Każdej inicjatywie połączenia polskiej literatury z muzyką gorąco przyklaskuję - zawsze jest to szansa na dotarcie z do młodego odbiorcy. Procent czytających leci w naszym kraju na łeb na szyję, duża ich grupa zadowala się popularną prozą. A pozycje ambitne kurzą się w bibliotekach publicznych czekając, aż ktoś odkryje je na nowo. Los ten spotyka twórców uznanych, a cóż dopiero mówić o tych, którzy o piedestał się nie otarli? Takim niewątpliwie jest Janusz Różewicz. Najprościej ujęto to we wkładce do omawianej pyty – znane nazwisko, nieznane imię. Otóż mamy do czynienia ze starszym bratem wielkiego poety Tadeusza i reżysera Stanisława, który w 1944tym roku, w wieku dwudziestu sześciu lat zginął zastrzelony przez gestapo za działalność w Armii Krajowej. Również on dosiadał Pegaza – pisał wiersze i opowiadania, które ocalić od zapomnienia starali się jego bracia – oni mieli więcej szczęścia. Przeżyli wojnę i zostali uznanymi artystami. Przyznaję się bez bicia – postać najstarszego z Różewiczów była mi do niedawna zupełnie obca, ale dzięki płycie zespołu Dagadana naprawdę z przyjemnością wgryzłem się w jego poezję – czyli „List do Ciebie” swoją rolę edukacyjną spełnił. I bardzo dobrze - został współfinansowany przez Narodowe Centrum Kultury w ramach Narodowego Programu Rozwoju Czytelnictwa. Pieniądze nie pójdą w błoto!
Dagadana, na którą spada obowiązek krzewienia twórczości Różewicza seniora, nie urwała się z choinki. Dwoma poprzednimi albumami to polsko-ukraińskie trio wypracowało na polskiej scenie własną niszę i zdobyło sporą bazę fanów. Bo Bogiem a prawdą mało kto gra u nas tak jak oni. Połączenie elektroniki rodem z Bristolu i delikatnych damskich głosów – OK, to się zdarza (patrz: Novika czy Husky). Ale Dagadana wyróżniają się silniejszymi ciągotkami w stronę jazzu, szczyptą folkloru (skrzypce Mikołaja Pospieszalskiego robią swoje) i większymi możliwościami w sferze wokalnej – mikrofon dzierżą aż dwie panie. Na najnowszym krążku środkowoeuropejskiego folku jakby mniej, wyraźniej natomiast daje o sobie znać pierwiastek jazzowy. Do składu dokooptowano renomowanego amerykańskiego perkusistę Franka Parkera, który razem z grającym również na basie elektrycznym i akustycznym Pospieszalskim tworzy pełnokrwistą sekcję rytmiczną. Nota bene Parker robi się coraz bardziej „nasz”, swojski. Ma już na koncie współpracę z Michałem Urbaniakiem i Adamem Strugiem. Dagadana, nawet lekko odsączona z folku, proponuje kawał solidnego elektroniczno-jazzowego grania – przy czym jest to coś więcej niż tło z knajp dla hipsterów. Za inteligentna to muzyka, by tak ją klasyfikować. Zwróćcie uwagę na świetne operowanie zmianami temp w utworze tytułowym (najlepszym na płycie!), na wstawkę reggae w refrenie „Kina”. Albo na ciekawą harmonię wokalną w „Paryżu” (na jej melodii opiera się zresztą cały utwór – potem powtarza ją fortepian). Tak gra zespół doświadczony i świadom swoich możliwości. Aranże tych w sumie prostych piosenek są wyszukane, wręcz piętrowe – zwiększa to przyjemność odbioru, pozwala wyłapywać przy kolejnych odsłuchach coraz to nowe smaczki. Fajnie to brzmi? Fajnie! Ale nie ma nic za darmo…
Sęk w tym, że misterna muzyka odbiera nieco mocy tekstowi. W tym konkretnym przypadku głównym bohaterem płyty miał być poeta. Tymczasem jego strofy trochę się gubią w brzmieniowym przepychu. Nie winię aż tak bardzo zespołu – gra po swojemu, w stylu do którego przywykł przez lata występów. Ale gdyby tym razem formacja nieco uprościła formułę – byłoby to na miejscu. Muzyka na „Liście do Ciebie” miała pełnić wobec poezji Różewicza rolę służebną, uwypuklać jej urodę. Tymczasem portret głównego bohatera albumu trochę niknie w barokowej ramie, w której go osadzono. Tym bardziej szkoda, że to naprawdę dużej urody wiersze opisujące pokusy wielkich miast i rodzące się uczucia – słychać, ze to juwenilia, twórczość człowieka głodnego życia i sukcesów. Ile z nich powstało już w trakcie wojny? Nie wiem. Ale tym, co zawarto na albumie poległy porucznik AK daje świadectwo moim zdaniem piękniejsze, niż jego utytułowany brat. Janusz pozostawił po sobie pochwałę życia. Tadeusz zasklepił się w wojennej traumie, celebrował ją. Dlatego trochę żal, że w urokliwej muzyce trochę się rozmywa urok poezji. Żeby oddać sprawiedliwość – nie zawsze tak jest! Zwłaszcza w momentach, gdy Dana Vynnytska śpiewa przy skromniejszym akompaniamencie – sam fortepian albo kontrabas. Jej śpiew ma w sobie jakąś dziewczęcą niewinność, swoje robi też rozbrajający ukraiński akcent – to właściwy głos, właściwy ton dla pełnej zachwytu nad światem twórczości Różewicza (wokal Dagi Gregorowicz to już raczej spleen kobiety dojrzałej). Podam pierwszy z brzegu przykład – płyta zaczyna się od delikatnego fortepianu i śpiewu Vynnytskiej: „Kwiatki wokoło fruwały, udawały motyle,/ A motyle wołały, że to plagiat i tyle!”. Jest pięknie i przejrzyście, mamy świadomość obcowania z nietuzinkowym wierszem. Potem rusza żwawo elektronika i gdzieś się ten powab słów częściowo ulatnia… Zespół podchodzi do źródłowego tekstu dość lekko – przestawia zwrotki jak mu wygodnie, niektóre wersy powtarza. Te zabiegi nie sprzyjają smakowaniu poetyckiej frazy.
Nie można nie wspomnieć o wydaniu – takie albumy aż cieszą oczy! W tekturowym pudełku nie znajdziemy typowej książeczki, tylko związane konopnym sznurkiem (!) pojedyncze karteczki z poszczególnymi tekstami po polsku, ukraińsku i angielsku. Plus stylowe zdjęcia z epoki. Jest też tytułowy list – na którym z jednej strony Dagadana przybliża okoliczności nagrania płyty, a z drugiej – o Różewiczu i jego współczesnej oprawie piszą eksperci od poezji i muzyki. Wśród nich: Michał Rusinek, Mateusz Smoczyński, Michał Wiraszko czy Czesław Mozil. I – uwaga, uwaga – cena jest znośna! Nie wierzcie zagranicznym koncernom, które twierdzą, że płyty muszą być wydawane brzydko i w horrendalnych cenach, żeby w ogóle się zwróciły!
Nawet po uwzględnieniu wymienionych wyżej zastrzeżeń „List do Ciebie” jest płytą jak najbardziej godną polecenia. Wypełnia go ciekawa współczesna muzyka połączona z wysokiej próby poezją. Nawet, jeśli Janusz Różewicz odzywa się z piosenek Dagadany jakby półgębkiem…
Paweł Tryba
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/kultura/250434-za-duzo-dagadany-za-malo-rozewicza-nasza-recenzja
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.