Najgorszy polski reżyser” prezentuje kolejne wiekopomne dzieło. Autor „Polisz kicz projekt” zaprosił na pokład oprócz Mai Frykowskiej, zwanej kiedyś Frytką, Piotra Zelta,Zbigniewa Buczkowskiego i Marka Włodarczyka. Czy tak wybitna obsada może gwarantować cokolwiek innego niż wybitny film?

Jak informował serwis Stowarzyszenia Filmowców Polskich „Ostatni klaps” to wspólny projekt Pujszo i autora „Drogi do raju” Gerwazego Reguły. Mariusz Pujszo wciela się w rolę francuskiego reżysera próbującego zrealizować w Polsce film o kochance Napoleona, Marii Walewskiej. Główną rolę żeńską twórcy powierzyli Mai Frykowskiej. Nie stroniąca od kontrowersji celebrytka gra w „Ostatnim klapsie” gwiazdę filmów dla dorosłych, która przechodzi metamorfozę i postanawia udowodnić, że ma talent aktorski.

Mariusz Pujszo jest prawdziwym fenomenem polskiego kina. To prawdziwy polski Ed Wood, który mimo absolutnej porażki artystyczno-finansowej swoich kolejnych dzieł, niezrażony robi kolejne. I za to chyba należy mu się szacunek. Pujszo jest w końcu autorem taki „dzieł” jak „Polish kicz projekt”, „Legenda” czy „Polish kicz projekt…kontratakuje”.

Również jako aktor Pujszo popisywał się udziałem w takich arcydziełach polskiego kina jak: „Komisarz Blond i Oko sprawiedliwości”, „Kaca WaWa” czy kuriozalny „GunBlastVodka” m.in. z Jurgenem Prochnowem. Trudno jest oceniać umiejętności aktorskie Mariusza Pujszo, bowiem nieczęsto daje on nam szanse je poznać. Jednak nie można nie wspomnieć ciekawego francuskiego obrazu „Królowie życia”, do którego Pujszo napisał scenariusz i zagrał jedną z rol. Film stanowił jeden z zabawniejszych produkcji roku nad Sekwaną. Pujszo podobno został nawet ochrzczony we Francji francuskim Stallone, z uwagi na niespodziewany debiut scenariuszowo-aktorski człowieka z nikąd. Podobnie karierę rozpoczął Stallone filmem Rocky. Warto porównać „Królów życia” do „Komisarza Blond i Oko sprawiedliwości” by przekonać się w jaką stronę poszła kariera Pujszo. To porównanie nie potrzebuje dłuższego komentarza.

Pujszo zresztą w bardzo ciekawy sposób traktuje swoje miejsce w polskim kinie. W wywiadzie dla filmweb.pl w 2006 roku opowiadał o swojej pozycji:

Kino zawsze było i jest moim hobby. Bardzo lubię kino i się nim bawię, co jednak nie oznacza, że podchodzę do niego w sposób niepoważny. Wręcz przeciwnie. Wszystko co jest z tym związane traktuję niezwykle poważnie, a co za tym idzie mam poważne osiągnięcia. W Polsce traktowany jestem przez branżę z pewnym przekąsem, do czego już się zdążyłem przyzwyczaić. Nigdy tego jednak nie zrozumiałem. Mało jest w tym kraju scenarzystów, nie mówię o reżyserach, mających lepsze referencje ode mnie. I mówię to z pełną świadomością. Filmy zrealizowane na podstawie moich scenariuszy pokazywane były na całym świecie. Ja mogę się pochwalić dwoma produkcjami, które z moim nazwiskiem na plakacie doczekały się dystrybucji w wielu krajach.

Mariusz Pujszo dodał w tym samym wywiadzie, że dziwi się iż:

Mimo tych osiągnięć w Polsce nikt nie proponuje mi pracy.

Cóż, zapewne po „Ostatnim klapsie” odezwie się do nie go sam Martin Scorsese. A nawet jeżeli to się nie stanie to można być pewnym, że „Ostatni klaps” nie będzie ostatnim klapsem Pujszy. Nawet jeżeli to klaps w gusta i guściki.

tytuł
tytuł

Q