Łukasz Grzegorzek zrobił bezpretensjonalny, stylowy, i co najważniejsze, bezkompromisowy film o niedojrzałym małżeństwie trzydziestolatków, którzy stają przed pytaniem czy warto dalej iść razem przez życie. To ten słodko-gorzki film powinien na festiwalu w Gdyni nagrodę za debiut, a nie cynicznie brutalny „Plac zabaw”.
Małżeństwo Mani (Marta Nieradkiewicz) i Kampera (Piotr Żurawski) wchodzi w pierwszy poważny zakręt. On pracuje jako tester gier komputerowych. Obijający się przez życie w wytartym t-shircie i rozczochranych włosach większość czasu spędza przy padzie i paleniu jointów. Ona zamierza zostać kucharką z własnym food truckiem. Do tej pory łączyło ich beztroskie życie bezdzietnych, „wolnych” dużych dzieciaków. Mania pragnie jednak czegoś więcej. Chce prawdziwego mężczyzny a nie przyklejonego do komputera Piotrusia Pana. Romansuje więc z kieszonkową wersją Gordona Ramseya, telewizyjnym kucharzem (Jacek Braciak), do czego się w akcie desperacji przyznaje się mężowi. Czy tak chce uratować związek? On to odczytuje inaczej i w rewanżu wchodzi w romans z ponętną Hiszpanką Luną (Sheily Jimenez).
„Kamper” z czystym sercem można porównać do zjawiskowego „Take this Waltz” Sarah Poley. Oba filmy w szczery i przenikliwy sposób opowiadają o etapowości związku, z którym nie każdy potrafi sobie poradzić. Grzegorzek nie moralizuje. Nie ocenia też swoich bohaterów choć opowiada o ich infantylnym i żenującym momentami lęku przed dorosłością. To opowieść o rzekomo spełnionych zawodowo młodych Polakach, którzy na każdym kroku zderzają się ze strachem. Strachem przez odpowiedzialnością i prawdą osobie samych. Grzegorzek zrobił film bardzo stylowy. Pomysłowo sfotografowany i podkręcony świetną, eklektyczną ścieżką dźwiękową.
Kapitalnie wypadają też główni bohaterowie. Żurawski ma w sobie coś z młodziutkiego Ala Pacino z czasów jego roli w „Narkomanach”. Widać za jego wielkimi oczami ten sam niepokój, ledwie skrywaną nerwowość i niedojrzałość emocjonalną. Ujmująco delikatna i naturalna Nieradkiewicz kipi od wewnętrznych emocji i nie popada w aktorskie szarże. A przecież oboje grają zazdrosnych o siebie małżonków, którzy jednocześnie są świadomi, że ich własna miłość z dnia na dzień przeradza się w inne uczucie. Oboje są jednak niepewni tego, czy chcą wejść w ten kolejny etap. Grzegorzek potrafi tak poważne kwestie podać w lekki, ale bardzo mądry sposób. Wymarzony debiut.
5/6
„Kamper”, reż.: Łukasz Grzegorzek, dystr.: M2Films
Łukasz Adamski
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/kultura/317450-kamper-polski-take-this-waltz-stylowe-i-swieze-kino-dvd
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.