Fabryka o nazwie TIMBERLAKE pracuje dalej. Wokalista zapowiada nową płytę w... 2013 ROKU!

Fot. YouTube
Fot. YouTube

Choć ostatni album Justina Timberlake'a nie zachwyca krytyków, już odnotował poważny sukces komercyjny, plasując się na pierwszym miejscu najlepiej sprzedających się płyt w USA. Artysta już planuje wydanie jej drugiej części jeszcze w tym roku...

Zanim skróciliśmy "The 20/20 Experience" do dziesięciu piosenek i dwóch bonusowych, mieliśmy jakieś trzydzieści, czterdzieści kawałków. Myślę, że skorzystamy też z tych nagrań, choć oczywiście powstaną też zupełnie nowe piosenki

powiedział w rozmowie z portalem billboard.com Jerome "J-Roc" Harmon.

Jak przypomina Codzienna Gazeta Muzyczna, producent współopracuje z Timberlakiem już od 5 lat. Można uznać go za prywatnego króla Midasa ekipy, którą otacza się wokalista. Czy jednak ciągłe odcinanie kuponów od jednego krążka nie jest kolejnym symptomem artystycznego wypalenia byłego członka boysbandu 'N Sync? Już pierwsza część "The 20/20 Experience" trąciła monotonią.

Choć dla muzycznych wyławiaczy produkcyjnych smaczków ten album to nie lada gratka, to jednorodna, pozbawiona hooków, czy jakichś zmian nastroju całość po prostu nuży i nudzi. Weźmy mocno przesłodzone, słabe w refrenie, przypominajace boysbandowe czasy i dłużące się niemiłosiernie „Mirrors” albo „Strawberry Bubblegum”. Lepsze jest już choćby „Tunnel Vision” i „Don’t Hold the Wall”, ale niewiele to zmienia w percepcji płyty. Naśladowanie po raz n-ty Prince’a w „Pusher Love Girl”, czy „That Girl” może już irytować. Coś kosztem czegoś. Ciężko, skupiając swoją energię na karierze filmowej, zrobić jakiś wybitny album. Tego nawet Elvis nie potrafił

pisze Andrzej Ciochoń na portalu wNas.pl.

Okazuje się jednak, że nawet płyta, która do wybitnych nie należy, może doczekać się kolejnej edycji i pełnić rolę prawdziwej maszynki do zarabiania pieniędzy. Takie zjawisko nie powinno dziwić w przypadku wielkich nazwisk show-biznesu, pod warunkiem, że mają już kilkudziesięcioletnie doświadczenie. Od młodego artysty można oczekiwać znacznie więcej, niż tylko odcinania kuponów od znanych kawałków.

Chyba, że Justin Timberlake uznał, iż śpiewanie piosenek dla umilenia czasu Barackowi Obamie i jego rodzinie jest lepszą przepustką do artystycznego panteonu, niż nagrywanie coraz lepszych płyt... Życzymy szczęścia, ale strategia na krótką metę.

AM

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Autor

Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych