"Brando sam o sobie". Fascynujący dokument. RECENZJA DVD

Fragment okładki DVD/ Filmostrada
Fragment okładki DVD/ Filmostrada

Niedługo przed śmiercią w 2004 r. Marlon Brando przewidział, że w przyszłości zmarli aktorzy zostaną przywróceni na ekran za pomocą komputera. Steven Riley otwiera niezwykły dokument o gigancie aktorstwa właśnie ujęciem komputerowej twarzy Brando… który zaczyna opowiadać o swoim życiu.

To dokument szczególny. Bez „gadających głów”. No może poza jedną. Tą najważniejszą. Twórcy wykorzystali prywatne audioarchiwum Brando, które ten z pietyzmem przez lata powiększał. Wynurzenia aktora nagrane na setkach taśm wymieszali z jego archiwalnymi wywiadami, tworząc przenikliwy obraz charyzmatycznego i ekscentrycznego odludka, który — będąc na szczycie — destrukcyjnie torpedował własną karierę. Obok autobiografii „Pieśni, których nauczyła mnie matka” ten film dokonuje perfekcyjnej wiwisekcji skomplikowanego umysłu geniusza.

Brando swoimi słowami odsłania nie tylko własny fenomen, lecz odkrywa też tak skrzętnie skrywane na prywatnej wyspie osobiste przeżycia (samobójcza śmierć córki, syn morderca, ojciec sadysta). Riley wirtuozersko przeprowadza nas przez życie i karierę legendy, w zdystansowany sposób pochylając się nad ostrymi, autokrytycznymi ocenami Brando. Choć to film intymny, zachwyci nie tylko fanów aktora. Wiele mówi również o kondycji Hollywood i jarzmie celebrytyzmu. Wielkie i oryginalne dzieło.

6/6

„Brando sam o sobie”, reż. Steven Rriley, dystr. Filmostrada

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Autor

Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych