„Miasto 44” jest wysokobudżetowym filmem realizowanym przez zaledwie 32 letniego twórcy głośnej „Sali samobójców”. Komasa udzielił ciekawego wywiadu „Gazecie Wyborczej”, w którym uchyla rąbka tajemnicy jak film będzie wyglądał. Twórcy obrazu już kilka tygodni temu zapowiadali, że film nie będzie epatował patosem typowym dla historycznego kina. Komasa po raz kolejny przyznaje to w rozmowie z „GW”.
Łatwo zabrnąć w patos. A próbując go uniknąć - w grafomańskie skandalizowanie. Prawda jest pośrodku. Opowiadam o młodych ludziach, ich potrzebach, talentach. Nie uwierzę np., że nie myśleli wtedy o seksie. Nadrzędnym celem było uzyskanie niepodległości, ale pod pojęciem wolności kryją się proste rzeczy - normalne życie, możliwość spędzania czasu z rówieśnikami. Wszystko jest podszyte hormonami, które w bohaterach buzują, powodując rodzaj euforii. Ci młodzi ludzie patrzą, jak miasto ginie, a wraz z nim ich bliscy.
mówi reżyser. Czy taka wizja spodoba się żyjącym powstańcom?
Powstańcy, z którymi się spotykałem, prosili: "Nie mów o nas jak o ludziach z brązu i złota. Kochaliśmy życie". Zakładają opaskę każdego 1 sierpnia, a gdy syreny zamilkną, po cichutku ją zdejmują z ramienia i wsiadają do tramwaju.
dodaje. Media informowały już o tym, że obraz jest filmem zrobionym z dużym rozmachem.
My opowiadamy epicko. Przygotowujemy film drogi. Każda lokacja pojawia się raz, trochę jak w filmie "Thelma i Louise".
ujawnia Komasa. W „Miasto 44” grają głównie debiutanci. Czy nie była to decyzja ryzykowna?
Bałem się bardzo. Poznałem ich na castingach. Tak samo jak wcielającą się w waleczną Kamę Anię Próchniak. Najpierw wybrałem ich wszystkich do zupełnie innych ról. Ale przedłużające się przygotowania sprawiły, że oni dorośli, a poprzedni kandydaci się zestarzeli. Podczas 180 dni zdjęciowych "Opowieści z Narnii" dziecięcym aktorom wypadały zęby, komuś przybyło 15 centymetrów, trzeba było szyć nowe kostiumy. Kręcenie filmu z młodymi jest jak próba złapania pędzącego pociągu w odpowiednim momencie.
opowiada Komasa i dodaje, że wybrał aktorów nieznanych bo chciał by widz zobaczył w filmie postaci a nie nazwiska. Dziennikarka „GW” dopytuje się też w wywiadzie o sprawę…seksu. Czy trójka głónych bohaterów oznacza miłosny trójkąt?
„Archetypiczny”- opowiada reżyser i kontynuje:
Jeden chłopiec i dwie dziewczyny. Żartujemy na planie, że idziemy tropem "Krzyżaków". "Miasto '44" to opowieść o odkrywaniu własnej uczuciowości. W rzeczywistości powstania wszystko, co zdawało się zwykłe, tę zwyczajność traci. Pokażę też wyzwolenie spod władzy rodzica. Że trzeba się odciąć od najbliższych, żeby żyć. Stefan uwalnia się od matki, która go usidliła po śmierci męża. Chłopak długo musiał utrzymywać dom, nie spotykał się z rówieśnikami, a dzięki powstaniu odkrył inny świat, zachłysnął się nim.
Film nie będzie również ugrzecznioną wersją tego co działo się w Warszawie podczas powstania.
Ale to nie będzie grzeczny film, bo fundamentem powstania była odwaga. Trudno było nam przedstawić stosunek ludności cywilnej do powstańców, który zmienił się, gdy powstanie nie zakończyło się - jak planowano - po trzech dniach. Część cywilów była wrogo nastawiona, ale znaleźli się i tacy, którzy wpuszczali walczących do kamienic. Czułem, że trzeba też opowiedzieć o berlingowcach, czyli polskich żołnierzach z armii Berlinga utworzonej w ZSRR pod kierownictwem polskich komunistów. Pod koniec powstania przepłynęli na lewy brzeg Wisły na pontonach, żeby wesprzeć rodaków. Uniknięcie tego tematu byłoby strasznym draństwem. Ale jak to zrobić, żeby nie odebrać im nic z zasług, a jednocześnie pokazać, że nie umieli walczyć w mieście? Przecież wyjdą na łamagi. A ginęli, chcąc pomóc.
mówi Komasa.
Premiera odbędzie się na Stadionie Narodowym 1 sierpnia przyszłego roku, w 70. rocznicę wybuchu powstania.
Ł.A/Gazeta Wyborcza
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/kultura/248466-to-nie-bedzie-grzeczny-film-komasa-o-filmie-miasto-44
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.