WAŁĘSA. Człowiek z nadziei bez szans na OSCARA. Decyzja wcale nie zaskakuje

Czytaj więcej Subskrybuj 50% taniej
Sprawdź
Materiały prasowe
Materiały prasowe

Akademia odrzuciła we wstępnej selekcji film Andrzeja Wajdy z listy 5 obrazów, które będą ubiegać się o Oscara dla najlepszego filmu zagranicznego. Znów Polacy zgłosili film, który na pierwszy rzut oka nie zadawał się do oscarowego wyścigu. A przecież mieliśmy w zanadrzu docenione na zachodzie filmy „Ida” i „Chce się żyć”.

TVP info informuje, że Amerykańska Akademia Filmowa odrzuciła 67 produkcji zgłoszonych z 76 krajów. Przez dwa miesiące oglądali je członkowie Akademii. Wybrali oni 6 filmów, kolejne 3 zostały wytypowane przez komitet wykonawczy tej nagrody. O nominację walczą: belgijski „W kręgu miłości" Felixa Van Groeningena, kambodżański „The Missing Picture" Rithy'ego Panha, duński „Polowanie" Thomasa Vinterberga, niemiecki „Two Lives" Georga Maasa, węgierski „The Notebook" Janosa Szasza, włoski „Wielkie piękno" Paolo Sorrentino, palestyński „Omar" Hany'ego Abu-Assada, „Senada" Danisa Tanovicia z Bośni i Hercegowiny oraz „Wielki mistrz", Wonga Kar-waia z Hong-Kongu.Cztery z nich odpadną w kolejnej fazie rywalizacji. Finałową piątkę poznamy 16 stycznia.

Znów jak na dłoni widać, że Polacy zgłosili film, który od początku nie miał szans na nominację do nagrody. Abstrahując już od wymowy filmu Andrzeja Wajdy, która może nie podobać się wieli Polakom, „Wałęsa. Człowiek z Nadziei” to jeden z najgorszych filmów Wajdy w jego karierze. Za wyjątkiem wybitnej kreacji aktorskiej Roberta Więckiewicza i ciekawego montażu filmu, obraz Wajdy nie ma w sobie nic, co by pozwalało na jego sukces międzynarodowy. Koślawa reżyseria, sztuczna kameralność, podziurawiony scenariusz Janusza Głowackiego i spłaszczenie postaci Wałęsy dowiodły dobitnie, że błysk Wajdy widoczny jeszcze w „Panu Tadeuszu” dawno prysł.

Niestety po raz kolejny Polski Instytut Sztuki Filmowej wysunął kandydaturę filmu, który w jego mniemaniu mógł podobać się Amerykanom wcale nie z uwagi na artystyczną wartość. Okazuje się jednak, że nazwisko Andrzeja Wajdy i mit Lecha Wałęsy nie są na tyle silne w świecie by przykryć filmowe niepowodzenie projektu. Decyzja Instytutu jest o tyle bolesna, że w tym roku naprawdę mieliśmy filmy, które spokojnie mogły walczyć o nagrodę. Jednak skromna, wysublimowana, perfekcyjnie zrealizowana „Ida” i idealnie skrojony pod gusta Amerykanów , wzruszający „Chce się żyć” nie były firmowane zmitologizowanym nazwiskiem niegdyś wielkiego Andrzeja Wajdy. Na dodatek oba filmy zostały docenione na bardzo prestiżowych festiwalach ( Londyn, Montreal), podczas gdy film Wajdy został jedynie kurtuazyjnie ciepło przyjęty poza konkursem w Wenecji.

Czy decydenci w PISF zaczną w innych kategoriach myśleć o miejscu polskiego kina na arenie międzynarodowej? Czy nadal będzie pokutować u nas pogląd, że świat jest zakażony mitologią jak polskie salony? Wydaje się, że dopóki zasiadający na wysokich stanowiskach urzędnicy nie zmienią sposobu myślenia i mentalności, dopóty polskie kino będzie niewidoczne na takich imprezach jak Oscary. Nie często zdarzają się takie samograje jak „W Ciemności”, który nominacje do Oscara zgarnął nie z uwagi na intuicję polskich decydentów.

Ł.A

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych