Opowieść o 32-letnim Pawle Szkutnickim na pierwszy rzut oka może wydawać się jedną z wielu wzruszających historii o cierpieniu, chorobie i beznadziei. Gdy się ją jednak pozna, trudno nie odnieść wrażenia, że to historia nietuzinkowa, bo nie tylko porusza i wzbudza współczucie, lecz także inspiruje i zadziwia. Skąd ten młody mężczyzna, od 18 lat zmagający się z trudnym do wyjaśnienia paraliżem, ma tyle siły, by nie tylko walczyć o siebie i swoje zdrowie, ale i motywować do działania wszystkich, z którymi się spotyka?
Jaromir Kwiatkowski – dziennikarz i publicysta, autor książek. Współpracownik tygodnika „Sieci” i portalu wPolityce.pl. Członek zespołu redakcyjnego dwumiesięcznika „La Salette. Posłaniec Matki Bożej Saletyńskiej”. Żonaty, ma dwie córki i wnuczkę. Mieszka w Rzeszowie.
FRAGMENT KSIĄŻKI
Paweł Szkutnicki - polski Nick Vujicic?
Książka rzeszowskiego dziennikarza Jaromira Kwiatkowskiego „Cierpienie nauczyło mnie radości. Wszystkie K2 Pawła Szkutnickiego”, która ukazała się nakładem krakowskiego Wydawnictwa eSPe, to opowieść o cierpieniu znoszonym z radością i matczynej miłości przenoszącej góry.
32-latek z Mielca jako nastolatek był chłopcem żywym i wysportowanym. Choroba przyszła nagle, w listopadzie 2000 roku. W ciągu czterech dni nastąpiło całkowite porażenie rąk i nóg. Paweł przestał się poruszać i samodzielnie oddychać, został podłączony do respiratora. Diagnoza brzmiała: „Wysokie uszkodzenie rdzenia kręgowego o nieznanej etiologii”. Przyczyny choroby nie udało się zdiagnozować do dziś.
Lekarze dawali chłopcu miesiąc życia. Paweł żyje do dziś. Od prawie 18 lat porusza się na wózku inwalidzkim i oddycha przy pomocy respiratora. Po kilkunastu latach intensywnej rehabilitacji w Polsce i Stanach Zjednoczonych wykonuje – w odciążeniu – ruchy obiema rękami i nogami i jest w stanie oddychać samodzielnie do czterech godzin dziennie.
Wulkan radości i mądrości
Historia Pawła wyszła na światło dzienne dzięki Janowi Budziaszkowi, perkusiście Skaldów i świeckim rekolekcjoniście, który zetknął się z chłopcem w 2005 roku w Stanach Zjednoczonych, gdzie Paweł przebywał kilka lat na rehabilitacji. Budziaszek był pod tak wielkim wrażeniem tego spotkania, że mówił o Pawle niemal w każdym swoim świadectwie.
Perkusista Skaldów tak to wspomina: - Kiedy pierwszy raz spotkałem Pawła Szkutnickiego w domu opieki społecznej niedaleko Nowego Jorku, prowadzonym przez siostry benedyktynki – misjonarki z Polski, nie wierzyłem własnym oczom i uszom, że człowiek, który ma do dyspozycji tylko głowę i komputer, może być takim wulkanem radości i mądrości.
Paweł miał wówczas 19 lat.
To Budziaszek jako pierwszy porównał go do Nicka Vujicicia, jednego z najsłynniejszych ewangelizatorów na świecie, urodzonego z całkowitym wrodzonym brakiem kończyn. Nie chodziło tu o podobieństwo chorób ich obu, bo te są jednak bardzo różne, ale o podobną pogodę ducha, z jaką znoszą swoją sytuację. Perkusista Skaldów opowiada o tym tak: – Kiedy spotykaliśmy się z Pawłem już w Polsce, pomyślałem, że może moją rolą w tej przyjaźni powinna być modlitwa o jego uzdrowienie. Poprosiłem jego rodziców, abyśmy się nad nim pomodlili. W czasie tej modlitwy stanęła mi przed oczami postać Nicka Vujicicia. Pomyślałem, że może Bóg przygotował dla Pawła podobną rolę, jaką odgrywa ten wspaniały człowiek pozbawiony rąk i nóg.
Zetknięcie się z Pawłem nieuchronnie rodzi pytanie, skąd ten młody mężczyzna ma w sobie tyle siły, by nie tylko walczyć o siebie i swoje zdrowie, ale i motywować do działania wszystkich, z którymi się spotyka; podładowywać ich dobrą energią? Być może dzieje się tak dlatego, że Paweł zgodził się na swój krzyż; wygrał ze zwątpieniem, do którego miał przecież prawo. Od kilkunastu lat z wielkim spokojem, dojrzałością i pogodą ducha rehabilituje się i czeka na postępy światowej medycyny. Wierzy, że kiedyś wstanie z wózka, ale jeżeli wyroki Boskie byłyby inne – również jest gotów je przyjąć. - Jestem pewien – podkreśla – że (…) ta choroba nie jest przypadkiem. Przytrafiła się akurat mnie, być może dlatego, że mam taką psychikę, iż jestem w stanie to wszystko znieść.
Mama – „anioł” ze stali
Ale ta historia ma drugiego bohatera: Krystynę Szkutnicką – mamę Pawła. Obserwując tę „kobietę ze stali”, prawdziwą „bohaterkę naszej codzienności”, widzimy, że miłość matki do syna rzeczywiście jest w stanie przenosić góry. Pani Krystynie, tak jak i całej rodzinie, prawie 18 lat temu dosłownie zawalił się świat. Mimo to od tamtej pory mama jest z Pawłem niemal 24 godziny na dobę. Poprawia go, pomaga mu przemieścić się z łóżka na wózek i z powrotem, myje i karmi, jest jego „rękami i nogami”. Była z nim w wielu szpitalach i gabinetach rehabilitacyjnych. Kibicowała mu, gdy kończył amerykańskie liceum; była z nim na sali wykładowej, gdy podjął w Krakowie studia z psychologii, które jednak – z różnych powodów – musiał przerwać po pierwszym semestrze.
Pani Krystyna ma świadomość, że toczy swoisty wyścig z czasem. W tym roku skończy 70 lat. Chciałaby, aby Pawłowi choć ręce „ruszyły”, by – gdy jej zabraknie – mógł wystukać numer na klawiaturze telefonu i wezwać pomoc.
Pan Bóg zastanawia się, jak nam pomóc
Aby mieć pieniądze na bardzo kosztowną rehabilitację syna, rodzice sprzedali wymarzony dom pod Mielcem. Ale to wszystko było mało. Dlatego trzecim bohaterem tej historii są setki, a może tysiące ludzi, często anonimowych, którzy utworzyli „łańcuszek dobroci” i w różny sposób – finansowo i nie tylko – od kilkunastu lat pomagają Pawłowi.
Krystyna Szkutnicka nie ma wątpliwości, że ten „łańcuszek” to działanie Pana Boga.
– Ja nawet żartuję nieraz, że Pan Bóg dał nam nieszczęście, a teraz zastanawia się, jak pomóc. Z pomocą wysyła nam takich aniołów. Pomogły nam już setki, a może tysiące ludzi, i to w takich chwilach, w których bardzo tego potrzebowaliśmy. Kiedy nie spodziewamy się, wydaje się nam, że to już koniec, że już jest bardzo źle, nagle znajduje się jedna, druga, dziesiąta osoba, której nawet nie znamy. Cały czas widzę, że Pan Bóg ma pieczę nad nami, i proszę go o pomoc, bo sił nam brakuje i potrzeba nam ich coraz więcej – mówiła do kilkunastu tysięcy ludzi Krystyna Szkutnicka w świadectwie podczas uwielbieniowego koncertu Jednego Serca Jednego Ducha w Boże Ciało 2012 roku w Rzeszowie.
Zapoznajcie się bliżej z Pawłem. Zobaczycie, ile ten człowiek, poruszający tylko głową, ma w sobie dobrej energii, miłości i radości.
Książkę objęły patronatem medialnym m.in. tygodnik „Sieci” i portal wPolityce.pl. Można ją kupić na stronie Wydawnictwa eSPe: http://boskieksiążki.pl/product-pol-1071-CIERPIENIE-NAUCZYLO-MNIE-RADOSCI-Wszystkie-K2-Pawla-Szkutnickiego.html
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/kultura/392098-pawel-szkutnicki-polski-nick-vujicic-fragment-ksiazki-cierpienie-nauczylo-mnie-rodosci
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.