SCHWARZENEGGER znowu zagra TERMINATORA

Czytaj więcej Subskrybuj 50% taniej
Sprawdź
Fot. Bob Doran/Flickr/CC/Wikimedia Commons
Fot. Bob Doran/Flickr/CC/Wikimedia Commons

Jak w porach roku Vivaldiego... Pardon - to nie ta melodia! Arnold Schwarzenegger znowu wcieli się w postać zabójczego cyborga.

Amerykańscy twórcy - nawet po wyczerpaniu się czerstwej formuły tasiemców sensacyjnych - chyba nigdy nie przystopują z superpprodukcyjniakami, które odróżniają tylko cyfry zmieniające się przy tytułach. W końcu ile razy można oglądać kolejny sequel "Szklanej Pułapki", "Zabójczej broni", "Rocky'ego", "Niezniszczalnych", których jedynym artystycznym alibi jest tłumaczenie "dobre, bo amerykańskie" (prawie tak jak w kultowym teledysku Rammsteina)?

Nic z tego. Miłośnicy kina akcji już mogą spodziewać się kolejnej części "Terminatora", w dodatku z legendarnym "Arniem" w roli głównej. Mogłoby się wydawać, że po czwartej części "Terminator - Ocalenie" (2009), gdzie były gubernator Kaliforni już nie hasał z bronią w ręku i nie dukał swoich fraz, aktor już nigdy nie wróci na plan sagi o robocie z ludzką twarzą. Stało się jednak inaczej.

Obraz nie ma na razie reżysera - przez jakiś czas za kamerą miał stanąć Justin Lin, ale zrezygnował z tego zadania. Nad scenariuszem pracują Laeta Kalogridis i Patrick Lussier. Zdjęcia wystartować mają w styczniu 2014 roku -

informuje portal nocoty.pl (bardzo adekwatne miejsce na informacje o kultowej sadze science-ficition).

W filmie "Że życie ma sens" (reż. Grzegorz Lipiec) główny bohater ciągle wraca do tej samej wypożyczalni, aby wypożyczyć po raz n-ty "Terminatora Dwójkę", samemu siląc się na nakręcenie trzeciej części. Okazuje się, że rzeczywistość wyprzedziła filmową fikcję. Czy za kilka lat grupa Sky Piastowski będzie musiał dodać liczbę dwucyfrową do nazwy "Terminator"? Patrząc na rozmach (a może raczej wytrwałość) producentów kultowej serii można się tego spodziewać.

AM

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych