"To muzyka zakorzeniona w Ewangelii, a nie w ideologizmach" - Mate.O o płycie "Pieśni naszych ojców". NASZ WYWIAD

fot.Andrzej Skwarczyński
fot.Andrzej Skwarczyński

Album „Pieśni naszych ojców” to ponad 70 minut muzyki, interpretacji pieśni, które powstawały na przestrzeni aż 1600 lat. W nagraniach udział wzięło kilkunastu znakomitych, folkowych, jazzowych i rockowych muzyków. Za tym ogromnym przedsięwzięciem stoi Mateusz Otremba - Mateo O. (wokalista, gitarzysta, fotografik, kompozytor i autor tekstów). Na płycie są tradycyjne polskie pieśni z Zamojszczyzny, Beskidu żywieckiego i śląskiego, średniowieczne pieśni z IV i VI wieku. Jest tu też pieśń do tekstu Jana Kochanowskiego „Czego chcesz od nasz Panie” z muzyką napisaną przez Mate.O.

wPolityce.pl: Już sam tytuł płyty „Pieśni naszych ojców” pokazuje, że nagrał Pan płytę z przesłaniem, a nie lekkimi piosenkami do nucenia. Czy takie było założenie?

Mate.O: Od wielu lat myślałem o tym, żeby nagrać taką płytę, myślę że co najmniej od 6. Czułem taką potrzebę wewnętrzną, bardzo osobistą, ale też obserwując to, co dzieje się wokół nas, patrząc na świat w którym obecnie żyjemy, poczułem, że jest to czas na taką płytę i takie pieśni. W zeszłym roku dojrzałem do tego, żeby rozpocząć badania historii minionych pokoleń, które w swych pieśniach zdeponowały coś więcej niż muzykę i tekst. Te pieśni to duchowa spuścizna naszych przodków.

To oznacza też, że trzeba mieć w sobie dojrzałość żeby sięgać po takie, a nie inne utwory.

Przede wszystkim trzeba mieć w sobie tęsknotę, szacunek, zdumienie i ciekawość tego, co działo się w historii minionych pokoleń. Co ważne, trzeba mieć też otwartość na Bożą historię zapisaną w pieśniach. W naszej europejskiej kulturze historia ludzi z Bogiem była zapisywana właśnie w pieśniach śpiewanych wielopokoleniowo. Te pieśni poza tym nie tylko gromadziły wspólnotę, ale też ją budowały. To bardzo ważne, że kiedyś muzyka służyła wspólnocie, a nie podkreślaniu indywidualności, czy celebrowaniu estradowości.

Zupełnie inaczej niż dziś. Muzyka była „gwiazdą”, a nie człowiek, który ją wykonuje.

Tak było. W moim rozumieniu muzyka była sposobem komunikowania się i porozumiewania między ludźmi, ale służyła też, i to od zawsze, modlitwie. W tych starych pieśniach jest tętniące życie, choć powstawały na przestrzeni 1600 lat. Odkryłem w tych słowach i muzyce wartości, które powinny być przeżywane, przerabiane w teraźniejszości i pamiętane oraz pomnażane w kolejnych pokoleniach.

Zupełnie na przekór współczesnym czasom - sięga Pan po pieśni, które powstawały na przestrzeni 1600 lat, pracował Pan nad płytą kilka lat, a my żyjemy w czasach nieustannego pośpiechu i chcemy natychmiastowego efektu naszej pracy.

To prawda. Mimo pośpiechu jest w nas tęsknota za czyś niezmiennym, co łączy nas z przodkami i łączy we wspólnotę. To, co niezwykłe w tych pieśniach to współistnienie tekstu i muzyki. Dla mnie jest to fantastyczne i przejmujące. Takiego efektu nie da osiągnąć w pośpiechu. Fascynujące jest też to, że dzisiaj w naszej teraźniejszości, możemy odkrywać skarby zdeponowane w naszej europejskiej, chrześcijańskiej kulturze i tradycji.

Czyli jest to powrót do źródeł.

Na tej płycie znajdują się pieśni pisane na przestrzeni 1600 lat. W tych pieśniach są wieczne, bo duchowe wartości, które zawsze będą aktualne. Muzyka zakorzeniona w tradycji, historii zbliża nas ku sobie, ma w sobie wspólnototwórczą moc. Ta muzyka jest zakorzeniona w Ewangelii, a nie w ideologizmach. Nie używając patetycznych słów, myślę, że powinniśmy budować płaszczyzny służące spotykaniu się. Tak też widzę swoją rolę jako artysty. Muzyka jest płaszczyzną do spotkania i budowania wspólnoty. Wierzę, że w tych przedziwnych i niespokojnych czasach jedynym bezpiecznym miejscem spotkania jest przestrzeń wokół Chrystusa. Tu stajemy w prawdzie, lepiej rozumiemy siebie, świat i uczymy się jak przebaczać.

okładka płyty
okładka płyty „Pieśni naszych ojców”

Okładka płyty „Pieśni naszych ojców” pokazuje też wspólnotę ojca i synów. Wspólnotę rodziny.

Wierzę w ojcostwo, które jest wspólną drogą, patrzeniem w jednym kierunku. A płyta jest o naszych ojcach, którzy pokazują nam właściwy kierunek w życiu. To zdjęcie na okładce jest symbolicznym ujęciem tematu, zrobiła je w czasie rodzinnego wyjazdu, moja żona Natalia. Dla mnie pokazuje ono współodkrywanie i wspólną drogę. Ja jako ojciec razem z moimi synami jestem właśnie na wspólnej drodze i razem czegoś doświadczamy, uczę ich, ale cały czas jestem obok nich i idę obok nich. Nie wierzę w ojcostwo Ex cathedra.

Rozmawiała Agnieszka Ponikiewska

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...