Któż nie śpiewał „Lulajże, Jezuniu”? Ta pastorałka, od kilku wieków rozbrzmiewająca w naszych kościołach i w domach, wciąż inspiruje muzyków, poetów, reżyserów. Najdawniejsza zachowana polska kolęda to „Zdrów bądź, Królu Anielski” z 1442 r. „W żłobie leży”, do melodii poloneza koronacyjnego Władysława IV, przypisywana jest Piotrowi Skardze. „Pieśń o Narodzeniu Pańskim”, znaną jako „Bóg się rodzi”, napisał w 1792 r. Franciszek Karpiński.
„Lulajże, Jezuniu” jest jedną ze starszych kolęd. Jej anonimowy tekst ze zbioru z 1705 r. znajduje się w Archiwum Archidiecezjalnym w Poznaniu, pierwowzór musiał być zatem wcześniejszy. Melodia, też anonimowa i nieco różniąca się od dzisiejszej, wydana była drukiem w 1843 r.
Utwór magnetyzował artystów. Jego motyw – w środkowej części Scherza h-moll op. 20 – wykorzystał Fryderyk Chopin. W „Betleem polskim” Lucjana Rydla „Lulajże, Jezuniu” śpiewa chór aniołów. Do nut słynnej kołysanki niejednokrotnie układano nowe teksty o wymowie patriotycznej. Tak zrobił m.in. Ludwik Markowski w swojej „legionowej” wersji z czasów I wojny światowej.
Ze współczesnych przykładów szczególnie utkwiły mi w pamięci dokonania bliskich mi twórców – Tadeusza Kantora i Jacka Kaczmarskiego. Kantor w 1980 r. wprowadził kolędowy wątek w legendarnym spektaklu „Wielopole, Wielopole”. Scena, w której przy dźwiękach Chopinowskiego Scherza na scenie pojawia się wracający z rosyjskiej niewoli Wuj Staś- -Zesłaniec, robiła bardzo silne wrażenie nie tylko na polskich widzach. Przekonałem się o tym podczas swoich podróży z Teatrem Cricot 2 po świecie.
Kaczmarski natomiast zacytował „Lulajże, Jezuniu” w poruszającym wierszu „Wigilia na Syberii”, z muzyką Zbigniewa Łapińskiego. Piosenkę, będącą interpretacją obrazu Jacka Malczewskiego z jego martyrologicznego, syberyjskiego cyklu, usłyszałem w 1981 r., kiedy to trio Kaczmarski–Gintrowski–Łapiński w Zachęcie prezentowało program „Muzeum”.
Na nagranej wtedy nielegalnie kasecie magnetofonowej znalazło się kilkanaście piosenek inspirowanych polskim malarstwem historycznym i poprzez nie ukazujących dramatyczne zwroty w historii narodu. Nabrały one brutalnej aktualności ledwie kilka miesięcy po koncercie. Nie zapomnę pierwszej Wigilii w stanie wojennym. Ze ściśniętymi gardłami obok tradycyjnych kolęd słuchaliśmy wtedy z taśmy m.in. „Wigilii na Syberii”.
Adam Ciesielski (wSieci)
Prezentujemy Państwu tekst Marka Ciesielskiego o jednej z najpiękniejszych i najbardziej wzruszających polskich kolęd. Życząc naszym czytelnikom Wesołych Świąt umieszczamy kilka współczesnych wykonań tej pięknej kolędy.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/kultura/252968-lulajze-jezuniu-wspolnota-wzruszen