Pierwsza w Polsce indywidualna wystawa austriacko-rosyjskiej artystki Anny Jermolaewej „Dobre czasy, złe czasy” w Zachęcie - Narodowej Galerii Sztuki, stanowi zbiór dzieł z ostatnich 15 lat życia artystki. Już sam tytuł wskazuje schemat rządzący naszym życiem. Dobro i zło przeplatają się i przenikają na wielu płaszczyznach; w życiu indywidualnym, rodzinnym, społecznym, politycznym.

tytuł
tytuł

Lubię obserwować swoje otoczenie, ludzi. Codzienność. Tam znajduje inspiracje. Pewnego dnia zauważyłam, że gołębie lubią siadać na zegarze zawieszonym na budynku dworca zachodniego w Wiedniu. W zależności od tego która jest godzina siedzi im się mniej lub bardziej wygodnie. Za piętnaście trzecia to idealny czas dla gołębi, wtedy wskaźniki tworzą prostą linię. To ciekawe połączenie czasu i przestrzeni. Ten przykład, taki drobny, codzienny, dobrze ilustruje temat wystawy, że są lepsze i gorsze czasy. Tworzy ramę dla wszystkich prac, które wystawiam. A wystawa jest mocno autobiograficzna. Pokazuje dobre i złe czasy w moim życiu. Góry i doły, bez wartościowania, bo wszystko jest ważne, cenne. Najwięcej człowiek się uczy w trudnych sytuacjach, na błędach i porażkach. W moim życiu było kilka dramatycznych sytuacji, jedną z nich była zdecydowanie ucieczka z Rosji.

mówiła w wywiadzie dla wPolityce.pl Anna Jermolaewa, która przebyła długą drogę zanim dotarła do miejsca, gdzie dziś jest.

Jako opozycjonistka, współzałożycielka Unii Demokratycznej pierwszej partii opozycyjnej w Rosji, była nękana przez KGB. Wydarzenia zmusiły ją i jej ówczesnego partnera do podjęcia decyzji o ucieczce z kraju. Wybrali Zachód. W emigracji do Austrii pomogła jej Polka Aleksandra Wysokińska, której portret został uwieczniony w filmie „Aleksandra Wysokińska / 20 Jahre Danach”. Kiedy spotkały się po latach, Anna zadała jej pytanie, dlaczego im wtedy pomogła? Polka odparła, że „Ze względu na naszą polską gościnność.” Można powiedzieć „co kraj, to obyczaj”. Po przyjeździe do Austrii Anna Jermolaewa zaczęła szukać pracy, ale jako emigrantka, nie mogła liczyć na dobrą posadę więc pracowała jako sprzątaczka. W ciągu kilku lat Austria stała się dla niej nowym domem. Tam ukończyła uczelnię artystyczną i rozpoczęła działalność twórczą. Aktualne jej prace są wystawiane w całej Europie, m.in. w Wiedniu, Amsterdamie, Helsinkach. Droga jaką przebyła i związane z nią wydarzenia spowodowały, że osią twórczości stała się analiza struktur, w których funkcjonuje społeczeństwo, stosunki społeczne i sfera życia codziennego. W swoich pracach koncentruje się na ukazywaniu warunków, a także ograniczeń ludzkiego istnienia.

tytuł
tytuł

Na pozór zwykły obrazek z życia miasta: seria ujęć zegara ściennego, na którego wskazówkach siadają gołębie. Godzina 14:45 jest dla nich lepsza niż np. 16:55 i nagle uświadamia nam to, że czas i miejsce mają ogromny wpływ na indywidualne „dobre czasy i złe czasy”. Nie ulega wątpliwości, że czas działalności opozycyjnej był dla niej „złym czasem”, bo zmusił ją do emigracji z kraju za który walczyła, ale bez niego nie zaistniał by „dobry czas” związany, chociażby, z twórczością.

Dobre i złe chwile towarzyszyły artystce nawet sklepie. Podczas walki z chorobą nowotworową Anna Jermolaewa wybiera się do sklepu, przymierza peruki. Mimo tragicznego kontekstu sprawia jej to przyjemność, pozwala zapomnieć o chorobie. To wydarzenie zostało uwiecznione w postaci video.

Czy nie jest podobnie w życiu każdego z nas? Robimy zakupy, wcielamy się w różne role, uciekamy w przestrzeń wirtualną kreując siebie wciąż od nowa. Pozwala nam to zapomnieć o wojnach, polityce, przemocy, chorobie, o „złych czasach” przeżywanych indywidualnie i zbiorowo. Społeczeństwo zmienia się wraz z nowymi trendami. Anna przedstawiła zmianę społeczną za pomocą alegorii. Na uwagę zasługują przede wszystkim dwa dzieła, przewrotnie przedstawiające pracujące zwierzęta „Koty z Ermitarzu” oraz kozy biorące udział w produkcji oleju argonowego w Maroku.

Multimedialna instalacja Metody społecznego oporu na przykładach rosyjskich (2012) przedstawia intrygujący zestaw twórczych metod oporu stosowanych w działaniach przeciwko rosyjskim władzom. Zakaz demonstracji i zgromadzeń spowodował falę protestów, jednym z ciekawszych było zorganizowanie demonstracji zabawek w syberyjskim mieście Barnauł zimą 2012 r. To wydarzenie zostało zrekonstruowane i dopełnione przez video, na którym opozycjoniści z Moskwy oraz Petersburga opowiadają o różnych formach oporu i własnych doświadczeniach w walce z politycznym establishmentem w Rosji.

tytuł
tytuł

Można by pomyśleć, że nad Rosją zaświeciło słońce, zaczęło się coś zmieniać w mentalności Rosjan, że dostrzegli do jakiego zniewolenia prowadzi upór Putina. Nic z tego. W tym samym roku (2012) artystka wybrała się razem z byłym nadzorcą obozowym i byłym więźniem w okolice Permu (wówczas przebywała tam Maria Alochina z Pussy Riot), dokąd w 1930 roku, w czasach stalinowskich, została deportowana część jej rodziny. Wyprawa utwierdziła ją w przekonaniu, że to nie tylko podróż w przeszłość, ale też „podróż w teraźniejszość i przyszłość Rosji”.

Czuje się mocno związana z Rosją. Przez pierwsze pięć lat emigracji miałam zakaz wjazdu. Potem regularnie wracałam do ojczyzny. Śledzę wszystko, co się tam dzieje. Kiedy wybuchły protesty na placu Bołotnym w Moskwie po ewidentnie sfałszowanych wyborach aż korciło mnie by tam pojechać. Czułam, że muszę coś zrobić, że nie mogę siedzieć bezczynnie. Udałam się więc na miejsce, rozmawiałam z ludźmi. I powstała instalacja, o której pani wspomniała. Ponieważ wystawa jest mocno autobiograficzna opowiadam także o mojej rodzinie. Po stronie ojca byli to kułacy. W latach 30-tych zostali wywłaszczeni i deportowani na Syberię. O tym się w moim domu raczej nie mówiło. Opowiedziała mi o tym siostra mojej babci. Przed śmiercią. Podążyłam ich szlakiem. Jak się okazało miejscowość gdzie został wówczas osiedleni, zniknęła. Żyje tam już tylko jedna rodzina, ale łagry wciąż istnieją. Wszędzie drut kolczasty, mury, wieże strażnicze. Maria Alochina z Pussy Riot przebywała wówczas w więzieniu regionie. Byłam tam. Nie pozwolono mi na odwiedziny, ale mogłam przekazać jej małą paczkę. Teraźniejszość Rosji – jak się okazuje – niewiele różni się od przeszłości. Dlatego niektórych prac nie mogę wystawiać w Rosji. Z drugiej strony jednak artyści nie są specjalnie na celowniku Kremla. Ich wpływ jest zbyt mały i często przekonują przekonanych. Artystom wolno więcej, ale wpływ sztuki na sytuację polityczną jest niestety niewielki. Chociaż w Rosji zainteresowanie sztuką rośnie. Nuworysze kupują wille, samochody, jachty i biżuterię, a potem chcą jeszcze coś „dla duszy”. W Rosji sztuka stała się więc zjawiskiem elitarnym. Każdy ceniący się członek nowej elity udaje, że się na niej zna. Sztuka stała się produktem, jak każdy inny.

mówiła w wywiadzie dla wPolityce.

Cała wystawa będzie dostępna od 28 lutego do 10 maja 2015 r.

Izabela Stackiewicz