SPIELBERG zrobi film w BOLLYWOOD. Może reżyser kiedyś weźmie się za własną autobiografię?

Steven Spielberg lubi zaskakiwać. Popularny reżyser przebywa w Indiach, gdzie promuje swój ostatni film "Lincoln". Nie byłoby w tym nic szokującego, gdyby nie poczyniona na marginesie deklaracja Spielberga...

Jak informuje portal Filmweb.pl, powołując się na hollywoodzkie źródła, zdobywca dwunastu nominacji do Oscara (w tym dwóch statuetek) zapowiedział, że należąca do niego wytwórnia DreamWorks rozpocznie produkcję filmu fabularnego w Bollywood.

Szczegóły projektu nie są znane. Wiadomo jedynie tyle, że przynajmniej częściowo będzie dotyczył sporu Pakistanu i Indii o Kaszmir. Scenariusz jest już gotowy, teraz trwają poszukiwania aktorów i reżysera

informuje popularny serwis filmowy.

Filmweb przypomina, że DreamWorks zostało kiedyś uratowana od widma bankructwa przez indyjski koncern medialny Reliance Entertainment. Czy zatem nowy pomysł Spielberga jest pokłosiem pomocy, jaką Hindusi udzielili amerykańskiej wytwórni filmowej? Wiele na to wskazuje.

Pytanie, jak słynny reżyser poradzi sobie ze stworzeniem filmu w tak nietypowych warunkach? Zdobywca Oscarów za „Listę Schindlera” (1993) i „Szeregowca Ryana” (1998) niejednokrotnie udowadniał, że potrafi sobie radzić z różnorodną tematyką. Od dramatów wojennych, przez thrillery aż po science-fiction. Spielberg nie miał również oporów przed porzuceniem emploi poważnego pana reżysera, twórcy światowych superprodukcji, aby wzbogacić nawet kino familijne. Niemal w każdym przypadku, jego nazwisko stawało się znakiem rozpoznawczym poszczególnych gatunków.

Tym razem zobaczymy Spielberga w zupełnie innym, choć nadal filmowym świecie. Wiadomo, że długi należy spłacać, jednak znając kreatywność jednego z najlepszych reżyserów w historii Hollywood, można spodziewać się kolejnego sukcesu. W końcu indyjski filmy takie jak nominowany do Oscara "Lagaan" (2001) czy "Czasem słońce, czasem deszcz" (2001) na trwałe wpisały się w świadomości również europejskiego widza i pokazały, że indyjskie kino jest czymś więcej, niż tylko egzotyczną ciekawostką. Być może amerykański filmowiec dołoży do tego swoją cegiełkę i udowodni, że nawet niespłacone długi mogą być dźwignią - choćby tylko komercyjnego - sukcesu?

Jeśli tak będzie, to może Spielberg weźmie się za własną autobiografię? Tytuł "Steven Spielberg"? Nie, "Król Midas!".

Aleksander Majewski

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych