W miniony poniedziałek umarł wybitny pisarz polski, Wojciech Albiński. Autor kilku tylko tomów opowiadań i garści wierszy. Mimo to pozostanie w literaturze polskiej jako pisarz świetny i niezwykły. Jego książkowym debiutem jest zbiór nowel „Kalaharii” wydany w 2003 roku przez 68-letniego twórcę. Otrzymał za nie nagrodę im. Józefa Mackiewicza. Opowiadanie rozgrywają się w Afryce, w której pisarz żył około 40 lat. To był wybór świata, który Albińskiego fascynował już od dziecka. Pod koniec szkoły średniej zwierzył się matce, że myśli o dziennikarskich studiach. – Chcesz robić dla nich propagandę? – zapytała go kąśliwie. Ukończył geodezję.
I wprawdzie debiutował jako poeta w dwutygodniku „Współczesność”, który współtworzył jeszcze jako student w 1956 roku, ale kiedy tylko nadarzyła się okazja w 1963 wraz z żoną uciekł z wycieczki do Paryża. Przeniósł się do Szwajcarii, gdzie jako geodecie powodziło się mu bardzo dobrze, ale awanturnicza żyłka nie pozwoliła mu pozostać tam na stałe. Pod koniec lat sześćdziesiątych oświadczył żonie, że ma już bilet na statek do Beczuany, gdzie załatwił sobie posadę. Za parę miesięcy, kiedy się urządzi, ściągnie ją i synów, którzy urodzili się w Szwajcarii. I tak się stało. Z Beczuany przenieśli się do RPA. Kilka lat temu wrócili do Warszawy.
Afryka Albińskiego to doświadczenie świata odsłoniętego, w którym wszystko jest bardziej nagie i widoczne. To przeżywanie pejzażu, klimatu i natury ludzkiej w szczególnym stężeniu. Człowiek nie przesłonięty jeszcze dokładnie materią cywilizacji ujawnia się w sposób jaskrawy. I niepokoi. Jednocześnie opisywany jest bez emfazy w tonacji ściszonej i jakby powszedniej. Stylistyka Albińskiego to poezja, która wsącza się w wydawałoby się reportażową narrację. Ten sposób opisu świata kontynuował będzie twórca w kolejnych tomach afrykańskich opowiadań „Królestwo potrzebuje kata”, „Antylopa szuka myśliwego” czy „Soweto-my love”. Pod koniec życia Albiński wydał także tom wojennych wspomnień „Achtung! Banditen!” oddających głównie obserwacje 9-cio letniego chłopca, który z podmiejskich Włoch obserwuje tragedię powstańczej Warszawy. Pisarz mówił, że potrzebę opisania tych doświadczeń nosił od dziecka.
Porównywany z Josephem Conradem i J.M. Coetzee powinien być zestawiony jeszcze z V.S. Naipaulem, pozbawionym złudzeń obserwatorem zdekolonizowanego świata.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/kultura/258624-wojciech-albinski-1935-2015-pozostanie-w-literaturze-polskiej-jako-pisarz-swietny-i-niezwykly
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.