Zostać rakietą? PHILIP K. DICK świr nazywany Dostojewskim

Kolejny tom dzieł Philipa K. Dicka to dalszy ciąg „psychotycznego horroru” – jak sam mówił o swoim pisaniu. Pytania o człowieka, obłąkańcze wizje i filozoficzne paradoksy – wszystko, co stanowiło później o wielkości Dicka, widać już w tym pakiecie wczesnych opowiadań.

Philip K. Dick był kompletnym świrem, który słyszał głosy z kosmosu, utrzymywał kontakt ze swoją zmarłą przy porodzie siostrą bliźniaczką, był także przekonany, że Stanisław Lem nie istnieje – choć się kontaktowali – a jego nazwisko jest nazwą tajnej komórki KGB. Z jakiegoś jednak powodu ten sam Dick nazywany jest Dostojewskim fantastyki i powód ten najłatwiej znaleźć w jego klasycznych książkach „Boże inwazje”, „Valis”, czy „Trzy stygmaty Palmera Eldrigha”.

Większość z nich czyta się jak narkotyczną halucynację nałożoną na rzeczywistość USA lat 50. i 60., w której wirują zarówno głupie popkulturowe gadżety, zimnowojenne lęki, strach przed totalną dominacją państwa nad obywatelem, jak i barwne literackie konstrukty, niemal żywcem wyjęte z traktatów mistyków chrześcijańskich, pism gnostyków czy mitraistycznych mitów. Zważywszy, że Dick napisał kilkadziesiąt powieści i niezliczone opowiadania – większość po prostu dla kasy – nie z każdego jego tekstu tryskają aż takie fontanny erudycji. Bywają wśród nich klasyczne opowiadania o paradoksach podróży w czasie, światach równoległych czy psotach wyobraźni, jakie czekają astronautów odizolowanych doskonałą pustką kosmosu. Ale nawet im Dick potrafi nadać znakomitą literacko formę, ulokowaną gdzieś na styku groteski i wizji.

I tak też ma się sprawa z tym tomem opowiadań; wczesnych, bo pochodzących z lat 1952–1955. Nie jest może arcydziełem historia ożywającego buta z tytułowego „Krótkiego i szczęśliwego żywota brązowego oksforda”, trudno byłoby nazwać tak również groteskę na akademickie spory fizyki z filozofią, osnute w „Niestrudzonej żabie” wokół paradoksów Zenona z Elei. Ale już „Pan Rakieta” z typowo Dickowskimi pytaniami o granice człowieczeństwa, „Człowiek, który był zmienną” – gdzie kwestia czasu zderza się z obawami o kondycję demokracji, która w ówczesnej Ameryce nie była najwyższa – czy „Wypłata”, gdzie snuje wizję kapitalistycznego totalitaryzmu, to już mistrzostwo.

Ostatnie opowiadanie warto przeczytać też z innego powodu – żeby się przekonać, jak Hollywood może zepsuć tekst autora, który wcześniej dał Fabryce Snów doskonałego „Blade Runnera” czy „Przez ciemne zwierciadło”. „Zapłata” – film Johna Woo to w zetknięciu z wysmakowanym literackim pierwowzorem porażka kosmicznych rozmiarów.

Wojciech Lada

Philip K. Dick „Krótki i szczęśliwy żywot brązowego oksforda” wyd. Rebis

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Autor

Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych