Zapewne wielu z nas lubi wyskoczyć w wolnym czasie do galerii, aby zrobić zakupy, wypić kawę czy delektować się atmosferą salonów pełnych książek, filmów i muzyki. Niestety przybytki handlu mają również swoje mroczne strony...

W swoje książce "Przeliczeni. Tajemnice galerii handlowych" Daniel Dziewit demaskuje praktyki, jakie stosują właściciele galerii handlowych.

Proszę sobie wyobrazić zdziwienie człowieka, który jest winny pół miliona, kiedy nagle dowiaduje się, że ktoś inny ma kilkakrotnie większe długi. I nie chodzi tutaj o satysfakcję, że komuś jest gorzej, ale o świadomość tego, że nie jestem sam. Właściciele galerii wmawiają przedsiębiorcom, że sami są sobie winni, bo nie potrafią prowadzić interesów. Ci ludzie zaczynają w to wierzyć. W rodzinach czy związkach rozpoczynają się kłótnie, wzajemne pretensje, obwinianie. Nasze spotkania mają wymiar terapeutyczny. Gdybym był psychologiem, zająłbym się organizacją grup wsparcia dla bankrutów, których przybywa nie tylko przez galerie handlowe. Między ludźmi jest raźniej. Możemy pogadać kto ile ma długu i jak sobie z tym radzić. Sprawiamy, że ludzie odpowiedzialni za uciski zaczynają się bać o swoje tyłki -

mówi autor w rozmowie z portalem Onet.pl.

Dziewit podkreśla, że skala zjawiska jest ogromna.

Nikt nie prowadzi statystyk, ile firm padło w galeriach handlowych. A są to tysiące. Nie mówi się o odbiorach technicznych, bublach, skandalicznym sposobie wykonania niektórych projektów. To świat biznesowych celebrytów, ludzi z ogromnymi pieniędzmi którym wydaje się, że mogą wszystko. Nie ma regulacji i rozwiązań związanych z ochroną infrastruktury. Nie zostały wdrożone dyrektywy unijne, których priorytetem jest ochrona krajowych przedsiębiorców. Ta kwestia wciąż czeka. Nie oczekujemy, że władza zacznie uchwalać całe prawo od nowa, lecz wdrożenia konkretnych zmian -

zauważa dziennikarz.

Witajcie w odnowionej demokratycznej Rzeczyspolitej Polskiej...

gah/Onet.pl