50 TWARZY GREYA już na DVD. Wyjątkowo głupi film. RECENZJA

screenshot Youtube
screenshot Youtube

Ekranizacja pornola dla kucht domowych, która w formie trylogii sprzedała się w 100 mln egzemplarzy miała być najgorętszą premierą roku. Przez wiele miesięcy spekulowano kto wcieli się w parę głównych bohaterów i czy Hollywood „pójdzie na całość” pokazując perwersyjny seks tak grafomańsko opisany przez E L James. Ostatecznie z wielkich zapowiedzi zostało niewiele. „50 Twarzy Greya” jest infantylnym, nudnym, żałośnie płytkim filmem, który ani specjalnie nie szokuje, ani nie drażni. Zrobiony przez mało znaną Sam Taylor-Johnson obraz jest perfekcyjną ekranizacją książki James. Jest napuszony i głupawy jak dzieło tej do niedawna nikomu nie znanej kobieciny.

W zasadzie filmowe „ 50 Twarzy Greya” potwierdza moją tezę z książki „Bóg w Hollywood”, że USA w porównaniu do Europy wciąż jest krajem, gdzie pulsuje purytanizm. Porównując zawierający kilka ostrzejszych erotycznych scen film do choćby duńskiej „Nimfomanki” czy francuskich obrazów „Intymność”, „Zgwałć mnie!” albo japońskiego „Imperium namiętności”, amerykański „najodważniejszy film od czasu Nagiego Instynktu” wygląda jak bajeczka dla nastolatków. Cóż, z powodu obyczajowej cenzury w kinach amerykańskich ( kategorie wiekowe) twórcy bali się dociskać pedał do końca przed najwyższą kategorią, która eliminuje film z wielu kin.

Christian Grey (Jamie Dornan) jest prawdziwym panem świata. Prowadzi z oszałamiającymi sukcesami wydawnictwo, ma własny helikopter, najdroższe samochody i piękny apartament. To księciunio z bajki z helikopterem zamiast rumaka i prezerwatywami w kieszeni zamiast róż. Równie wielka jak jego bogactwo jest bowiem jego seksualna perwersja. Grey uwielbia zadawać ból swoim kochankom. Zanim lgnące do niego kobiety zdecydują się na taki układ, muszą podpisać skonstruowany przez prawników kontrakt zobowiązujący je do zachowania milczenia. To spotyka też Anastasie Steel (Dakota Johnson). Skromna dziewczyna chce zrobić z obiektem westchnień tysięcy kobiet wywiad do uniwersyteckiej gazetki. Już na pierwszym spotkaniu jest zafascynowana tajemniczym milionerem. W końcu podstępnie osaczający ją Christian rozkochuje w sobie dziewczynę i zmusza w najbardziej wymyślnych praktyk samo-maso. Oczywiście jak to bywa w bajkach między dwójką bohaterów rodzi się słodko- gorzkie uczucie, które jednak zatopione zostaje w landrynkowo-sado masochistycznym sosie. Mieszanka jest to nieznośna.

Historia tego specyficznego romansu jest wiarygodna psychologicznie w takim stopniu jak wiarygodny jest obiektywizm dziennikarski Tomcio Lisa. Z jakiejkolwiek strony byśmy nie spojrzeli na ten film, jest to absolutna porażka. Melodramat? Żenujący i niezwykle przykry jest fakt , że tak pokraczna konstrukcja fascynuje miliony czytelników. Przecież nie trzeba być specjalnie lotnym by wiedzieć jak wielką grafomanią jest książka James. Nie rozumiem więc dlaczego reżyserka robi jej dokładną ekranizacje, zamiast poprawić materiał gdziekolwiek jest to możliwe. A może jest to analiza perwersyjnego umysłu, co momentami autorzy próbują sugerować? Błagam, „Nimfomanka” Von Triera to przy tym wysublimowane psychologiczne kino, nie mówiąc już o dotykającego klimatów sado-maso niezależnej „Sekretarce”.

Widać, że Dakota Johnson ( córka Dona i Melanie Griffith) ma w sobie aktorski potencjał i jest o wiele wiarygodniejsza niż sztywny i strojący głupawe miny Dornan. Tylko co z tego, skoro jakiekolwiek próby wyciągnięcia czegoś więcej roli przez Johnson giną pod ciężarem banalnych dialogów i erotyzmu nie dorównującego choćby „Nagiemu instynktowi” czy „9 i pół tygodnia” sprzed ponad 20 lat. „50 twarzy Greya” zamiast choć minimalnie drażnić i szokować wywołuje ziewanie i nieodparte wrażenie, że mamy do czynienia ze zrobionym za duże pieniądze najprymitywniejszym erotykiem rodem z późnego pasma telewizji kablowych. W zasadzie dwugodzinny seans tego filmu jest torturą większą niż zabawa w czerwonym pokoju Greya, gdzie podobno można zobaczyć 50 jego twarzy. To ja już wolę czerwony pokój z karłem z „Miasteczka Twin Peaks”.

2/6

Łukasz Adamski

„50 Twarzy Greya”, reż. Sam Taylor-Johnson, dystr: Filmostrada

Autor

Wiadomości Google

Kliknij Obserwuj i bądź na bieżąco!

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...