Wojciech Smarzowski zakończył zdjęcia do głośnego filmu „Wołyń” opowiadającego o rzezi ludności polskiej dokonanej przez ukraińskich nacjonalistów.

O kolejnych etapach tworzenia filmu, ale przede wszystkim o emocjach, jakie towarzyszą produkcji, opowiadali twórcy i aktorzy „Wołynia” podczas konferencji prasowej zorganizowanej 15 września, przy okazji Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni.

Pomysł na film pojawił się po projekcjach Róży

-– mówił licznemu gronu dziennikarzy Wojciech Smarzowski.

Czułem że Róża dla dużej grupy widzów jest ważnym filmem i postanowiłem zrobić inny film historyczny, i tak trafiłem na kresy

-– przypominał o rodzącej się koncepcji upamiętnienia tragicznych wydarzeń reżyser.

Wojciech Smarzowski zaznaczał, że podjął się tematu niezwykle bolesnego dla Polaków i trudnego dla Ukraińców. Wyzwanie stało się tym większe, że wsparcia nowej produkcji odmówił szereg instytucji.

Temat jest kontrowersyjny. To się przekłada na pozyskiwanie funduszy. Instytucje, które wspierają filmy, na hasło ludobójstwo na kresach, rzeź, się wycofują

-– mówił podczas konferencji.

Wsparcia filmu opowiadającego prawdę o polskiej historii  i zostawiającego ślad dla kolejnych pokoleń Polaków jednak nie zabrakło. Podczas konferencji prasowej obecny był wiceprezes Kasy Stefczyka, Krzysztof Lewandowski, który po spotkaniu podkreślał – Kasa Stefczyka zawsze stara się wspierać tego typu inicjatywy.

Jednak „Wołyń” to nie tylko opowieść o zbrodni. To także, a może przede wszystkim – jak podkreślali uczestnicy konferencji – historia miłości. Miłości młodej Polki, granej przez debiutującą na ekranie Michalinę Łabacz, do ukraińskiego chłopca. Miłości wbrew woli rodziców, którzy wybrali już męża dla dziewczyny i miłości wbrew podziałom społecznym.

Obok wymiaru historycznego, film ma także wymiar edukacyjny

Opowiadam o ludobójstwie. Opowiadam o tych wydarzeniach nie stawiając znaku równości. Przypominam o akcjach odwetowych, ale nie stawiam znaku równości. […] Nie powiem, że to jest moja prawda, bo te wydarzenia nie mają jednej prawdy. Inaczej patrzą na to Ukraińcy, inaczej Polacy, ale też i Polacy patrzą różnie na te wydarzenia. Badania wykazały, że ponad połowa Polaków nie wie, co się wydarzyło na kresach, a połowa z tych, którzy deklarują że wiedzą, wie źle. Więc to też jest misja tego filmu – żeby coś o tym powiedzieć

-– podkreślał Smarzowski.

Ta inicjatywa była szczególna i myślę że będzie to szczególne wydarzenie w historii polskiej kinematografii

-– zaznaczał wiceprezes Kasy Stefczyka, mecenasa filmu, która jako instytucja wspierająca polskie kino zapisała się już w historii, m.in. jako sponsor filmu „Układ zamknięty”.

Historia masowej zbrodni na ludności polskiej zamieszkującej byłe województwo wołyńskie, dokonanej w latach 1943-1944 przez lata była pomijana, ukrywana na kartach historii. Dziś, także dzięki nowej produkcji, odnajduje należne jej miejsce w ludzkiej pamięci.

Premiera filmu planowana jest na rok 2016.


Książka, którą trzeba przeczytać! „Wołyń we krwi 1943”.

Historia Rzezi Wołyńskiej – zbrodni ludobójstwa, która pochłonęła 70 tys. Polaków, głównie kobiet i dzieci.