Tekst ukazał się w serwisie SDP.PL.

Największy mistrz polskiego kina zostanie honorowym obywatelem Gdańska, wbrew PiS. Impreza będzie trwała cztery dni, w połowie marca. Jednak szef klubu PiS w radzie miasta Grzegorz Strzelczyk powiedział, że radni partii nie poprą wniosku. Uważają, że rządząca miastem PO spłaca polityczny dług. Poparł ich jazgot internetowych patriotów.

No to co, że spłaca? Niech wyborcy PO cieszą się, że Mistrz jest z nimi na barykadzie. Zaś wyborcy PiS oraz PO niech się cieszą razem, że mieszkają w mieście, który Andrzej Wajda sławił w świecie filmami – owszem sławiących Wałęsę, za wyjątkiem „Człowieka z marmuru”. Mit Wałęsy chyba padnie ale sława miasta na pewno zostanie.

PiS traci kolejną szansę wielkoduszności i zwykłej wdzięczności. Można było poprzeć honorowe obywatelstwo, podając własne uzasadnienie niesprzeczne z linią partii. Na przykład wskazać zasługi Wajdy dla kultury. To artysta na miarę największych polskich twórców. To Mickiewicz kina z tą różnicą, że poeta na emigracji miał swobodę pisania, co zechce. Natomiast reżyser musiał układać się z każdą władzą w kraju, bo każdy jego film kosztował miliony.

Wajda mógł obserwować w swoim życiu skutki romantycznego mesjanizmu Wieszcza Adama w klęsce wrześniowej 1939 i sierpniowej w 1944 roku. Nic dziwnego, że wyraził krytyczny stosunek do romantyzmu w „Lotnej” i „Kanale”. Ale w skłamanym politycznie „Popiele i diamencie” rozwinął nie tylko pełnię talentu ale również sztukę przejrzystego kamuflażu. Czyżby internetowym patriotom z prawicy nie dawało do myślenia, że to on pierwszy stworzył tragiczny mit Żołnierza Wyklętego w postaci zagranej przez Zbyszka Cybulskiego?

W przejmującej, pięknej sekwencji Maciek skonał dosłownie na śmietniku historii, bo taka była prawda o AK, a nie tylko propaganda. Z drugiej strony; był to rok 1958, pełnia komunizmu a po ulicach chodzili chłopcy przebrani za „Maćka”, który poległ w walce z komunistami. Wajda dał nam kult AK-owskiego bohatera stworzony czysto filmowymi środkami, które pozwoliły mu wyminąć cezurę. Każdy chłopak chciał być jak „Maciek” a nikt nie chciał jak brzydki, mówiący sztucznym, teatralnym językiem komunista Szczuka którego zabija nasz bohater. A przecież mógł zamienić aktorów rolami. Jednak nie chciał.

Pamiętam PRL i wiem, że życie Polaków byłoby duchowo gorsze, gdyby nie twórczość Andrzeja Wajdy filmowa oraz teatralna, okupiona koniecznymi kompromisami z władzą.

Czy Wajda mógł lepiej skorzystać z wolności w III Rzeczpospolitej? Chyba nie musiał w „Panu Tadeuszu” usuwać z koncertu Jankiela motywu Targowicy. Jest przecież aktualny. Zepsuł także dramatyzm tematu Katynia przez przyjęcie nudnej, kobiecej perspektywy i unikając pogardy dla Rosjan. Ale czyż nie dzięki temu film został pokazany w rosyjskiej telewizji? Nie zniosłaby obrazów prymitywizmu tych hord bolszewickich, które runęły na Polskę. A tak miliony Rosjan dowiedziało się o Katyniu. „Wałęsa, człowiek z nadziei” do scenariusza Janusza Głowackiego zmarnował szekspirowski temat „upadłego króla”. Ale nie mógłby powstać kilka lat temu film o Wałęsie bliższy prawdy. Owszem, można było milczeć. Niestety, zadziałała nadzieja zdobycia Oskara za film, a nie tylko gorszego Oskara „pożegnalnego” za całokształt twórczości.

Szansa na prawdziwy film o Solidarności powstaje dopiero teraz, ponieważ zmienia się atmosfera w kraju i układ sił politycznych. Skorzysta z niej inny, dużo młodszy reżyser.

6 marca Andrzej Wajda kończy 90 lat. Honorowe obywatelstwo Gdańska to prezent na urodziny. Byłoby dobrze, gdyby radni PiS zrewidowali swoje stanowisko. Niech pokażą klasę wznosząc się ponad podziały polityczne i honorując zasługi Mistrza dla kultury polskiej.