Jacek „Tede” Graniecki jest jednym z najbardziej kontrowersyjnych i popularnych polskich raperów. Przez jednym jest ceniony za szczerość, inni nienawidzą go za zatopienie się w komercji ( programy w TVN, występ w serialach, romanse z aktorkami etc.). Tede przez eksplozją swojej kariery muzycznej studiował dziennikarstwo. W wywiadzie dla portalu gazeta.pl opowiada, że miał pomysł  by „obnażyć” w swojej książce środowiska Radia Maryja.

Dziennikarstwo śledcze byłoby świetne. Miałem nawet taki pomysł, by iść na jeden semestr na uczelnię ojca Rydzyka i potem napisać o tym pracę magisterską. Całkiem niedawno czytałem książkę gościa, który zrobił dokładnie to, co wymyśliłem wtedy na studiach [„W rodzinie ojca mego” autorstwa Marcina Wójcika - przyp. red.]. Żeby się dostać do tej szkoły, musiałbym mieć poręczenie od swojego proboszcza, a z tym nie byłoby łatwo, bo nie należałem do aktywnych uczestników życia parafii. Nie do końca nawet wiem, która to moja parafia (śmiech).

mówi w wywiadzie dla gazeta.pl raper. Następnie jak większość popisujących się erudycją krytyków o. Rydzyka ( która polega na rzekomym śledzeniu audycji „wroga”), Tede również chwali się poświęcaniem swojego cennego czasu tej radiostacji.

Słucham publicystyki Radia Maryja. Warto obserwować obydwie strony życia społecznego i politycznego, aby zobaczyć, jak działa manipulacja. Polecam słuchanie Radia Maryja, które jest wybitnym dziełem w sferze manipulowania odbiorcami.

Tede nie odnosi się do manipulacji „tej drugiej strony”. Współpracujący niegdyś blisko z TVN raper w wywiadzie dla portalu z koncernu Agory ( należy do niego „nigdy” nie manipulująca czytelnikami Gazeta Wyborcza) odnosi się za to do swojego utworu poświęconego katastrofie smoleńskiej.

Nagrałem ten utwór dwa tygodnie po rozbiciu się samolotu, piosenka trafiła na album, który pojawił się trzy miesiące po 10 kwietnia. Nie stanąłem po żadnej stronie, to było tylko stwierdzenie faktów. Napisałem go z punktu widzenia społeczeństwa, a nie którejś z opcji politycznych. Mimo to nie został dobrze przyjęty.

mówi autor wydanej właśnie płyty „Vanillahaj$”. Tede uważa, że jego utwór „Dokąd idziesz Polsko” był proroczy.

Patrząc na niego z perspektywy pięciu lat - powiedz mi, że coś tam się nie zgadza. Przez chwilę wszyscy byli zjednoczeni w bólu i wydawało się, że śmierć tych osób nie pójdzie na marne. Jednak czas pokazał, że wszystko wróciło do smutnej „normy”. Od tego momentu raczej unikam kawałków o zaangażowanej tematyce. Taki mam kaprys, że własne zdanie na tematy ważne pozostawiam dla siebie. Są inni od publicystyki społecznej na tej scenie.

Ufff, czy to znaczy, że nie doczekamy się utworu o ojcu Rydzyku? Czyżby Tede pozbawił nas kolejnej dawki banału wyjętego z lektury michinkowszczyzny?

Q/gazeta.pl