Nasz współpracownik Arkady Saulski i zarazem redaktor portalu wGospodarce.pl będzie w tym roku walczył o nagrodę im. Janusza Zajdla. Nagroda Zajdla przyznawana jest utworom fantastycznym, w dwóch kategoriach – najlepszej powieści i najlepszego opowiadania w danym roku. Nasz współpracownik będzie walczył o nagrodę dla swojego opowiadania „Żercy”, które ukazało się w ubiegłym roku we Frondzie (64).
„Żercy to opowieść o narodzinach pewnej kultury – jest ostatnim tomem trylogii, której poszczególne części ukazywały się we Frondzie i w Pressjach. Historia rozgrywa się po bitwie pod Cedynią – bohaterami są niemieccy rycerze, którzy przeżyli bitwę i pragną wrócić do swoich rodzin, do domu. Na ich oczach umiera dawny pogański świat słowiańszczyzny, rodzi się nowa cywilizacja. rodzi się Polska i polskość. Dosłownie” – mówi nam autor.
Saulski opublikował już kilka opowiadań – debiutował w 2010 roku w Nowej Fantastyce, kiedy działem prozy polskiej kierował jeszcze Maciej Parowski – legenda polskiej fantastyki. Dlatego chcemy pomóc naszemu koledze i współpracownikowi, mogą też pomóc mu nasi czytelnicy. Jak? Wystarczy, że oddacie na opowiadanie „Żercy” swój głos.
To proste: aby opowiadanie znalazło się w gronie pięciu nominowanych do nagrody, należy wysłać mail na adres [email protected]
W mailu należy wpisać tytuł opowiadania (Żercy), nazwisko autora (Arkady Saulski) oraz nazwę wydawnictwa (Fronda). Dodatkowo należy podać w mailu dane teleadresowe głosującego (a więc imię, nazwisko, adres, adres e-mail oraz numer telefonu – eliminuje to fałszywe głosy). Oczywiście istnieje możliwość oddania głosu na więcej niż jeden tekst – nominować można maksymalnie 5 opowiadań oraz 5 powieści, choć my namawiamy na głosowanie na Saulskiego. A jest o co walczyć – gdyby opowiadanie naszego współpracownika znalazło się w gronie nominowanych, byłby to pierwszy przypadek gdy o nagrodę walczy tekst zamieszczony w kwartalniku Fronda.
A więc zapraszamy do głosowania, do lektury opowiadania (przypominamy – Fronda 64), a na zaostrzenie apetytów prezentujemy poniżej fragment opowiadania, podesłany przez autora:
„Żercy” (fragment)
Słuchasz mnie?
Widzisz mego psa? Ten Hund, chudy trochę, z sierścią krótką, przy palenisku. Dobrze go karmię, zawsze ma co jeść, nawet lepiej dostaje niźli nasi parobkowie. A jednak wciąż jest chudy, te żebra pod skórą i pod sierścią.
Ale jest stary. Dla niego to jest taka sama starość jak i dla mnie. Stary, stary Hund.
Te same psy wygłodniałe przyszły, gdy było już po wszystkim. Gdy z mgły śmiertelnej wyszli wreszcie godni nas – wojowie Dago. Wtedy tak zwali swego księcia – Mieszko. A myśmy nazywali go Dago. Ich książę, a ich Rex dopiero miał nadejść. Wtedy jeszcze przecież kochali swych władców.
Ale o tym opowie Ci kto inny.
Więc wyszli na nas z lasów i z mgły, spadli jak szarańcza – z oszczepami, kamieniami, żelazem, grotami strzał.
Objęliśmy się z nimi jak kochankowie, zwarci w uścisku śmiertelnym. I to była pierwsza bitwa, jaką stoczył był Twój Grossvater, w której walczył, autentycznie walczył o życie swoje i swych towarzyszy. Mordował, ranił, siekł, ćwiartował wściekle. Bo już nie pamiętał po co tu przybyli, dlaczego zapuścili się do tych kniei, do tego mroku leśnego, w głąb tej mgły wilgotnej. Pamiętał tylko jak zasłonić się w porę tarczą, jak sprawić by jej drewno uchroniło jego mięso przed żelazem i jak zwrócić cios – jak siec tak by był to cios śmiertelny. By był srogi i gniewny. By zabijał.
I nie wiem ilu z nas przeżyło, bo przeciw nam stanęło wtenczas cztery tysiące zbrojnych mieszkowych, zabijali nas więc z łatwością, mimo iż to my mieliśmy Boga w sercu i z nim na ustach mordowali.
Ale wtedy to On na nas nie patrzył, nie wspierał dłoni naszych.
Szkoda.
I były krzyki. I strach, lęk zwierzęcy. Błoto, kwik koni, wierzchowce umierające razem z nami. Żelazo siekące nas i nasze kości. Kamienie z proc gruchoczące czaszki i palce naszych wrogów, wściekle, szarpiące nasze oczy i języki.
A potem cisza, gdy skończyli i zniknęli wśród tej mgły, która ich powiła, wojowie mieszkowi. Co przyjęli chrzest i być może to na nich Pan Bóg wtedy spoglądał, na nas ślepy.
Tego nie wiem.
A potem po zwłoki, po ciała nasze i naszych wyszły spomiędzy drzew psy i kruki sfrunęły z ich koron.
Polana i część lasu była już spokojna i cicha. A na polanie i w części lasu spali rycerze, Ritters, snem wiecznym.”
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/kultura/248183-nasz-wspolpracownik-z-szansa-na-zajdla-mozna-glosowac-na-mlodego-pisarza
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.