sędzi wycofała się z procesu, a jego dalszy ciąg miałby nastąpić w przyszłym roku (być może Wysoki Sąd Nierychliwy liczy, że wiekowe siostry ks. Jankowskiego występujące w obronie czci brata opuszczą ten świat i niewygodna sprawa sama się rozwiąże?). Inaczej jest jednak w sprawie afery pedofilsko-zoofilskiej w Kłodzku, gdzie właśnie skazano działaczy Koalicji Obywatelskiej. Staje się ona głośna, więc może TVP w likwidacji wymyśliła sobie, żeby „przykryć” ją sprawą śp. ks. Henryka Jankowskiego, przypominając ją po 7 latach (!) literalnie w wersji „Gazety Wyborczej”. Przy okazji: czy w tym haniebnym, deprawującym przedstawieniu Teatru Telewizji musiały brać jeszcze udział małe dzieci? To kolejne pytanie do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, która powinna serio zająć się tym, co wyczynia Telewizja Polska w obecnym wydaniu.
„Bilans jego życia jest zdecydowanie pozytywny”
Ksiądz Jankowski nie był ideałem, miał swoje wady i popełniał błędy, ale bilans jego życia jest zdecydowanie pozytywny. Mówiąc to nie przekonamy oczywiście telewizyjnych pseudotwórców cierpiących na nienawiść do religii, upolitycznienie i zero obiektywizmu. Chcemy jednak zwrócić uwagę tym, którzy mogą i powinni przypomnieć sobie, ile księdzu Henrykowi zawdzięczają. W imię elementarnej przyzwoitości, zszokowani bezczelną śmiałością nadania w telewizji publicznej czegoś takiego jak nadano 13 kwietnia 2026 o godz 20:30, prosimy dzisiaj nas wszystkich o większą empatię wobec pamięci o Księdzu. O bardziej zdecydowane działania w sprawie rehabililitacji jego osoby… Tę prośbę kierujemy również (a może zwłaszcza?) do ludzi Kościoła.
To był brutalny i dosłowny, po imieniu i nazwisku, atak na dobre imię ks. Henryka Jankowskiego, bez żadnego tuszowannia, choćby względami artystycznymi. Prostacki, chamski antyklerykalizm, z wielokrotnym i przeprowadzanym z premedytacją, naruszaniem czci Księdza, a przy tym dóbr osobistych jego rodziny, oraz totalnym oskarżaniem Kościoła. Coś karygodnego! Zarówno w kategoriach moralnych, jak i dosłownie - karnych. Utwór „Prałat” nadaje się bowiem na proces, z wysokim, pokazowym odszkodowaniem, co miejmy nadzieję nastąpi.
Krzysztof Dośla - Przewodniczący Zarządu Regionu Gdańskiego NSZZ „Solidarność”
Czesław Nowak - Prezes Stowarzyszenia „Godność”
Robert Kwiatek - Stowarzyszenie Federacja Młodzieży Walczącej
Grzegorz Pellowski - Komitet Budowy Pomnika Ks. Henryka Jankowskiego
Barbara Zakrzewska - Stowarzyszenie Byłych Radnych Pow. Starogardzkiego
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/kultura/758058-apel-w-obronie-czci-ks-henryka-jankowskiego
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.