Kultura w służbie polityce? Niestety ustroje i czasy się zmieniają, ale nigdy nie zniknie grupa artystów, którzy epatują serwilizmem wobec władzy. Tym razem wyjątkowym przywiązaniem do Hanny Gronkiewicz-Waltz błysnęli: Andrzej Wajda, Daniel Olbrychski i Marek Kondrat.
Jak informuje portal Stopklatka.pl, filmowcy podpisali się pod listem zatytułowanym "To referendum nie ma sensu", w którym agitują przeciwko odwołaniu Hanny Gronkiewicz-Waltz. Wajda, Olbrychski i Kondrat uważają, że odwołanie prezydent Warszawy na rok przed wyborami "nie jest rozsądnym krokiem".
Oprócz tego, w liście pojawia się też apel o aktywność w przyszłorocznych wyborach, zamiast pójścia na referendum, które odbędzie się już 13 października.
Wspomniany triumwirat nie jest odosobniony. Wśród sygnatariuszy nie zabrakło również innych autorytetów III RP: Lecha Wałęsy, Krzysztofa Pendereckiego i Władysława Bartoszewskiego.
Szkoda tylko, że tak wspaniałe postacie kina jak Wajda, Olbrychski czy Kondrat muszą uciekać się do politycznej agitki, aby zwrócić na siebie uwagę. Ten pierwszy robi coraz słabsze filmy, a jego sytuację ratuje tylko robienie arcypoprawnych laurek, drugi - już na dobre pogodził się z graniem w operach mydlanych w stylu "Klanu", a trzeci dziś powinien przedstawiać się raczej jako aktor reklam banku, niż po prostu aktor... Cóż, jak widać, bycie "autorytetem III RP" jest przyjemniejsze, niż tworzenie sztuki filmowej z prawdziwego zdarzenia.
gah
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/kultura/249234-wajda-olbrychski-i-kondrat-odciagaja-warszawiakow-od-refrendum
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.