GRA ENDERA - odebrane dzieciństwo. Niedoceniony film już na DVD

fot. Materiały promocyjne
fot. Materiały promocyjne

Ten film został ukrzyżowany po swojej premierze. Atakowany był przez wszystkich - fanów prozy Carda, tych, którzy o Cardzie nie mają pojęcia, aktywistów, kontraktywistów i kto tam jeszcze się dorwał do klawiatury.

Doskonale to pamiętam. Po filmowej „Grze Endera” jeżdżono jak po łysej kobyle, czepiając się nawet jakichś absurdalnych, drobnych szczegółów.

Teraz od premiery minęło już trochę czasu i film ukazał się na DVD. Oglądając film na spokojnie muszę przyznać: To nie tylko nie jest film tragiczny, wręcz przeciwnie - to bardzo dobre kino.

Stałych miłośników zapraszam teraz do sekcji komentarzy, natomiast zainteresowani filmem mogą kontynuować lekturę. O czym była „Gra Endera”, powieść napisana przez Orsona Scotta Carda? Mówiąc najprościej - o inwazji obcych. Wiele lat wcześniej Ziemia została najechana przez agresywną, obcą rasę. Po krwawych i wyczerpujących walkach inwazja została odparta, jednak ludzkość zaczęła dmuchać na zimne. Okazało się bowiem, że skuteczną bronią przeciwko ponownej inwazji robali mogą być super-inteligentne dzieci. Od najmłodszych lat szkoleni na żołnierzy mają pokierować flotami Ziemi i zapobiec kolejnej inwazji. Najbardziej utalentowanym dowódcą jest Ender Wiggin, który szkolony jest do ostatecznego starcia z robalami.

Tyle fabuła książki. Film na jej podstawie powstawał przez lata i to w ogromnych bólach. Pierwotnie projektem miał zająć się Ridley Scott a na podstawie powieści nakręcony miał zostać serial. Z czasem jednak koncepcje zaczęły się zmieniać coraz bardziej i bardziej, ostatecznie stanęło na filmie kinowym wyreżyserowanym przez Gavina Hooda. Polacy znają go jako reżysera remake’u „W Pustyni i w Puszczy”.

Jednym z zarzutów wobec kinowej „Gry Endera” było to, że film za bardzo okroił materiał źródłowy, wiele wątków pominął, do wielu dodał pewne smaczki (przykładowo - do szkoleń wybierane są dzieci nie tylko ze względu na swą inteligencję, ale też dlatego, iż długoletnie obcowanie z wirtualnymi grami wyostrzyło ich percepcję na tyle, że lepiej radzą sobie w abstrakcyjnej dla dorosłego sytuacji dowodzenia potężnymi flotami w kosmosie). Fani podnieśli krzyk - że to zamach na dzieło Carda, jego sprymityzowanie i odarcie z ducha oryginału. Nie zgadzam się. Przede wszystkim, rzecz oczywista, w dwugodzinnym seansie nie sposób oddać wszystkich niuansów i szczegółów. Zresztą, ruch by szkolenie Endera (w powieści trwające kilka lat) drastycznie skrócić do kilku miesięcy nadawał wydarzeniom wagi i napięcia. Naprawdę czujemy, że inwazja robali nie jest jakimś nieważnym wydarzeniem, tylko czymś czego paskudny oddech czujemy tuż za sobą. Tym lepiej wypada postać Endera (znakomicie zagrana przez Asę Butterfielda) zmuszana do podejmowania wielu decyzji wbrew sobie, przedkładania własnego, straconego już dzieciństwa na rzecz całkowicie dlań abstrakcyjnego „dobra ludzkości”. A de facto - wykorzystywana z całą bezwzględnością przez najwyższe dowództwo. Z drugiej strony przyszło „dowódcy” wciąż są dziećmi i jak to dzieci - targają nimi rozmaite banalne konflikty. Jednak ten „banał” nabiera niepokojącego ciężaru gdy w grę wchodzi inwazja mogąca zgładzić całą ludzkość.

Film jest mistrzowsko zagrany. Wspomniany Butterfield jest Enderem logicznym, ale targanym głęboko skrywanymi namiętnościami. Te stara się w nim zabić Harrison Ford jako udający czułego (w istocie wyrachowany i bezwzględny) dowódcę Endera. Towarzyszy im Ben Kingsley, jako bardziej empatyczny, ale przez to jeszcze trudniejszy dla chłopca bohater poprzedniej inwazji robali Mazer Rackham. Abigail Breslin jako siostra Endera robi równie dobre wrażenie, z kolei znana z „Prawdziwego Męstwa” Braci Coen Hailee Steinfeld kradnie show pozostałym bohaterkom kobiecym. Film nie bazuje w tak dużym stopniu na efektach specjalnych (choć jest ich pełno i są znakomite - ale o tym za chwilę) tylko właśnie na kreowaniu napięć i dawaniu wykonawcom pola do popisu aktorskiej gry. Ten obraz jest magnetyczny, naprawdę wciąga i być może dlatego czas przy filmie leci tak szybko.

Efekty specjalne w filmie są z kolei znakomite. Twórcy nie epatują nas takimi sekwencjami, raczej wkomponowują je w wydarzenia. To wysmakowane, pełne kunsztu obrazy, przywołujące na myśl grafikę Science Fiction z lat 80-tych (Card napisał „Grę Endera” właśnie w 1985 roku). Krótkie sekwencje kosmicznych bitew to także uczta dla oka. Obrazu dopełnia muzyka. Steve Jablonsky stworzył klimatyczną ścieżkę dźwiękową.

Niestety - na sequele nie mamy co liczyć. Po pierwsze dlatego, że twórcy ograniczając wiele wątków odcięli sobie możliwość sprawnego poprowadzenia ich w kolejnych częściach. A po drugie - wiecie dlaczego, nie?

Gra Endera” była bojkotowana przez pro-gejowskich aktywistów już na długo przed premiera. Dlaczego? Orson Scott Card, autor powieściowego pierwowzoru jest twórcą fundacji mającej na celu stawianie oporu legalizacji „małżeństw” homoseksualnych. Tym samym „homo-cenzorzy” wzięli go sobie na cel i niszczyli przy byle okazji. Czara gejowskiej goryczy przelała się w momencie gdy Carda ogłoszono jednym z producentów filmu. Choć nie ujawniono czy autor uzyskuje wpływy od sprzedaży biletów czy nie, środowiska homo i tak postanowiły rozkręcić wielką akcję oczerniania Carda i bojkotu filmu. Czy miało to wpływ na fatalne wyniki „Gry Endera” w box officie? Podejrzewam, że wiele zarzutów krytycznych wobec filmu także miało bynajmniej nie-kinowe podłoże, zaś część amerykańskich krytyków krytyków filmowych wprost nazwała Carda „najpaskudniejszym człowiekiem na planecie”. Profesjonalizm górą!

Wspominam o tym tylko z kronikarskiego obowiązku. Działalność społeczna Carda nie powinna mieć wpływu na odbiór tego kina.

A jest „Gra Endera” filmem głęboko niedocenionym. To naprawdę świetne kino, zarówno dla dzieci jak i dorosłych. Warto obejrzeć film na spokojnie. Na pewno na długo go nie zapomnicie.

Arkady Saulski

tytuł
tytuł

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Autor

Wspieraj patriotyczne media wPolsce24 Wspieraj patriotyczne media wPolsce24 Wspieraj patriotyczne media wPolsce24

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych