ZAREMBA: Ratunku, znowu happy end!

Niedawno zachwycałem się tu serialem „Downton Abbey”. Skończył się drugi sezon, generalnie podtrzymuję entuzjazm. A jednak coś mi odrobinę popsuło wrażenie. To happy end. Jak pamiętacie, to film o dawnej Anglii pokazanej przez pryzmat dwóch grup: arystokratycznej rodziny oraz ich służby. Autorzy opowiadają nam o świecie patriarchalnych zasad i nieprzekraczalnych granic. I mówią: nie zawsze był to świat okrutny, bo jego normy łagodziła staroświecka uczciwość. Tropią drobne gesty, odruchy w codziennym życiu.

Ale drugi sezon wprowadził dysonans. Stare zasady zatrzeszczały pod wpływem I wojny światowej. Dwór przerobiono na szpital, wraz z żołnierzami wdarło się tam życie. Co z tego? Po wahaniach najmłodsza córka Crawleyów decyduje się uciec z szoferem socjalistą. W niepokój, w uczucie mogę uwierzyć. W to, że rodzina po początkowych dąsach dość łatwo zaakceptuje, choć na odległość, nową sytuację, już nie bardzo. W roku 1920? Kto zna dzieła z epoki, zareaguje sceptycznie. Zwłaszcza że Crawleyowie są prezentowani jako dość typowi. Takie „unowocześnianie” historii staje się plagą. Nie możemy wytrzymać jej bezlitosnej logiki, poprawiamy. Wprowadzając w błąd publiczność. Jednak to nie jedyny kłopot.

Oto połączyła się w dworze Downton Abbey i inna para: siostra owej panienki i jej kuzyn. Tam już w grę wchodził nie jeden happy end, lecz cała seria. Ów kuzyn był kaleką wojennym. Nie tylko się wyleczył, ale połączył z kimś, z kim się rozmijał od lat.

Happy endy to cała maszyneria. Mamy dzięki nim oglądać filmy bez nadmiernego stresu. Stąd tak je kocha Hollywood z przyległościami. Często pozbawia nas przy okazji pożądanych emocji, z góry wiemy, kto jak skończy. Ale czy nie tego ukradkiem chcemy? W dydaktycznych produkcjach klasy B happy endy pełnią z kolei rolę swoistej nagrody za dobry wybór. Poświęcili się, lecz w końcu żyli długo i szczęśliwie. A my mamy iść w ich ślady.

Jednak co z filmami ambitnymi, które próbują nam opowiedzieć o życiu takim, jakim ono jest. Czy doklejony happy end to nie naruszenie zobowiązania? Obiecano nam całą prawdę, i gdzie ona?

Oczywiście definicja najgorszej prawdy lepszej niż najlepsze kłamstwo jest rozciągliwa. A szczęście czasem naprawdę się do ludzi uśmiecha. Co jednak począć, gdy czujemy, jak obraz życia zmienia się w obrazek z piernika? W „Okruchach dnia” mistrza Ivory’ego lokaj, Harry Hopkins, rozmija się z potencjalną towarzyszką życia do starości. W „Downton Abbey” nawet skazany na śmierć za zabicie żony lokaj zostaje ułaskawiony. Jeszcze go nie zwolniono, ale od czego następne serie?

Piotr Zaremba ( Sieci)

-----------------------------------------------------------

Koniecznie zajrzyj do wSklepiku.pl!

Znajdziesz tam bogatą ofertę książek audiobooków,poradników oraz atrakcyjnych gadżetów portalu.Zapraszamy!

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Autor

Wspieraj patriotyczne media wPolsce24 Wspieraj patriotyczne media wPolsce24 Wspieraj patriotyczne media wPolsce24

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych