„To nie jest pomoc dwa razy w roku. Staramy się być jak najczęściej. Jeździmy, odwiedzamy i co najważniejsze dostarczamy ludziom pomoc do rąk. Z każdą osobą rozmawiamy, przytulamy, jesteśmy” - powiedziała prezes fundacji „Bratnia Dusza” Iwona Romaniak w paśmie „Budzimy Się” na antenie Telewizji wPolsce24, odnosząc się do pomocy, jaką niesie fundacja Polakom mieszkającym na Kresach. Organizacja przygotowała akcję „Święta Wielkanocne z Polakami na Kresach”.
Fundacja przygotowała akcję „Święta Wielkanocne z Polakami na Kresach”. Zbierana jest żywność, odzież, środki czystości. Ile to znaczy, dla Polaków, którzy do dziś mieszkają na Kresach?
Bardzo duże. Przede wszystkim pokazujemy, że pamiętamy, że nie są dla nas obojętni. Że żyją w naszych sercach, a dla nich najważniejsza jest obecność. Obecność, spotkanie, to, że Polacy nie żyją tylko w kraju, ale też poza granicami. Właśnie dlatego te akcje, spotkania, dawanie dobra, pomocy, to jest nasza jedność. Pokazanie, że Polacy są wszędzie na całym świecie
— powiedziała prezes Romaniak.
„By być człowiekiem”
Następnie głos zabrała wolontariuszka Barbara Tomków.
Pochodzę z wielodzietnej polskiej rodziny. Włącznie ze mną jest nas czwórka rodzeństwa. Jesteśmy tutaj we Lwowie źródłem tych kresów. Staramy się działać poprzez harcerstwo Polskie na Ukrainie, poprzez inne działalności, w kościołach, czy wspólnie z fundacją „Bratnia Dusza”
— wyjaśniła.
Co jest motorem do działania, włączenia się chociażby w akcje fundacji „Bratnia Dusza”?
Przede wszystkim widok potrzebujących. Również na wzór ewangelii, czy po prostu tego, by być człowiekiem
— dodała.
„Czasami serce się kraje”
Czego ci ludzie potrzebują?
Ci ludzie potrzebują bardzo wiele, ale jak wiadomo, Polacy są bardzo skromni. Polacy zawsze mówią: „My mamy, sąsiad nie mam”, „Ja sobie poradzę, ale sąsiadka obok potrzebowałaby żywności”. Wchodzimy do domów i widzimy dziurawe kapcie. Nieraz na wioskach, w domach jest klepiska. Widzimy jak ci ludzie żyją, jakie mają garnki, co jedzą. Czasami serce się kraje
— powiedziała prezes Romaniak.
Do ilu osób dociera pomoc?
To jest ponad 150 osób, w zależności ile nam się uda zebrać rzeczy
dodała.
Jak można wspomóc działanie fundacji?
Numer telefonu do mnie jest podany wszędzie. To jest też numer Blika, więc można pieniążki wpłacać na Blika
— wskazała prezes Romaniak.
„To jest wielki wstyd”
Czy to nie jest wstyd, że Polacy w dzisiejszych czasach muszą żyć w takich warunkach?
Moim zdaniem to jest wielki wstyd. To jest wielki wstyd, ponieważ wchodzimy do domów, gdzie jest strasznie skromnie. Zresztą będziemy też pokazywać zdjęcia, będziemy nagrywać filmiki, pokażemy jak ci ludzie żyją i czego potrzebują. Każda forma pomocy jest na wagę złota. Im więcej państwo pomogą, tym bardziej my pomożemy
— powiedziała szefowa fundacji.
To nie jest pomoc dwa razy w roku. Staramy się być jak najczęściej. Jeździmy, odwiedzamy i co najważniejsze dostarczamy ludziom pomoc do rąk. Z każdą osobą rozmawiamy, przytulamy, jesteśmy
— kontynuowała.
Basię znam od małego, pamiętam jak jeszcze 10 lat temu w telewizji był hymn Polski. Mama Basi wysyła mi zdjęcie, jak cała czwórka dzieci stoi z ręką na sercu, flaga Polski z tyłu i śpiewają hymn polski. Czy może być coś piękniejszego?
— zakończyła prezes.
xyz/Telewizja wPolsce24
Wszystkie najnowsze artykuły znajdziesz na wPolityce.pl/najnowsze. Nie przegap!
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/kultura/756141-polacy-na-kresach-jak-wygladaja-ich-swieta-wielkanocne
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.