Reżyser „Ubu Król” jest oburzony redakcją Polskiego Słownika Biograficznego. Zarzuca redakcji, że przekłamała fakty z życia jego ojca, m.in. dotyczące żydowskiego pochodzenia. Redaktorzy słownika uważają, że jest to próba cenzury.

Sprawę opisuje „Gazeta Wyborcza”. Chodzi o biogram profesora fizyki Pawła Szulkina (1911-1987). Opracował go historyk Stanisław Tadeusz Sroka. Ojciec reżysera był rektorem Politechniki Gdańskiej, członkiem Polskiej Akademii Nauk i przedstawicielem Polski w UNESCO. Sprawa zaczęła się komplikować, gdy przed publikacją syn profesora, Piotr Szulkin otrzymał biogram do wglądu.

Biogram w wersji mi przesłanej był nierzetelny, przede wszystkim w stosunku do dorobku naukowego ojca. École Centrale de Lyon, gdzie ojciec prowadził studia doktoranckie, to nie jest szkoła średnia, lecz jedna z pięciu najbardziej prestiżowych uczelni ponadwyższych we Francji. Université de Paris to po prostu Sorbona.

mówi w „GW” twórca „O-bi, o-ba: Koniec cywilizacji”. Jego zdaniem redakcja nie chciała jednak wprowadzić poprawek sugerowanych przez niego.

Niestety, wszelkie próby nawiązania dialogu spotkały się z bardzo ostrą i emocjonalną reakcją redaktora naczelnego słownika. Tak jakby PSB chciało tworzyć prawdę historyczną, nie uznając żadnych przytaczanych przeze mnie argumentów. Taka sama była reakcja na próbę polubownego rozwiązania sporu poprzez mojego adwokata. W tej sytuacji pozostało mi jedynie zwrócić się do sądu.

Okazuje się, że na mocy postanowienia Sądu Okręgowego w Krakowie najnowszy, już wydrukowany zeszyt PSB został objęty tzw. zabezpieczeniem. Oznacza to, że nie będzie go można rozpowszechniać na razie przez rok. Instytut Historii Polskiej Akademii Nauk wydał oficjalne oświadczenie, w którym pisze o naruszeniu praw konstytucyjnych i cenzurze. Podpisali je prof. Andrzej Romanowski, redaktor naczelny PSB, i prof. Wojciech Kriegseisen, dyrektor Instytutu. Zauważyli oni, że pierwszy raz doszło do takiej cenzury. Redaktorzy podkreślają też, że Szulkin miał zarzuty do roboczej wersji tekstu, którego nie musieli mu nawet pokazywać.

Nie przesyłaliśmy mu do akceptacji kolejnych wersji tekstu, bo nie możemy stwarzać precedensu, że biogramy są współredagowane przez rodziny danych osób. Oznaczałoby to, że krewni mogą wykreślać fakty, które są dla nich niewygodne. Sąd zadziałał jak cenzura. Sytuacja zagraża swobodzie badań naukowych i wolności słowa. To groźny precedens, który może w ogóle zabić Polski Słownik Biograficzny.

-mówi Romanowski. O co tak naprawdę chodzi Szulkinowi? Redaktorzy twierdzą, że nie o dorobek naukowy ojca. Zdaniem redakcji słownika Szulkinowi tak naprawdę miało zależeć przede wszystkim na tym, aby z biogramu usunąć informację o żydowskim pochodzeniu jego ojca.

Dla ojca ten problem w ogóle nie istniał. Czuł się Polakiem, polskim uczonym, a w czasie wojny polskim żołnierzem. Teza, że semickość była jego sztandarem, jest do bólu fałszywa. Równie dobrze można by go określić jako Francuza, gdyż większość swego życia spędził we Francji. Ale traf chciał, że był Polakiem, takim się urodził i takim umarł, odmawiając przyjęcia obywatelstwa francuskiego. Jakże to wszystko smutne i bolesne. Bardzo zależałoby mi na koncyliacyjnym załatwieniu całej sprawy. Nikomu te sądy nie są potrzebne. Tu przecież chodzi o fakty. Niepotrzebnie u drugiej strony górę biorą ambicje.

mówi w „GW” twórca „Golem”.

Q