Wygląda na to, że złoty okres dla remake'ów nie minął, a spektakularne klapy nie odstarszyły (od)twórców, którzy wciąż chcą odcinać kupony od klasyki kina. Teraz przyszedł czas na "Dziecko Rosemary". Tym razem w formie telewizyjnej.
Mini-serial stacji telewozyjnej NBC, złożony z czterech odcinków, ma być współczesną adaptacją powieści Iry Levina. Literatura literturą, ale na hasło "Dziecko Rosemary" zdecydowana większość kinomanów odpowiada jednym nazwiskiem: "Polański".
To właśnie polski reżyser, kręcąc swój kultowy horror, ocalił od zapomnienia dzieło Levina. Filmowiec stworzył niepowtarzalny nastrój grozy, choć na ekranie widzieliśmy tylko rozmowy z pozoru zwykłych ludzi i rozterki młodej matki. Mimo to każdy, kto uważnie obserwował miotającą się na ekranie Mię Farrow, czuł podskórny niepokój. I nie chodzi bynajmniej o nieco groteskową scenę gwałtu na dziewczynie, ale przerażającą ciszę, idealnie dopełniającą subtelnie mroczny klimat obrazu.
Twórcy serialowej adaptacji chcą przenieść akcję z Nowego Jorku do Paryża. Jak informuje portal filmweb.pl, autorem scenariusza ma być Scott Abbott.
Pytanie, czy twórcom uda się wykrzesać z tej opowieści coś jeszcze? Czy oprócz tego, że główni bohaterowie będą posługiwać się smartfonami i tabletami zaoferują miłośnikom kina grozy coś interesującego? Można w to wątpić. Tak czy inaczej, już samo hasło "Dziecko Rosemary" sprawi, że miliony widzów zasiądą przed telewizorami w oczekiwaniu na nową wersję kultowego dzieła.
Ciekawe, co powie na to sam Polański. Można przypuszczać, że reżyser, któy sam nie chciał stworzyć remake'a swojego filmu "Nóż w wodzie" z gwiazdorską obsadą w Hollywood, będzie kręcił z niesmakiem nosem. I trudno się dziwić.
AM
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/kultura/248714-nowa-wersja-dziecka-rosemary-tylko-po-co
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.