Oglądam z chęcią arcydzieła i czasem wypoczywam przy kasowych widowiskach. ale jest i inna kategoria filmów: może mniej efektownych i nawet nie do końca trafnych, lecz dobrze oddających ducha czasu i miejsca. zaliczam do nich pokazaną przez filmbox niemiecką „Falę” Dennisa Gansela.
Sama myśl o współczesnym kinie niemieckim nie wywołuje nadmiernego dreszczu emocji. Bywa solidne, jednak rzadko powala na kolana. Mimo to warto mu się przyjrzeć. Tu mamy do czynienia z opowieścią całkiem pomysłową. W szkole średniej nauczyciel wychowania obywatelskiego prowadzi zajęcia poświęcone autorytaryzmowi. To właściwie coś w rodzaju całorocznego projektu.
By go zrealizować, wciąga klasę w grę. Zmienia ją we wspólnotę opartą na dyscyplinie i autorytecie. Pierwszym krokiem jest włożenie przez wszystkich swoistych mundurków: dżinsów i białych koszul. Młodzież to wciąga. Projekt zaczyna żyć własnym życiem. Przemiana klasy w coś w rodzaju paramilitarnej formacji bodaj w ciągu jednego tygodnia wydaje się naciągana. W dialogach chwilami szeleści papier — w duchu publicystyki przestrzegającej przed ekstremizmem, który zachodnie elity wietrzą zwykle po jednej stronie. Jednak ogląda się to nieźle. Z drugiej strony może to i lepiej, że Niemcy niepokoją się zagrożeniem dyktaturą. Nawet przeczulenie może dać świeże efekty: by przypomnieć „Eksperyment” z 2001 r., w którym ze znanej skądinąd historii innego projektu — więziennego — wyciągnięto ciekawe wnioski. Zwrócę tylko uwagę na dwa „ale”. Pierwsze polega na tym, że film jest reklamowany jako przestroga przed nazizmem. Ja go odczytuję bardziej jako opowiastkę o młodzieży, która łatwo ulega pokusom uniformizacji we wszelkich kierunkach.
Kiedy młodzi ludzie włóczą się po mieście, pstrząc mury miasta (w tym starą religijną rzeźbę) logo swojej „Fali” za pomocą sprayu, nie są ani prawicą, ani lewicą. Walczą z anarchistami, lecz możliwe, że ci są równie skłonni choćby do ulegania charyzmatycznym liderom. I uwaga druga: film dość uczciwie zaczyna od bilansu realiów. Tym młodym ludziom we współczesnym świecie, świecie zbyt łatwych narkotyków i porozbijanych rodzin, bardzo brakuje wspólnoty. Ba, nawet odrobiny dyscypliny. To może najbardziej wnikliwa obserwacja Gansela. Potem jednak ta wrażliwość zanika. Pozostaje demaskatorska pasja. Gdy u progu finału jeden z chłopców woła, że nie wszystko w „Fali” było złe, ma przecież rację. Tylko że to racja ani prosta, ani niosąca łatwy optymizm. A my najczęściej wybieramy politgramoty. Lewica lubi je nie mniej od prawicy.
Piotr Zaremba (wSieci)
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/kultura/263143-wsieci-zaremba-przed-telewizorem-uwaga-autorytarna-mlodziez
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.