Kukiz krytykuje Piersi, Bronisław Wildstein atakuje Marię Peszek, Shirley Temple jest już w lepszym świecie, a Kacper Lisowski dostaje nagrodę na międzynarodowym festiwalu filmowym.

Paweł Kukiz nie może patrzeć na ostatnie dokonanie swoich byłych kolegów z zespołu Piersi, którzy pod starym szyldem tworzą wielkie przeboje.

Niektórzy piszą, że odszedłem z zespołu. A jak można odejść od siebie samego? Przecież to moja grupa i moje piosenki. Dzisiaj w Piersiach nie ma nie tylko mnie, ale również gitarzysty i klawiszowca z ostatniego składu. Została tylko sekcja rytmiczna - i to chyba jedyny przypadek, kiedy nazwa zespołu pozostaje z tego rodzaju muzykami -

mówi zirytowany Kukiz w wywiadzie dla "Gazety Krakowskiej".

Wokalistka twierdzi jednak, że stara zachować chłodny dystans do sprawy. Przekonuje również, iż gorzej aktualny stan rzeczy znoszą pozostali muzycy, którzy nie grają już pod szyldem Piersi.

Męczy mnie ta zawierucha, ale staram się trzymać do niej dystans, bo mam ważniejsze sprawy na głowie. Lecz mój gitarzysta i klawiszowiec dostają wręcz białej gorączki. To przesada - przecież oni grają teraz disco polo! -

grzmi Kukiz.

Były lider zespołu podkreśla, że w obecnej sytuacji nie ma zamiaru brać udziału w jubileuszu 30-lecia zespołu, o którego sile stanowił przez tak długi czas.

Nie ma mowy o moim udziale w tym przedsięwzięciu! Nikt tego ze mną nie konsultował. Ani z dwoma pozostałymi założycielami grupy - gitarzystą Rafałem 'Jezioro' Jezierskim oraz perkusistą Krzyśkiem Wiercigrochem" -

tłumaczy wokalista.

Kukiz już zapowiada, że będzie występował jako Kukiz & Piersi. No i masz... Kolejny rozłam. Jest KOMBI Łosowski, Jest KAT & Roman Kostrzewski, musi być też Kukiz i Piersi. Tylko po co ta cała zawierucha?


I kolejna krytyka. Tym razem to dziennikarz i publicysta Bronisław Wildstein miażdży piosenkarkę Marię Peszek. Ostre jak brzytwa słowa padły na antenie Telewizji Republika.

Ta osoba z mądrością ma tyle wspólnego, co Jaruzelski z patriotyzmem. Ona wyraża pewne poglądy, powtarza je jak papuga, jest to jakiś przejaw zidiocenia dość skrajnego -

powiedział Wilstein, komentując antypatriotyczne deklaracje Peszek.


To tyle w naszym rodzimym piekiełku, a tymczasem gwiazda Hollywood i ambasador USA Shirley Temple jest już (miejmy nadzieję) w lepszym świecie. Aktorka zmarła dziś w Kalifornii w wieku 85 lat. Temple największą karierę zrobiła jako... dziecko. Któż z nas nie zna takich tytułów jak "Mała księżniczka" czy "Heidi"? I pomyśleć, że te filmy miały swoją premierę jeszcze w latach 30., a ich niezapomnianą gwiazdą była mała złotowłosa dziewczynka, którą dziś pożegnaliśmy jako dojrzałą kobietę. Jej filmy obejrzało 240 mln ludzi. To mówi wszystko...


Przegląda najciekawszych informacji kulturalnych dnia kończymy jednak radosnym akcentem, który choć trochę osłodzi nam pustkę po śmierci Shirley Temple. Jak informuje TVN24, debiutancki film Kacpra Lisowskiego "Ojcze masz" otrzymał Prix Etudiant de la Jeunesse, nagrodę jury studenckiego międzynarodowego festiwalu Filmów Krótkometrażowych w Clermont-Ferrand. Film naszego rodaka zdeklasował 73 obrazy wyselekcjonowane spośród ponad 6,5 tys. zgłoszeń z całego świata. "Ojcze masz" jest refleksyjną opowieścią o dorastaniu do ojcostwa.

gah